Obraz i struktura
- Trygram górny: Zhen (震) ☳ — Grzmot; jego atrybutem jest pobudzanie i wprawianie w ruch, a w tej figurze — poruszenie, które idzie górą i pociąga za sobą to, co leży niżej. W rodzinie trygramów to najstarszy syn.
- Trygram dolny: Dui (兌) ☱ — Jezioro; jego atrybutem jest radowanie się, a w tej figurze — radość, która rusza za poruszeniem z góry, zanim zapyta o swoje miejsce. W rodzinie trygramów to najmłodsza córka.
- Inne nazwy: Wychodząca za mąż panna, Zamążpójście młodszej siostry, Panna na wydaniu, Podrzędność, Druga żona, Kres panieństwa, Powracająca dziewczyna, Powrót do domu, Wydanie dziewczyny za mąż, Działanie jednostronne, Niestosowność, Niewłaściwe zaloty, Przyzwoitość.
Trzy linie dynamiczne, trzy magnetyczne, a mimo to figura bez równowagi. Cztery środkowe linie stoją poza swoim miejscem: twarde na miękkich pozycjach, miękkie na twardych. Dwie magnetyczne, trzecia i piąta, siedzą na twardych liniach pod sobą, a Komentarz do Osądów wyprowadza z tego drugą połowę osądu: nic tu nie sprzyja, bo to, co ustępliwe, opiera się na tym, co mocne. Cała figura jest odwróceniem Stopniowego postępu, linia po linii. Tam dziewczyna dochodziła do męża krok po kroku, przez obrzęd; tu wchodzi do jego domu od razu, z uniesienia. Na tym polega różnica między dojściem w Stopniowym postępie a wejściem w tej figurze.
Przesłanie
Ta figura opisuje wejście. Wchodzisz w układ, w związek, w pracę, w nowe otoczenie, z pozycji, której jeszcze nie masz, i wchodzisz dlatego, że ciągnie Cię uniesienie, a nie dlatego, że masz tam miejsce. Osąd mówi, że wyruszenie stąd kończy się źle, i mówi to o całej figurze, nie o jednej linii. Wada takiego wejścia nie boli na początku. Ujawnia się na końcu, dlatego Obraz każe patrzeć na koniec, zanim się ruszysz. Poszczególne linie figury mówią, co robić, gdy już jesteś w środku: kulawy z pierwszej linii stąpa, jednooki z drugiej widzi, spóźniona z czwartej wychodzi za mąż w porę. Podrzędna pozycja nie znika. Zmienia się tylko to, co w tej pozycji robisz.
Interpretacja (Aureliusz)
Grzmot stoi nad jeziorem. Na górze najstarszy syn, który się porusza, na dole najmłodsza córka, która się cieszy. Komentarz do Osądów nazywa to jednym zdaniem: tu działa się z radości, dlatego za mąż wychodzi młodsza siostra. Kong Yingda dodaje wyliczenie. Cztery środkowe linie stoją poza swoim miejscem, a dwie miękkie jadą na twardych. Cheng Yi dopowiada: nie ma w tej figurze ani jednej pozycji, która byłaby właściwa. To jest cały mechanizm. Wchodzisz w układ, zanim masz w nim miejsce, i wchodzisz dlatego, że ciągnie Cię tam radość. Osąd nie mówi, że takie wejście jest złe. Mówi, że wyruszenie stąd kończy się źle, bo z miejsca, w którym nie masz pozycji, nie ma dokąd wyruszać.
Skrzydła stawiają tę figurę zaraz po Stopniowym postępie i uzasadniają to jednym zdaniem:
Przez postęp z pewnością dociera się tam, gdzie jest się u siebie. Stąd następuje heksagram Wychodzącej za mąż dziewczyny. — Xugua („Kolejność heksagramów”), tłumaczenie na polski własne.
Dzika gęś, która w Stopniowym postępie szła krok po kroku, doszła do celu. Ta figura pokazuje miejsce, do którego się dochodzi, i to miejsce jest podrzędne. Cheng Yi zauważa, że skrajne linie stoją tu odwrotnie niż w poprzedniej figurze; tam małżeństwo przychodziło po ceremonii, tu przychodzi po uniesieniu. Napięcie jest w tym, że Skrzydła mówią o dojściu, a osąd zakazuje ruchu. Sprzeczności nie ma. Dojście już nastąpiło. Zakaz dotyczy tego, co chciałoby się zrobić zaraz po nim. Skrzydło dziesiąte domyka to krótko: ta figura oznacza kres panieństwa. Stan sprzed wejścia, w którym mogłeś/mogłaś jeszcze nie wchodzić, skończył się i nie wraca.
Wychodząca za mąż dziewczyna. Przedsięwzięcia przynoszą nieszczęście. Nic, co by sprzyjało. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Kobieta wchodzi do domu męża. Rozpoczęcie wyprawy: nieszczęście. Skuteczne jest zostać. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
Różnica jest w ostatnim zdaniu. U Wilhelma zostaje pustka: nic nie sprzyja. Pearson tę samą frazę zamienia w instrukcję: skuteczne jest zostać. Idę tu za Pearsonem, bo jego nazwa dla całej figury, Powrót do domu, odsłania to, co u Wilhelma znika. Znak gui 歸 znaczy „wracać”, a Rutt tłumaczy, skąd to się bierze: małżeństwo nazwane z punktu widzenia panny młodej, bo pan młody przyjeżdżał po nią i wiózł ją do swojego domu. Hatcher rozpisuje ten sam znak na całe pole: od powrotu do domu, przez oddanie w małżeństwo, po kapitulację i zmianę lojalności. Dla Ciebie znaczy to, że osąd nie zakazuje bycia tam, gdzie jesteś. Zakazuje wyruszania stamtąd, jakby to była baza wypadowa. Dom, do którego się weszło, jest miejscem zatrzymania.
Grzmot nad jeziorem: obraz Wychodzącej za mąż dziewczyny. Tak człowiek szlachetny rozumie to, co przemijające, w świetle wieczności końca. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Wody jeziora z grzmotem nad nimi tworzą heksagram Przyzwoitości. Człowiek szlachetny, zgodnie z tym, mając wzgląd na daleki kres, zna szkodę, jaką można wyrządzić na początku. — Legge, tłumaczenie na polski własne.
Grzmot nad jeziorem: obraz kobiety wracającej do domu. Tak powinieneś rozumieć rzeczy, które się zużywają, w świetle wieczności duszy. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
Trzy przekłady, trzy różne rzeczy pod słowem „koniec”. Wilhelm ma wieczność końca: to, co przemija, mierzy się tym, co zostanie, gdy przeminie. Legge ma szkodę: kto patrzy na daleki kres, ten wie, co psuje się na początku. Pearson ma wieczność duszy: rzeczy się zużywają, a coś w Tobie się nie zużywa. Ritsema i Karcher dokładają jedno słowo: człowiek szlachetny przez doprowadzanie rzeczy do końca poznaje to, co pęknięte, czyli rysę. To zdanie opisuje, jak działa ta figura. Rzecz zaczęta z uniesienia pęka późno. Dlatego Obraz każe oceniać początek po tym, jak sprawa się skończy, a nie po tym, jak się zaczyna. Pearson odsłania drugą stronę tego obrazu: „Grzmot brzmi groźnie, ale zapowiada nadejście deszczu, który przynosi wodę niezbędną do życia jeziora.” Poruszenie z góry, czyli uniesienie, które Cię wciągnęło, jest zagrożeniem i zarazem tym, co Cię wypełni, jeśli w tej pozycji dotrwasz do chwili, gdy układ zacznie Ci coś dawać w zamian.
Cały ten mechanizm skupia się w trzeciej linii i tu komentatorzy się rozchodzą.
Wychodząca za mąż dziewczyna jako niewolnica. Wychodzi za mąż jako konkubina. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Trzecia linia, magnetyczna, ukazuje młodą kobietę, która miała być wydana za mąż, w niskim położeniu. Wraca i przyjmuje pozycję pomocniczą. — Legge, tłumaczenie na polski własne.
U Wilhelma dziewczyna oddaje się w niewolę, byle tylko wyjść za mąż. U Legge'a wraca i przyjmuje mniej. Między tymi dwoma brzmieniami jest spór o to, dlaczego dziewczyna przyjmuje mniej, niż chciała. Wang Bi czyta trzecią linię łagodnie. Pani domu już jest, awans byłby przedwczesny, więc dziewczyna czeka i wraca jako druga żona. Czekanie jest strategią, winy nie ma. Cheng Yi czyta ją twardo. Trzecia linia rządzi trygramem radości, szuka małżeństwa z uniesienia i dlatego nikt jej nie przyjmie. Czekanie nie jest planem, tylko skutkiem. Idę za Cheng Yi, bo tylko jego odczyt tłumaczy, czemu osąd zakazuje ruchu całej figurze, a nie jednej linii: trzecia linia rządzi trygramem radości, a z tej radości wchodzi cała figura, więc jeśli zawodzi uniesienie, zawodzi sama zasada wejścia, nie jeden krok. Dla Ciebie znaczy to jedno. Jeśli w jakiejś sprawie czekasz, sprawdź, czy to Twoja decyzja, czy skutek tego, że rzuciłeś/rzuciłaś się wcześniej i teraz nikt nie odpowiada. Czekanie z własnego wyboru daje Ci miejsce, z którego można działać. Czekanie, bo nikt nie odpowiada, takiego miejsca nie daje. Wang Bi ma rację tylko w tym, że z tego braku wciąż da się wrócić tam, skąd się wyszło, tak jak dziewczyna wraca do domu, i wejść ponownie.
Pearson tłumaczy tę linię z dwoma zastrzeżeniami: dziewczyna wraca do domu „jak gdyby niższej rangi” i wychodzi za mąż „jak gdyby młodsza siostra”. Podrzędność jest tu rolą, którą się gra, a rola nie jest tożsamością tego, kto ją gra. Wrócę do tego w Perspektywie.
Podobny podział wraca w piątej linii, w której księżniczka ma skromniejsze rękawy niż jej służąca. Wang Bi czyta to jako ograniczenie: najstarszy syn z górnego trygramu idzie tu za najmłodszą córką z dolnego, więc nawet pani domu ma mniej, niż jej się należy. Cheng Yi czyta to jako pełnię cnoty kobiety, która ceni obyczaj wyżej niż strój. Idę za Cheng Yi, bo tylko jego odczyt mówi, co robić z wysoką pozycją: użyć jej po to, żeby zejść niżej i współdziałać, a nie po to, żeby mieć przewagę. Rutt przypomina, że warstwa Zhou nie zna tu żadnej nauki: linie zapisują małżeństwo dynastyczne, „spóźnienie” w czwartej linii to najpewniej brak syna, a pusty kosz w szóstej to obraz bezpłodnego związku. Tradycja komentarza zrobiła z zapisu ślubu naukę o wejściu, ale zapis ślubu już mówił, że wejście ma cenę.
Czego ta figura nie daje, mówi sama jej budowa. Nie ma w niej linii, która awansuje. Pierwsza stąpa, druga widzi, czwarta czeka w porę, piąta schodzi, i żadna z nich nie zostaje panią domu. Hatcher streszcza całość jako przedwczesne zaręczyny i zgodę na mniej. Kto pyta tę figurę, jak z podrzędnej pozycji awansować, dostaje osąd: wyruszenie kończy się źle. Kto pyta, jak w tej pozycji działać, dostaje trzy linie dynamiczne, które stąpają, widzą i czekają w porę, oraz jedną skromną, która schodzi z wysokiej pozycji.
Interpretacja heksagramu 54 w praktyce
Gdy wchodzisz, bo Cię ciągnie: Uniesienie jest prawdziwe i nie każę Ci go tłumić. Każę je zmierzyć tym, jak skończy się sprawa, w którą Cię wciąga. Seneka radził w O pokoju ducha nie zaczynać niczego, z czego nie ma wolnego odwrotu, i brać się tylko za to, co da się doprowadzić do końca. Obraz mówi to samo od strony kresu: rysę poznaje się dopiero na końcu. Seneka mówi to od strony wejścia: zanim wejdziesz, sprawdź, czy z tego miejsca jest droga powrotna. Jeśli jest, wejście jest decyzją. Jeśli nie ma, wejście jest tym, co robi dziewczyna z trzeciej linii: oddajesz więcej, niż to warte, i będziesz czekać na warunkach, których nie ustaliłeś/ustaliłaś.
Gdy działasz z miejsca, którego nie wybrałeś/wybrałaś: Trzy twarde linie tej figury robią to samo w trzech odmianach. Kulawy stąpa: robisz to, co da się zrobić z tej pozycji, i nie mierzysz się z tym, czego się z niej nie da. Jednooki widzi: trzymasz się własnej miary tego, co wypada robić, a czego nie, choć nikt nad Tobą tej miary nie pilnuje. Spóźniona czeka w porę: odkładasz ruch, dopóki ci, którzy teraz zajmują miejsce, nie dojdą do końca tego, co robią, i wiesz, na co czekasz. Wspólny mianownik jest jeden: działanie zamiast urazy. Uraza jest najtańszym sposobem, żeby w podrzędnej pozycji nie robić nic.
Gdy czekasz i nikt nie odpowiada: Ten stan opisuje szósta linia: kosz jest w ręku, ale nie ma w nim owocu. Sprawdź, kto ostatni zrobił ruch w tej sprawie i kiedy. Jeśli od tamtej pory wszystkie ruchy są Twoje, układ przestał odpowiadać i forma trwa bez treści. Wtedy zostają dwie drogi: zostać i przestać liczyć na odpowiedź albo wyjść. Trzecia, zostać i czekać dalej, jest pustym koszem.
Interpretacja poszczególnych linii
Linia 1 (dynamiczna) — Kulawy, który jednak stąpa
Wychodząca za mąż dziewczyna jako konkubina. Kulawy, który jest w stanie stąpać. Przedsięwzięcia przynoszą pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Twarda linia na samym dole trygramu radości, bez pary w czwartej linii, która jej odpowiada w figurze: obie są twarde, więc nie mają czym się uzupełniać. Wang Bi mówi: najmłodsza córka ma za partnera najstarszego syna, więc nie zostaje główną żoną, tylko drugą, która idzie za starszą siostrą; jest kulawa, a mimo to stąpa, bo jej droga to wytrwałe wspieranie. Cheng Yi widzi w twardej linii u kobiety rozum i prawość, które w niskiej pozycji doskonalą siebie, żeby pomagać, i dlatego kulawy idzie, choć daleko nie zajdzie. Wilhelm dopowiada na podstawie budowy figury: najniższa linia to stopa, a stopa bez oparcia w czwartej kuleje, ale pierwsza przyjmuje drugą i przez nią służy piątej, więc osiąga coś choćby pośrednio. To jest jedyna linia tej figury, której własny osąd pozwala wyruszyć, choć osąd całej figury tego zakazuje. Gdy ta linia jest Twoja, masz pozycję niską i masz w niej siłę. Nie udawaj, że kulawizny nie ma. Idź tak, jak umiesz iść, i działaj przez to, co możesz zrobić dla kogoś nad sobą, a nie obok siebie. Skuteczność z tej pozycji jest pośrednia i jest skutecznością.
Linia 2 (dynamiczna) — Jednym okiem, ale widzi
Jednooki, który jest w stanie widzieć. Wytrwałość samotnego człowieka sprzyja. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Ten sam jednooki stoi w trzeciej linii Postępowania i tam jest przestrogą: widzi połowę, a zachowuje się, jakby widział wszystko. Tu ocena jest odwrotna i różnica leży w pozycji. Wang Bi mówi, że ta linia stoi poza swoim miejscem, ale w środku dolnego trygramu, w odosobnieniu, i ma w sobie dość twardości, żeby utrzymać własną miarę postępowania; stąd wytrwałość samotnego człowieka z osądu linii. Cheng Yi patrzy jeszcze na partnera: piąta linia, z którą ta koresponduje, jest słaba i poruszona radością, więc partner nie jest dobry, a mądra i prawa kobieta nie spełni się przy nim w roli pomocnicy. Może tylko pracować nad sobą i dawać z tego tyle, ile da się dać, jak jednooki, który widzi. Gdy ta linia jest Twoja, masz siłę i nie masz dobrego partnera. Nie poprawiaj partnera i nie obniżaj normy do jego poziomu. Widzisz połowę pola i to wystarcza, żeby iść prosto. Wytrwałość, o której tu mowa, jest wiernością własnej mierze postępowania w chwili, gdy nikt wokół Ciebie tej miary nie potwierdza.
Linia 3 (magnetyczna) — Służąca, która wraca jako druga żona
Wychodząca za mąż dziewczyna jako niewolnica. Wychodzi za mąż jako konkubina. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Spór o tę linię rozstrzygnąłem wyżej na rzecz Cheng Yi: władczyni trygramu radości szuka związku z uniesienia i dlatego nikt jej nie przyjmuje. Tu zostaje pytanie, co z tą linią zrobić. Wilhelm mówi, że miękka linia na twardym miejscu, na szczycie przyjemności, poniża się do najniższej z niewolnic, byle tylko osiągnąć małżeństwo za każdą cenę. Skrzydło do tej linii mówi krócej: nie jest jeszcze na właściwym miejscu. Słowo „jeszcze” jest tu ważne, bo w nim siedzi to, co Wang Bi miał na obronę tej linii: miejsce nie jest właściwe teraz, ale może się nim stać. Gdy ta linia jest Twoja, rzuciłeś/rzuciłaś się już w coś, oddając za to więcej, niż to było warte, i teraz czekasz. Pierwsze, co masz zrobić, to nazwać cenę, którą już zapłaciłeś/zapłaciłaś, bez oszukiwania siebie, że to był plan. Drugie: wrócić do własnego miejsca, tak jak dziewczyna z tej linii wraca do domu, z którego wyszła, i wejść ponownie z pozycji, którą masz, a nie z tej, którą chciałeś/chciałaś mieć. Rola drugiej żony nie jest karą. Jest miejscem, z którego widzisz, ile oddałeś/oddałaś, i z którego da się wejść ponownie.
Linia 4 (dynamiczna) — Przekroczony termin
Wychodząca za mąż dziewczyna przeciąga wyznaczony czas. Późne małżeństwo przychodzi w swoim czasie. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Twarda linia na miękkim miejscu, w górnym trygramie, bez partnera na dole. Wang Bi mówi, że musi poczekać, aż cudza droga się wyczerpie, i dopiero wtedy wyruszyć, stąd przekroczenie terminu. Cheng Yi czyta twardość u kobiety jako prawość i rozum, a brak partnera jako stan niezamężny z wyboru: ona wyjdzie za mąż, tylko uważa, że na to przyjdzie właściwa pora, bo ma własne oczekiwania. Rutt przypomina cenę, którą tradycja tu przemilcza: w warstwie Zhou przekroczony termin to najpewniej brak syna, a nie cnotliwe odkładanie. Gdy ta linia jest Twoja, zwłoka jest Twoją decyzją i kosztuje. Obie rzeczy są prawdą naraz. Zwłoka jest wyborem wtedy, gdy wiesz, na co czekasz, potrafisz to nazwać i potrafisz powiedzieć, co musi się najpierw skończyć, żebyś mógł/mogła ruszyć. Jeśli tego nie potrafisz, Twoja zwłoka nie jest wyborem z czwartej linii, tylko czekaniem bez pozycji z linii trzeciej, i wtedy czytaj wyżej.
Linia 5 (magnetyczna) — Skromniejsze rękawy księżniczki
Władca Yi wydał swoją córkę za mąż. Haftowane szaty księżniczki nie były tak wspaniałe jak szaty służącej. Księżyc bliski pełni przynosi pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Di Yi wydaje za mąż dziewczynę: rękawy pierwszej żony nie są tak piękne jak rękawy jej młodszej siostry; księżyc tego dnia jest po pełni; pomyślnie. — Shaughnessy, tłumaczenie na polski własne.
Dwa przekłady, dwa księżyce. U Wilhelma bliski pełni: cnota, która ma już prawie wszystko i jeszcze nie zamieniła się w nadmiar. U Shaughnessy'ego po pełni: coś już minęło. Idę za Wilhelmem, bo Kong Yingda daje temu obrazowi uzasadnienie z figury: u tego, co ustępliwe, ceni się pełnię, tak jak księżyc ceni się wtedy, gdy jest prawie pełny. Ta linia jako jedyna stoi na piątej pozycji, pozycji władcy, dlatego dostaje jego imię, i jako jedyna schodzi w dół: jej parą w figurze jest twarda druga linia, więc wychodzi za mąż niżej, niż sama stoi. Cheng Yi mówi, że nawet kobieta najwyższej rangi nie może stracić ustępliwości i chęci współdziałania, a jej strój jest skromniejszy, bo ceni obyczaj, nie ozdobę. Gdy ta linia jest Twoja, masz przewagę i sprawdzasz, do czego jej używasz. Rękawy służącej wolno zostawić piękniejsze. Pomyślność tej linii bierze się z tego, że nie musisz wygrywać w każdym porównaniu, i ta jedna linia figury zamienia jej nieszczęście w powodzenie.
Linia 6 (magnetyczna) — Pusty kosz, owca bez krwi
Kobieta trzyma kosz, ale nie ma w nim owoców. Mężczyzna dźga owcę, ale krew nie płynie. Nic, co by sprzyjało. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Kres figury. Wang Bi mówi, że w górę nie ma już czego nieść, a w dół nie ma odpowiedzi: kobieta trzyma pusty kosz, mężczyzna dźga owcę i nikt nie odpowiada na jego rozkaz. Owca jest zwierzęciem trygramu Jezioro, czyli radości, a Wang Bi utożsamia ją wprost z trzecią linią, tą, która szukała związku z uniesienia. Dźganie owcy bez krwi znaczy więc: mężczyzna zwraca się do tej radości jak do ofiary, a ona już nie daje odpowiedzi. Cheng Yi mówi to od strony ról: ona nie podejmuje roli żony, on nie podejmuje roli męża, a gdy żadne nie pełni swojej części, nic nie ma. Rutt czyta ten kuplet jako omen bezpłodnego związku i to jest korekta na miejscu: pusta forma w warstwie Zhou była bardzo konkretną pustką. Gdy ta linia jest Twoja, wykonujesz gesty układu, w którym nikt już nie odpowiada. Wszystkie ruchy są Twoje, a odpowiedzi nie ma. Osąd tej linii nie każe Ci ani zostać, ani wyjść; mówi tylko, że nic nie sprzyja. O tej decyzji mówi sekcja ostatnia.
Psychologia heksagramu 54: praca nad sobą
Pearson czyta tę figurę z miejsca samej panny młodej. Ona wchodzi do domu, w którym zostanie do końca życia. To ma być najszczęśliwsza chwila, a razem z radością przychodzi uzasadniony strach, bo wszystko będzie zależeć od dwojga zupełnie obcych ludzi: męża i jego matki. Ta chwila jest tym, co figura opisuje w Tobie: radość i strach w jednym punkcie, bez możliwości przeżycia ich osobno. Pearson dodaje, że dotyczy to również nowej pracy, przedsięwzięcia i nowej fazy życia. Po tym poznasz, że mechanizm działa: uniesienie każe Ci wchodzić, strach każe Ci się przypodobać, a oba razem każą Ci oddać więcej, niż to wejście jest warte. Praca zaczyna się od rozdzielenia tych dwóch głosów. Uniesienie mówi prawdę o tym, czego chcesz. Strach mówi prawdę o tym, że nie masz jeszcze pozycji. Żadne z nich nie mówi, ile masz zapłacić.
Druga postać u Pearsona jest ważniejsza dla pracy nad sobą, bo jest mniej wygodna. Teściowa. Dla wielu kobiet synowa była pierwszą podwładną, jaką kiedykolwiek miały, i pierwszą osobą, nad którą stały w domu. Aż nazbyt często starsza pamiętała poniżenia z rąk własnej teściowej i przenosiła ten zapamiętany ból na nową pannę młodą. Kto wyszedł z podrzędnej pozycji, ten często sam zaczyna kogoś w niej trzymać. To jest cień tej figury i to jest miejsce, w którym sprawdzasz siebie z drugiej strony: nie jako ten, kto wchodzi, ale jako ten, kto już ma pod sobą kogoś, kto właśnie wszedł. Jeśli po latach w podrzędnej pozycji dostałeś/dostałaś w końcu kogoś niżej, obserwuj pierwszy odruch. Jeżeli jest w nim ulga, że wreszcie ktoś inny czeka na Twoją odpowiedź, to jest dokładnie ten mechanizm.
Nie zapatruj się na to, czego nie masz, jakbyś już miał. Ale z tego, co masz, wybierz to, co najbardziej jest cenne, i pomyśl, z jakim byś trudem się o to starał, gdyby go nie było. A uważaj, byś wskutek upodobania w tej rzeczy nie przyzwyczaił się jej tak wysoko cenić, iżbyś miał doznać niepokoju duszy, gdyby ci jej brakło. — Marek Aureliusz, Rozmyślania, VII, 27, przekład Mariana Reitera
To zdanie jest instrukcją do trzeciej i piątej linii naraz. Trzecia patrzy na miejsce pani domu, jakby już je miała, i dlatego oddaje wszystko, żeby się do niego zbliżyć. Piąta ma najwięcej i zostawia służącej piękniejsze rękawy. Praca polega na tym, żeby w podrzędnej pozycji spisać, co masz, i sprawdzić, o co z tego trzeba by się starać, gdyby tego nie było. Kulawy ma nogę, na której stoi. Jednooki ma oko, którym widzi. To jest punkt wyjścia do działania, bo działa się z tego, co jest, a na to, czego nie ma, da się tylko czekać. Marek Aureliusz dodaje drugą przestrogę: nie przywiązuj się do tego, co masz, tak mocno, żeby jego strata Cię rozbiła. W tej figurze to znaczy, że rola drugiej żony ma zostać rolą. Kto zaczyna ją cenić jako tożsamość, ten w linii szóstej będzie trzymał pusty kosz i nazywał to wiernością.
Perspektywa stoicka w heksagramie 54
Jakże to jasno uderza, że żadne inne położenie życiowe nie jest tak odpowiednie do filozofowania, jak to właśnie, w którym się teraz znajdujesz. — Marek Aureliusz, Rozmyślania, XI, 7, przekład Mariana Reitera
Marek Aureliusz pisał to sobie jako cesarz. Ja czytam to z miejsca drugiej żony i zdanie nie traci nic. Położenie nie jest po to, żeby je oceniać, tylko żeby z nim pracować. Stoicy nie mówią, że podrzędna pozycja jest dobra. Mówią, że jest materiałem. Fakt, czyli Twoja podrzędna pozycja, zostaje. Zmienia się to, co sam/sama sobie o tej pozycji mówisz, i tylko na to masz wpływ. Kulawy z pierwszej linii nie udaje zdrowego. Gra kulawego dobrze i dlatego stąpa. Epiktet nazywa to rolą, którą wyznaczył autor sztuki, i każe grać ją tak, jakby była Twoja. W tej chwili jest Twoja, bo innej nie masz.
To, co sobie mówisz o swojej pozycji, oceniaj po jednym: czy pozwala Ci działać. Nie po tym, czy jest prawdą o porządku świata. Nie mówię Ci, że podrzędność ma jakiś głębszy sens ani że tak chciał kosmos. Mówię, że opowieść „jestem tu tymczasowo i robię, co się da” pozwala działać, a opowieść „jestem tu niesprawiedliwie i czekam” pozwala tylko czekać. Obie opisują ten sam fakt. Pierwsza z nich to postawa kulawego z linii pierwszej, który stąpa; druga to postawa dziewczyny z linii trzeciej, która oddała wszystko i czeka.
W Encheiridionie Epiktet mówi o aktorze, któremu autor sztuki wyznaczył rolę, i wylicza, że może to być rola chromego, urzędnika albo prostego człowieka; wybór roli nie należy do aktora, należy do niego gra. Wejście do układu jest przyjęciem jego reguł i tu wraca Pearsonowe „jak gdyby”: wracasz „jak gdyby niższej rangi”, wychodzisz za mąż „jak gdyby młodsza siostra”. Gra nie jest udawaniem. Rola jest jedynym miejscem, w którym Ty i układ się stykacie: układ widzi Cię tylko przez to, co w nim robisz, i tylko przez to możesz na niego wpływać. Kto odmawia grania, ten zostaje w układzie i przestaje w nim cokolwiek robić. Podrzędne linie tej figury, pierwsza, druga i czwarta, są czynne. Żadna z nich się nie poddaje. Stąpają, widzą, czekają na coś, co potrafią nazwać. To jest sprawczość z pozycji, której się nie wybrało, i jest to coś zupełnie innego niż zgoda na los.
Zostaje wybór, który figura odkłada na koniec. Epiktet w Diatrybach mówi o izbie, w której dymi: jeśli umiarkowanie, zostaję, jeśli nadmiernie, wychodzę, i drzwi są otwarte. To są dwie właściwe drogi z podrzędnej pozycji. Albo zostajesz i przestajesz widzieć w niej problem, bo robisz w niej to, co da się zrobić. Albo wychodzisz, i to też jest decyzja. Trzeciej drogi Epiktet nie wymienia, a figura ją pokazuje: tkwić i narzekać. To jest szósta linia, kosz w ręku i nic w koszu, ofiara bez krwi. Kto tkwi i narzeka, ten nie gra żadnej roli, tylko czeka, aż sztuka się skończy sama. Ta figura mówi, że sztuka sama się nie skończy: podrzędna pozycja nie minie od czekania, dopóki nie zdecydujesz, czy w niej zostajesz, czy z niej wychodzisz. W Twojej izbie dymi. Zdecyduj, czy to jest dym, przy którym da się żyć, czy taki, przy którym wychodzi się drzwiami.