Obraz i struktura
- Trygram górny: Li (離) ☲ — Ogień; jego atrybutem jest przyleganie — płomień trzyma się tego, co go żywi, i przenosi się dalej, gdy paliwo się kończy.
- Trygram dolny: Gen (艮) ☶ — Góra; jej atrybutem jest zatrzymanie — miejsce, które stoi, kiedy wszystko inne idzie dalej.
- Inne nazwy: Podróżny, Wygnaniec, Postój u obcych, Przybysz, Obcy, Podróżujący obcy, Przejście, Bezdomny, Wędrówka.
Trzy linie magnetyczne, trzy dynamiczne. Rządzi figurą piąta, magnetyczna: stoi na miejscu władcy, w górnym trygramie, czyli poza domem. Wilhelm czyta ten układ jako wędrowca w obcych stronach, który trzyma środek i trzyma się jasności. Oba trygramy ciągną w przeciwne strony. Góra stoi, ogień idzie w górę i nie zabawi na niej długo, więc ich związek jest z założenia chwilowy. Wilhelm nadaje im role: góra to gospoda, ogień to gość, który przenocuje i ruszy dalej. Figura jest odwróceniem Obfitości i Skrzydła streszczają jej esencję jednym zdaniem.
Kto ma niewielu bliskich, ten jest Wędrowcem. — Zagua, Skrzydło „Heksagramy w nieregularnym porządku", tłumaczenie na polski własne.
Z tej budowy wynika dramaturgia całego tekstu. Linie magnetyczne przechodzą przez figurę bez szkody, bo każda ma obok siebie twardą linię, na której się wspiera. Linie dynamiczne, które nie mają pod sobą oparcia, giną przez ogień: trzecia traci gospodę, szósta gniazdo.
Przesłanie
Jesteś gościem tam, gdzie właśnie stoisz. Nikt Ci tego miejsca nie przyznał, więc nikt nie ma obowiązku go bronić, a Ty trzymasz je tym, jak się zachowujesz. Ta figura mierzy powodzenie inaczej niż większość Księgi Przemian: dobry jest dzień, w którym niczego nie straciłeś ani nie straciłaś. Ambicja na miarę pełni, którą przynosisz z poprzedniego heksagramu, Obfitości, jest tu głównym zagrożeniem, bo obcemu wolno mniej niż gospodarzowi. Wilhelm ujmuje osąd trzema słowami: powodzenie przez małość. Jeżeli je przyjmiesz, przejdziesz przez ten czas bez szkody i z zachowaną formą, a to jest wszystko, co Wędrowiec ma do rozdania.
Interpretacja (Aureliusz)
Zajmujesz miejsce, do którego nie masz tytułu. To jest cały Wędrowiec. Piąta linia, magnetyczna, stoi tam, gdzie w innych figurach stoi władca, i Wang Bi zapisuje przy niej jedno zdanie, które rozstrzyga resztę.
Choć zajmuje środek kultury i światła i przebywa na wywyższonym miejscu, ostatecznie to miejsce nie jest jego. — Wang Bi, komentarz do linii piątej, tłumaczenie na polski własne.
Cheng Yi dopowiada, dlaczego tej figury nie wolno czytać przez władzę.
Piąta to pozycja władcy, ale władcy nie podróżują, bo podróż oznacza utratę pozycji. Dlatego sensu nie ujmuje się tu w kategoriach władzy. — Cheng Yi, komentarz do linii piątej, tłumaczenie na polski własne.
Zostaje więc ktoś, kto trzyma środek, czyli nie przesadza w żadną stronę, ma kulturę i ustępuje twardszym od siebie, a nie ma prawa do miejsca, na którym siedzi. Komentarz do Osądu mówi o tej linii, że zdobywa środek na zewnątrz i poddaje się twardemu; Wang Bi dodaje, że dzięki temu żadna z miękkich linii nie buntuje się przeciw twardym, które stoją nad nią. Przełóż to na psychikę. Jest stan, w którym trzymasz swoją pozycję postawą: uważnością, uprzejmością, brakiem pretensji. Nikt Cię na niej nie osadził, więc nikt nie ma obowiązku jej bronić. Dzień, w którym niczego nie straciłeś albo nie straciłaś, jest w tym stanie dniem dobrym. Wang Bi mówi to bez osłonek w komentarzu do osądu: brakuje tu środków, żeby przejść drogę stałości do końca; starcza ich na powodzenie w małej skali. Cheng Yi przy drugiej linii podaje miarę: kto na postoju uniknął kłopotów, ten już zrobił dobrze.
Tłumacze piszą zgodnie o małej skali. Różnią się w tym, kim jest ten, kogo ona dotyczy.
Wędrowiec. Powodzenie przez małość. Wytrwałość przynosi wędrowcowi pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Przejście oznacza, że możliwe są małe osiągnięcia. Jeśli podróżujący obcy jest stały i prawy, będzie pomyślność. — Legge, tłumaczenie na polski własne.
Mniejsza ofiara. Wróżba dla przybysza na postoju: pomyślna. — Rutt, Zhouyi, tłumaczenie na polski własne.
U Wilhelma jest ktoś, kto idzie. U Legge'a ktoś, kto idzie i jest obcy. U Rutta nikt nie idzie: przybysz stoi na kwaterze u obcych i wróżba dotyczy tego postoju. Rutt mówi wprost, że tekst Zhou opowiada o obcym w gościnie, a nie o podróży, i że jego omeny mogą dotyczyć tak samo gościa, jak społeczności, która go przyjęła. Tę poprawkę do nazwy figury przyjmuję. Nie unieważnia ona jednak tego, co z figurą zrobiła tradycja: komentatorzy przestali pytać, gdzie ten człowiek jest, a zaczęli pytać, jak się zachowuje, i na tym pytaniu stoi cały odczyt Wang Bi i Cheng Yi. Hatcher wypisuje z glosariusza zakres znaku: gość, przybysz, obcy, coś tymczasowego i doraźnego, ale też porządek, szyk i kręgosłup. Obie strony należą do jednego słowa. Obcy, który nie ma miejsca, ma za to kręgosłup, i Legge nazywa go „stałym i prawym" dokładnie w tym sensie.
Skrzydła mówią, skąd ten stan przychodzi.
Kto wyczerpie zdolność stawania się wielkim, na pewno utraci swoje miejsce. Dlatego po Obfitości następuje Wędrowiec. — Xugua, Skrzydło „Kolejność heksagramów", tłumaczenie na polski własne.
Utrata miejsca jest tu następstwem dojścia do szczytu Obfitości: pełnia się wyczerpała i figura się odwróciła. Wilhelm i Balkin mówią to samo z dwóch stron. W Obfitości nasza chwila nadeszła i wolno było działać zdecydowanie; w Wędrowcu zaczął się nowy cykl i działanie ma być ostrożne. Dla Ciebie ma to jedno następstwo. Przychodzisz do tego czasu z ambicją skalibrowaną na pełnię, bo pełnia była wczoraj. Ta ambicja jest w Wędrowcu głównym ryzykiem. Gość, który zachowuje się jak gospodarz, spala gospodę.
Ogień na górze: obraz Wędrowca. Tak człowiek szlachetny jest jasny umysłem i ostrożny w wymierzaniu kar i nie przeciąga sporów sądowych. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Ogień na górze świeci jasno i nie zostaje: przenosi się na nowe paliwo, a potem gaśnie. Człowiek szlachetny robi z tego wzór dla kary i sporu. Kara ma być jasna i krótka, spór ma się nie ciągnąć, a więzienie, jak pisze Wilhelm, ma być miejscem, w którym ludzie przebywają tylko chwilowo, jak goście. Odwróć ten obraz w stronę własnej psychiki. Sprawy, które w tym czasie zaczynasz albo ciągniesz, mają mieć czas trwania ognia na górze. Balkin podaje powód: kto jest w okresie przejściowym, nie ma zasobów na długą walkę. Pearson przypomina, że w dawnych Chinach ogień na górze wypalał ziemię pod uprawę, więc po tym czasie może zostać pole pod zasiew. Sama figura daje tylko przejście bez szkody i na tym osąd się zatrzymuje.
Najwięcej pracy zostawia piąta linia, bo tłumacze czytają ją w dwie przeciwne strony.
Strzela do bażanta. Ten pada od pierwszej strzały. W końcu przynosi to pochwałę i urząd. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Piąta linia, magnetyczna, ukazuje tę, która strzela do bażanta. Straci strzałę, ale w końcu zyska pochwałę i wysoki urząd. — Legge, tłumaczenie na polski własne.
Wilhelm każe bażantowi paść od pierwszej strzały i idą za nim Cheng Yi, Balkin i Rutt. Wang Bi, Legge, Blofeld, Liu i Pearson czytają odwrotnie: strzała przepada, bażanta nie ma, a pochwała i urząd przychodzą mimo to. Wang Bi mówi, że strzelec ma szansę na bażanta i w końcu go nie zdobywa, a urząd dostaje przez dobre imię. Wilhelm sam przyznaje w komentarzu, że gramatyka dopuszcza obie wersje i że Zhu Xi (komentarz konfucjański) czytał tu „strzała stracona". Biorę drugą, bo tylko ona zgadza się z budową figury. Gość nie może ustrzelić sobie miejsca, bo miejsce nie jest nagrodą za celność. Jest nagrodą za to, jak zniósł chybienie. Kto po stracie strzały nie robi hałasu i nie sięga po drugą, pokazuje gospodarzowi jedyną rzecz, którą obcy ma do pokazania: formę. Dla Ciebie znaczy to tyle, że w tym stanie nie opłaca się gest, który ma Cię ustawić raz na zawsze. Opłaca się sposób, w jaki znosisz chybienie, bo właśnie na to patrzą ludzie, u których jesteś gościem.
Jest jeszcze druga strona figury i pokazują ją linie dynamiczne. Trzecia i szósta są twarde, żadna nie ma pod sobą oparcia i obie giną przez ogień: jedna traci gospodę, druga gniazdo. Cheng Yi widzi w trzeciej wywyższanie siebie, w szóstej naturę ognia, która idzie w górę, więc rwie się naprzód i nie uważa. Kong Yingda mówi o szóstej krótko: skoro na szczycie siedzi Wędrowiec, na pewno zostanie strącony. Twardość, która w domu jest siłą, u obcych izoluje, a izolacja odcina od ostrzeżeń; Wang Bi kończy komentarz do szóstej linii słowami, że jej człowiek w końcu nie słyszy już niczego. Do tego drugiego sposobu przegrywania, przez twardość, wrócę w części praktycznej i przy trzeciej i szóstej linii. Tu wystarczy zapamiętać, że w Wędrowcu przegrywa się dwojako: przez małostkowość, która zajmuje się drobiazgami, i przez twardość, która zajmuje cudze miejsce jak własne.
Interpretacja heksagramu 56 w praktyce
Gdy trzymasz pozycję postawą, a nie prawem: Wszedłeś albo weszłaś w rolę, do której nikt Cię formalnie nie powołał. Ludzie wokół przyjmują Cię, dopóki jesteś dla nich użyteczną i uprzejmą osobą. Tego warunku sami nie wypowiadają, bo dotąd nie musieli. Nie wystawiaj tej zgody na próbę. Piąta linia mówi, jak wygląda tu awans: przez dobre imię, po stracie, bez hałasu. Zanim zrobisz gest, który ma potwierdzić Twoje miejsce, sprawdź, czy przetrwasz jego chybienie. Jeżeli nie przetrwasz, gest jest za drogi.
Gdy dzień bez straty wydaje Ci się za mało: Przychodzisz z czasu, w którym mierzyło się przyrostem, i nadal tak liczysz. W Wędrowcu ta rachuba daje fałszywy wynik. Przelicz na nowo według drugiej linii: dobytek przy sobie, ktoś lojalny przy boku, dach na noc. Jeśli wieczorem masz to samo, co rano, dzień był dobry. Ambicję odłóż do czasu, w którym będziesz u siebie; tu ona kosztuje gospodę.
Gdy Twoja stanowczość zaczyna Cię izolować: Znasz siebie jako osobę, która mówi wprost i nie ustępuje, i w domu to działało. U obcych ta sama cecha zamyka innym usta: przestają Cię ostrzegać, bo nie warto. Trzecia i szósta linia pokazują, jak to się kończy. Zrób jedną rzecz: przypomnij sobie, kiedy ostatnio ktoś powiedział Ci coś niewygodnego. Jeśli dawno, to jesteś już w położeniu szóstej linii: gniazdo się tli, a Ty jeszcze się śmiejesz.
Interpretacja poszczególnych linii
Linia 1 (magnetyczna) — Drobiazgi zamiast drogi
Jeśli wędrowiec zajmuje się drobiazgami, ściąga na siebie nieszczęście. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Przybysz rozbija kwaterę w drzazgi. Sprowadza katastrofę. — Rutt, Zhouyi, tłumaczenie na polski własne.
Ta sama linia opowiada u Wilhelma o małostkowości, a u Rutta o zniszczeniu. W chińskim tekście tej linii jedno słowo stoi dwa razy. Rutt czyta to podwojenie jako dźwięk łamania, bez morału; tradycja usłyszała w nim rozmienianie się na drobne. Idę za tradycją, bo tylko ona daje Ci coś do zrobienia, ale Rutt pokazuje cenę: drobiazgi kosztują tyle, co rozbita kwatera. Wang Bi widzi tu najniższą pozycję bez żadnych środków bezpieczeństwa, na której człowiek jest zaprzątnięty posługami i wyczerpuje w nich wolę. Cheng Yi dodaje, że czwarta linia, która w figurze odpowiada pierwszej, należy do trygramu ognia i nie ma skłonności do schodzenia w dół, więc pomoc z góry nie przyjdzie. Wilhelm mówi o braku szerokiego widzenia, bo linia leży najdalej od jasności. Gdy ta linia jest Twoja, jesteś na obczyźnie w najsłabszym miejscu i kusi Cię, żeby kupić przyjęcie tanio: żartem, przysługą, zniżeniem się do tego, co robią ludzie mali. Wilhelm ostrzega, że obcy, który liczy na życzliwość przez błazenadę, dostaje pogardę. Im mniej masz na zewnątrz, tym więcej godności masz zachować w środku. Odmów sobie drobiazgów, nawet jeśli nic większego na razie nie ma.
Linia 2 (magnetyczna) — Dobytek przy sobie, sługa przy boku
Wędrowiec przychodzi do gospody. Ma przy sobie swój dobytek. Zyskuje stałość młodego sługi. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Jedyna linia figury z pełnym zapleczem: miękka na miękkim miejscu, w środku góry, którą Wilhelm czyta jako drzwi i chatę, stąd gospoda. Wang Bi i Cheng Yi nie zgadzają się co do sufitu. Wang Bi mówi, że zdolność tej linii sięga tylko prawości młodego sługi i kto próbowałby więcej, poniósłby szkodę; Kong Yingda dodaje, że wielkość ściągnęłaby na nią cudzą krzywdę. Cheng Yi widzi cztery cnoty naraz, elastyczność, zgodność, równowagę i prawość, i mówi, że taki człowiek zachowa, co ma, a jego ludzie będą lojalni do końca. Sufit Wang Bi przyjmuję, bo tłumaczy, dlaczego tekst nie mówi tu „pomyślność": na postoju dobrze jest już wtedy, gdy nic nie przepadło. Balkin czyta dobytek jako to, co należy do Ciebie naprawdę: wartości, zasady, panowanie nad sobą. Ten odczyt przyjmuję. Gdy ta linia jest Twoja, masz dach, masz przy sobie to, co Twoje, i masz kogoś, kto Ci ufa. To jest maksimum tej figury. Nie sięgaj wyżej i nie oddawaj dachu, dobytku ani zaufanego człowieka za widoki na coś więcej, czego ta linia nie daje.
Linia 3 (dynamiczna) — Spalona gospoda
Gospoda wędrowca spala się. Traci stałość swojego młodego sługi. Niebezpieczeństwo. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Jedyna linia dynamiczna na właściwym miejscu i właśnie to ją gubi: twarda na twardym miejscu jest za twarda. Wang Bi i Cheng Yi stawiają dwie różne diagnozy tej samej pożogi. Wang Bi widzi spisek: trzecia wiąże się z drugą i knuje przejęcie władzy, a to budzi podejrzenia gospodarza, u którego mieszka. Cheng Yi widzi pychę: twarda i niezrównoważona na szczycie góry, wywyższa siebie, jest nieposłuszna wobec góry i szorstka wobec dołu, więc traci schronienie z jednej strony i sługę z drugiej. Obie diagnozy schodzą się w jednym: twarda linia zapomniała, że jest gościem. Wilhelm dopowiada układ figury: ogień leży bezpośrednio nad szczytem góry, więc chata musi spłonąć. Gdy ta linia jest Twoja, wtrącasz się w sprawy, które nie są Twoje, i traktujesz z góry tych, którzy Ci pomagają. Skutek jest podwójny: gospodarz odbiera dach, a lojalny człowiek odchodzi. Wycofaj się z cudzych sporów, zanim spłonie coś, czego nie odbudujesz u obcych, i przeproś tego, kogo potraktowałeś albo potraktowałaś jak obcego.
Linia 4 (dynamiczna) — Schronienie i siekiera
Wędrowiec odpoczywa w schronieniu. Zdobywa swój dobytek i siekierę. Moje serce nie jest rade. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Komentatorzy różnią się w tym, co ta linia zdobywa. Wang Bi i Kong Yingda czytają siekierę dosłownie: twarda linia na miękkim miejscu nie znalazła równego gruntu i stoi tam, gdzie trzeba karczować ciernie. Cheng Yi czyta siekierę jako fundusze i narzędzia, a w słabości pozycji widzi obraz elastyczności i pokory, czyli właściwą drogę wędrowca. Rutt dorzuca, że siekierokształtne sztabki służyły za pieniądz, więc może chodzić po prostu o gotówkę. Rozstrzygać tu nie trzeba, bo wszystkie trzy odczyty kończą się w tym samym zdaniu tekstu: serce nie jest rade. Skrzydła nazywają powód wprost: ten człowiek nie zdobył jeszcze swojego miejsca. Ma środki, ma narzędzie, ma dach na jakiś czas, i musi być cały czas gotowy do obrony. Gdy ta linia jest Twoja, masz wszystko oprócz miejsca. Czujność zastępuje Ci spokój i mylisz jedno z drugim. Nie bierz schronienia za dom i nie próbuj zrobić z niego domu siłą, bo siekiera służy tu do obrony, a nie do budowy. Zabezpiecz, co masz, i przyjmij, że serce ma prawo nie być rade.
Linia 5 (magnetyczna) — Strzała za bażanta
Strzelając do bażanta, tracisz jedną strzałę. Zimą otrzymujesz awans. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
Spór o tę linię został rozstrzygnięty wyżej: strzała przepada, bażanta nie ma, urząd przychodzi przez dobre imię. Pearson trzyma się najstarszej warstwy tekstu, z czasów Zhou, i idzie o krok dalej: zamiast „w końcu" czyta „zimą", czyli w porze, w której nic nie rośnie. Tu zostaje pytanie, jak to działa. Wilhelm przypomina zwyczaj, w którym wędrowny mąż stanu przedstawiał się miejscowemu księciu darem z bażanta, więc strzał jest gestem wejścia. Cheng Yi widzi w tej linii kulturę i zdolność dostosowania na środkowej drodze, z którą wiążą się ci z góry i ci z dołu, i nazywa to najlepszym sposobem odbywania podróży. Wilhelm dopowiada, że linia zyskuje przyjaciół w czwartej i urząd w szóstej, więc wznosi się bez własnego tytułu, przez to, jak ją widzą. Gdy ta linia jest Twoja, próbujesz wejścia i pierwsza próba się nie udaje. Zauważ, co robisz w następnej minucie. Jeśli tłumaczysz się, sięgasz po drugą strzałę albo udajesz, że trafiłeś albo trafiłaś, tracisz dobre imię, a tylko przez nie mogłeś albo mogłaś dostać miejsce. Jeśli przyjmujesz stratę i zostajesz przy swojej formie, dostajesz miejsce, którego nie mogłeś ani nie mogłaś ustrzelić.
Linia 6 (dynamiczna) — Ptak podpala własne gniazdo
Gniazdo ptaka spala się. Wędrowiec najpierw się śmieje, potem musi lamentować i płakać. Przez niedbałość traci swoją krowę. Nieszczęście. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Wang Bi definiuje gniazdo: kto znajduje się na wysokim i niebezpiecznym miejscu i robi z niego dom, ten uwił gniazdo. Szósta jest najwyższą pozycją Wędrowca, a więc siedzi na niej obcy na szczycie cudzego domu. Wang Bi mówi, że ten człowiek stroni od bliskości, więc nikt się z nim nie utożsamia, krowę traci w czasie spokoju i w końcu nie słyszy już niczego. Cheng Yi dodaje naturę ognia, która idzie w górę, więc linia jest porywcza i niedbała. Wilhelm tłumaczy krowę: to skromność i zdolność dostosowania, i traci się je przez wesołość na wysokim miejscu. Ptak podpala gniazdo sam, bo zapomniał, że jest gościem, i śmieje się w chwili, gdy już się pali. Whitmont opisuje ten stan od strony psychiki: rola, która przywarła do skóry, jest sztywna i krucha naraz. Gdy ta linia jest Twoja, jesteś wysoko i bez nikogo, a Twoja pewność siebie zamknęła wszystkie usta wokół. Najpierw usłysz to, czego już nie słyszysz: ostrzeżenia, których ludzie wokół przestali Ci udzielać. Potem zejdź ze szczytu, zanim ogień zrobi to za Ciebie, i odzyskaj krowę: jeden gest dostosowania, jedno pytanie do kogoś, kogo dotąd nie pytałeś ani nie pytałaś.
Psychologia heksagramu 56: praca nad sobą
Wędrowiec zabiera Ci publiczność. Rola, którą grasz na co dzień, trzyma się na tym, że ludzie wokół ją znają i potwierdzają; u obcych nikt jej nie zna i nikt nie ma powodu jej potwierdzać. Psychika reaguje na to na dwa sposoby i pokazują je dokładnie trzecia i szósta linia razem z pierwszą. Pierwszy sposób to zniżenie: skoro nikt mnie nie zna, kupię przyjęcie tanio, żartem, przysługą, zgodą na wszystko. Drugi to usztywnienie: skoro nikt mnie nie zna, będę tym samym, czym byłam albo byłem w domu, tylko głośniej niż dotąd. Zniżenie kończy się pogardą, usztywnienie pożarem. Między nimi stoi piąta linia, która nie gra ani roli błazna, ani roli gospodarza, i dostaje miejsce przez to, jak znosi stratę.
Poznasz, że mechanizm działa, po jednym z dwóch sygnałów. Przy zniżeniu: łapiesz się na tym, że śmiejesz się z żartów, które Cię nie bawią, i zgadzasz się na rzeczy, których w domu byś nie przyjął ani nie przyjęła. Przy usztywnieniu: od dłuższego czasu nikt nie mówi Ci nic niewygodnego, a Ty odbierasz to jako spokój. Oba sygnały mówią to samo: próbujesz zastąpić brak tytułu rolą, w jedną albo w drugą stronę. Whitmont pisze o roli tak:
Musimy odkryć, że używamy naszych reprezentacyjnych ubrań dla ochrony i dla wyglądu, ale że możemy też przebrać się w coś wygodniejszego, kiedy to stosowne, a kiedy indziej być nadzy. Jeśli ubrania przywierają do nas albo zdają się zastępować naszą skórę, prawdopodobnie zachorujemy. — E.C. Whitmont, The Symbolic Quest, s. 156-157, tłumaczenie na polski własne.
Praca w tej figurze polega na sprawdzeniu, czy pod ubraniem jest skóra: czy zostaje coś z Ciebie, gdy odpada rola. Zrób to wprost. Wypisz, co bierzesz ze sobą wszędzie, niezależnie od tego, kto patrzy: druga linia nazywa to dobytkiem przy sobie i Balkin czyta go jako wartości, zasady, panowanie nad sobą. To jest Twój kręgosłup, ten sam, który Hatcher znajduje w chińskim znaku Wędrowca obok znaczenia „gość". Potem wypisz, co robisz tylko dlatego, że ktoś patrzy albo nikt nie patrzy. Pierwsza lista jest tym, co Ci zostaje u obcych. Sprawdź, czy z samą tą listą da się przejść jeden dzień bez straty. Jeżeli lista jest krótka, nie dopisuj do niej ról. Dopisz do niej nawyki: rzeczy, które robisz tak samo bez względu na to, kto patrzy. Każdy dzień u obcych jest okazją, żeby taki nawyk ćwiczyć.
Jest jeszcze odwrócenie tej figury, o którym przypominają Rutt i Pearson: omeny Wędrowca dotyczą także społeczności, która go przyjęła. Czasem to Ty jesteś gospodarzem, a obcy przychodzi z zewnątrz albo z wnętrza, jako to, czego w sobie nie znasz. Whitmont opisuje ten drugi przypadek:
O równowadze rozstrzyga siła ego, jego zdolność i gotowość, by odryglować drzwi i okna przed nieświadomością i przyjąć obcego; to znaczy, by stanąć wobec wewnętrznego świata obrazów i afektów i nadać mu kierunek, zachowując zarazem własny uchwyt na zewnętrznej rzeczywistości. — E.C. Whitmont, The Symbolic Quest, s. 51, tłumaczenie na polski własne.
Gospodarz, który zamyka drzwi przed każdym obcym, także przed tym, co obce w nim samym, kończy tak jak trzecia linia: gospoda się pali, a on zostaje bez schronienia i bez ludzi. Jeśli w Twoim pytaniu to Ty przyjmujesz kogoś, kto nie ma u Ciebie prawa do miejsca, zastosuj do siebie obraz tej figury: karz jasno i krótko, nie ciągnij sporów i nie trzymaj nikogo na stałe w roli winnego.
Perspektywa stoicka w heksagramie 56
Gdzie mieszka stoik, kiedy nie ma domu? Marek Aureliusz odpowiedział na to w drugiej księdze i w oryginale użył słów, które dosłownie znaczą pobyt obcego w cudzym mieście.
Życie — to wojna i przystanek chwilowy w podróży, wspomnieniem pośmiertnym — zapomnienie. Cóż więc może posłużyć za ostoję? Tylko jedno: filozofia. A ona zasadza się na utrzymywaniu naszego demona bez zmazy i szkody, aby był silniejszym nad przyjemność i cierpienie, by nic nie czynił bez rozwagi ani w sposób fałszywy i obłudny, by nie pragnął od nikogo niczego. I by wszystkie zdarzenia i losy przyjmował jako pochodzące skądś stamtąd, skąd sam przyszedł. — Marek Aureliusz, Rozmyślania, II, 17, przekład Mariana Reitera
Ostoja jest tym, co się nosi ze sobą na każdy postój. Marek wylicza, z czego ona się składa, i jest to dokładnie dobytek drugiej linii: brak zmazy, rozwaga, brak fałszu i brak pragnienia czegokolwiek od kogokolwiek. Ten ostatni punkt jest dla Wędrowca najważniejszy. Kto niczego nie chce od gospodarza, ten nie ma czego stracić, gdy gospodarz odmówi, i przez to jest w cudzym domu wolny. To odpowiada na pytanie z pierwszego zdania: stoik mieszka w tym, co nosi ze sobą, i dlatego każdy postój jest dla niego tak samo dobry.
Marek daje pierwszą stoicką odpowiedź na utratę miejsca. Drugą Piotr Stankiewicz nazywa zasadą, że są jeszcze inne gry, w które można zagrać. Seneka pisze o niej tak:
Powodem, dla którego wielkodusznie odmawiamy zamknięcia się w murach jednego miasta, dla którego wyszliśmy, by obcować ze wszystkimi krajami, i ogłaszamy się obywatelami świata, jest to, że możemy w ten sposób zyskać szerszy teatr, na którym pokażemy swoją cnotę. Zamknięto przed tobą ławę sędziowską, zabroniono ci przemawiać do ludu z mównicy albo ubiegać się o urząd? Odwróć więc oczy od Rzymu i zobacz, jak rozległe ziemie, ile narodów staje przed tobą. Nigdy nie da się zamknąć przed twoją ambicją tylu dróg, żeby nie zostało otwartych więcej. — Seneka, O pokoju ducha, 4.3-4, tłumaczenie na polski własne
Seneka każe ambicji zmienić scenę, nie zniknąć. Kto stracił miejsce w Obfitości, dostaje w Wędrowcu szerszy teatr, i to jest jedyny sens, w jakim ta figura pozwala myśleć o zysku: więcej miejsc, w których można pokazać formę, przy mniejszej stawce w każdym z nich. Epiktet dopowiada, co się dzieje z tym, kto tej zmiany sceny odmawia.
Pytam więc: nie chcesz mieszkać w Rzymie, a pragniesz mieszkać w Grecji? A kiedy przyjdzie ci umrzeć, czy i wtedy będziesz nas zalewać lamentem, że nie zobaczysz już Aten ani nie przejdziesz się po Likejonie? — Epiktet, Diatryby, III, 24, 77, tłumaczenie na polski własne
To jest szósta linia w wersji greckiej: człowiek przywiązany do jednego miejsca najpierw się śmieje, a potem lamentuje, bo miejsce mu odebrano. Epiktet pokazuje koszt tęsknoty: kto uzależnił spokój od Aten, będzie tracił spokój wszędzie tam, gdzie Aten nie ma, a więc prawie zawsze. Dla Wędrowca praktyczne pytanie brzmi więc, w co inwestujesz na postoju. Jeżeli w miejsce, każda zmiana kwatery jest stratą. Jeżeli w to, co nosisz, każda kwatera jest tylko kolejną sceną, na której wolno pokazać to samo. Osąd figury zawęża powodzenie do małej skali. Stoicy mówią, że w małej skali mieści się cała cnota, bo cnota nie potrzebuje dużej sceny, tylko jakiejkolwiek.