Obraz i struktura
- Trygram górny: Dui (兌) ☱ — Jezioro; jego atrybutem jest radość.
- Trygram dolny: Kan (坎) ☵ — Woda, Otchłań; jego atrybutem jest niebezpieczeństwo.
- Inne nazwy: Ucisk i Wyczerpanie (Wilhelm/Baynes), Przeciwność (Blofeld), Uwięzienie (Ritsema/Karcher), Zaplątanie (Shaughnessy), Trudność (Wu).
Znak 困 (kun) przedstawia drzewo (木) zamknięte w czterech ścianach ogrodzenia (囗). Dawni komentatorzy (przywołuje ich James Legge) widzieli w tym obrazie roślinę więdnącą z braku miejsca: drzewo ma siłę, żeby rosnąć, ale nie ma gdzie. To jest ucisk.
Przesłanie
Heksagram 47 opisuje stan wyczerpania. Robisz to, co zawsze, ale nic z tego nie wraca: praktyka nie daje siły, praca nie przynosi efektów, słowa nie przekonują nikogo. Księga mówi o tym stanie dwie rzeczy. Pierwsza jest zaskakująco dobra: osąd zaczyna się od słowa „powodzenie”, bo ucisk nie jest karą ani wyrokiem, tylko próbą — a próbę można zdać. Zdaje ją ten, kto zostaje przy swojej pracy także wtedy, gdy przestała dawać satysfakcję. Druga rzecz jest praktyczna: w tym czasie nie broń się słowami. Wyjaśnienia i argumenty obracają się teraz przeciwko Tobie; wiarygodność odbudują tylko czyny.
Rada i przestroga
- Utrzymaj praktykę mimo braku efektów. To najważniejsza rzecz, jaką możesz teraz zrobić.
- Nie tłumacz się i nie przekonuj. W tej sytuacji argumenty obniżają Twoją wiarygodność; lepiej pokazać coś zrobionego.
- Sprawdź, ile z Twojego ucisku to fakty, a ile Twoja interpretacja. Na zmianę faktów potrzeba czasu; interpretację możesz zmienić od razu.
Przestroga: Najczęstszy błąd to uznać ten heksagram za zapowiedź klęski. Osąd mówi co innego: zapowiada powodzenie, jeśli wytrwasz. Drugi błąd to bierność — samo przeczekiwanie nie jest wytrwaniem. Wytrwanie to dalsze robienie swojego, tylko bez rozgłosu.
Interpretacja (Aureliusz)
Heksagram składa się z dwóch trygramów: na dole Kan — Woda, na górze Dui — Jezioro. Zhu Xi (komentarz konfucjański) opisuje to tak: woda spływa w dół, więc jezioro nad nią wysycha. Ten obraz dobrze oddaje stan człowieka w ucisku. Z zewnątrz wszystko wygląda normalnie: obowiązki są pełnione, forma zachowana. Brakuje tego, czego nie widać — siły, która to wszystko zasilała.
Ucisk. Powodzenie. Wytrwałość. Wielki człowiek sprowadza pomyślność. Bez winy. Gdy ma się coś do powiedzenia, nikt temu nie wierzy. — Wilhelm/Baynes
Osąd zestawia trzy rzeczy, które na pozór do siebie nie pasują: powodzenie, wytrwałość i nieufność wobec słów. Powodzenie nie jest obiecane każdemu, tylko „wielkiemu człowiekowi” — w języku Księgi to ktoś, kto ma dość wewnętrznej siły, żeby nie zmieniać kursu pod presją. Ostatnie zdanie osądu jest ostrzeżeniem: cokolwiek teraz powiesz, nie zostanie przyjęte. Każdy, kto próbował odbudować słowami nadszarpnięte zaufanie, zna to z doświadczenia: im więcej wyjaśnień, tym mniej wiary. Pozostaje robić swoje i pozwolić, aby to czyny stały się świadectwem.
Tłumacze różnie oddają sam tytuł znaku: Wilhelm pisze o ucisku i wyczerpaniu, Blofeld o przeciwności, Ritsema i Karcher o uwięzieniu, Shaughnessy o zaplątaniu, Wu o trudności. Wspólny mianownik jest jeden: siła, która nie ma ujścia.
Następny heksagram, 48 Studnia, jest odwróceniem tego znaku: ta sama woda, której w jeziorze brakuje, stoi tam głęboko pod ziemią i nigdy się nie wyczerpuje — trzeba tylko liny i naczynia. To zestawienie mówi coś ważnego o naturze wyczerpania. Woda nie przepadła, tylko jest poza zasięgiem; problemem nie jest brak zasobów, ale brak dostępu do nich. Carol Anthony, autorka klasycznego komentarza psychologicznego do Księgi, dodaje obserwację praktyczną: heksagram 47 często wypada ludziom po prostu zmęczonym, bo zwątpienie działa jak ucisk i wyczerpuje wewnętrzne zasoby.
O tym, jak takie wyczerpanie wygląda w praktyce duchowej, pisze taoistyczny komentator Liu Yiming:
Ci, którzy praktykują Tao, umieją trwać, póki okoliczności są łatwe; ale wielu chwieje się w postanowieniu, gdy robi się trudno i niebezpiecznie. Jedni zmieniają zamiar pod presją zarabiania na życie, inni słabną przez chorobę, innym duch upada ze starości, jeszcze inni porzucają pracę przez jakąś obsesję. We wszystkich tych wypadkach człowiek nie dobywa umysłu Tao i daje się zatrzymać wyczerpaniu — dlatego ostatecznie Tao nie osiąga. — Liu Yiming, „The Taoist I Ching”, przeł. Thomas Cleary, tłumaczenie na polski własne.
Ta lista jest aktualna do dziś: presja zarobku, choroba, starość, obsesja. Liu Yiming nie traktuje ich jako winy, tylko jako okoliczności, w których większość ludzi porzuca praktykę. Wskazuje też wyjście. Wyczerpanie bierze się z okoliczności, na które nie masz wpływu, ale te same okoliczności mogą stać się materiałem do pracy: zamiast czekać na lepsze warunki, pracujesz w tych, które są, a samo zmęczenie i sama presja stają się ćwiczeniem. Kto tak robi, pisze Liu Yiming, odzyskuje siłę, którą trudność pozornie zabrała — i jezioro bez wody na powrót się napełnia.
Księga podaje też konkretny środek. W liniach drugiej i piątej pojawia się to samo zalecenie: złożyć ofiarę. Za tym starym słowem stoi prosta wymiana — oddajesz coś cennego, żeby otrzymać coś cenniejszego, czego jeszcze nie widać. Łacińskie sacrificium znaczy dosłownie „czynić świętym” (sacrum facere). Bhagawadgita opisuje tę wymianę jako prawo obiegu: ofiarą karmcie bogów, a bogowie niech karmią was; kto bierze i nic nie oddaje, ten jest złodziejem (Bhagawadgita III, 11–12). W ucisku ta zasada działa bardzo praktycznie: nowe siły nie przyjdą, dopóki czegoś nie oddasz. Do psychologicznej strony tej wymiany wrócimy w części psychologicznej.
Zostaje jeszcze obraz heksagramu:
W jeziorze nie ma wody: obraz Wyczerpania. Tak człowiek szlachetny stawia życie na to, by iść za swoją wolą. — Wilhelm/Baynes
Zdanie o stawianiu życia mówi o determinacji: cel pozostaje ważniejszy niż komfort. Ale w budowie znaku kryje się jeszcze jedna wskazówka. Górny trygram — to puste jezioro — to Dui, którego atrybutem jest radość. W samym środku niebezpieczeństwa możliwa jest więc pogoda ducha. Nie chodzi o udawaną wesołość, ale o lekkość, która przychodzi, gdy człowiek przestaje targować się z sytuacją i robi w niej to, co do niego należy. Charles Poncé, badacz kabały, zanotował o mistykach żydowskich (przytaczam w przekładzie): nigdy nie tracili z oczu cierpienia doświadczanego w zwykłym, nieuświęconym świecie i nie uciekali od niego, ale szukali w nim sensu; świątynią, w której odbywają się święte zaślubiny — spotkanie ludzkiego z boskim — jest świat („Kabbalah”). W tym ujęciu ucisk nie jest przerwą w drodze duchowej, tylko jej częścią.
Kluczowe cechy heksagramu 47
- Wyczerpanie to brak dostępu, nie brak zasobów. Woda nie zniknęła, tylko jest poza zasięgiem. Sąsiedni heksagram, 48 Studnia, pokazuje ten sam krajobraz po odzyskaniu dostępu: źródło pod powierzchnią, z którego znowu można czerpać.
- Ofiara jako wymiana. Oddajesz coś cennego, żeby otrzymać coś cenniejszego, czego jeszcze nie widać. To wymaga zaufania, bo w chwili oddawania nie ma żadnej gwarancji zwrotu.
- Czyny zamiast słów. „Gdy ma się coś do powiedzenia, nikt temu nie wierzy” — wyjaśnienia i argumenty działają teraz przeciwko Tobie. Wiarygodność odbudowuje się powoli, przez swoje działania.
- Pogoda ducha w niebezpieczeństwie. Dolny trygram to otchłań, górny — radość. Buddyjski komentarz do Księgi (przekład Thomasa Cleary’ego) mówi, że ludzie rozwinięci potrafią zachować radość nawet w niebezpieczeństwie. Nie chodzi o lekceważenie zagrożenia. Chodzi o to, żeby trudna sytuacja nie rządziła Twoim stanem wewnętrznym.
Interpretacja heksagramu 47 w praktyce
W relacjach: Jeśli zaufanie osłabło — Twoje do kogoś albo czyjeś do Ciebie — odłóż wyjaśnienia. Każde kolejne „pozwól, że wytłumaczę” brzmi teraz jak wykręt, nawet gdy jest prawdą. Zaufanie odbudowuje się w czasie, nie w argumentach: bądź obecny, rób to, co obiecałeś, i pozwól, by tygodnie mówiły za Ciebie. Druga linia heksagramu opisuje też ucisk pośród dostatku: na zewnątrz niczego nie brakuje, a w środku jest pusto. Zanim uznasz, że to wina relacji, sprawdź, czy wyczerpanie nie siedzi w Tobie.
W pracy: Ten heksagram opisuje sytuację, w której walczysz o słuszną sprawę i przegrywasz. Nie wygrasz jej teraz argumentami — im głośniej dowodzisz racji, tym mniej ważą Twoje słowa. Przenieś ciężar z mówienia na robienie: rzetelność, terminy, jakość, ślad na piśmie. Odróżniaj też przegraną od rezygnacji z zasad. Sprawę można przegrać i wrócić do niej później; porzuconej zasady nie da się odzyskać tak łatwo.
W rozwoju osobistym: Susza w praktyce — medytacji, modlitwie, pracy nad sobą — nie jest dowodem, że praktyka nie działa. To jej normalny, opisany od wieków etap. Nie oceniaj więc praktyki po jednym trudnym okresie. Zamiast pytać „dlaczego nic nie czuję”, pytaj „czy dziś zrobiłem swoje” — na pierwsze pytanie nie ma dobrej odpowiedzi, na drugie zawsze jest. A jeśli nie umiesz zrozumieć, czego ta sytuacja od Ciebie chce, to też jest w tym heksagramie opisane: czasem zrozumienie jest właśnie tym, co na czas próby trzeba oddać.
Interpretacja poszczególnych linii
Linia 1 (magnetyczna) — Ciemna dolina
Siedzi uciśniony pod nagim drzewem i trafia do mrocznej doliny. Przez trzy lata nie widzi niczego. — Wilhelm/Baynes
Pierwsza linia pokazuje ucisk, który człowiek w dużej mierze tworzy sam. Nagie drzewo nie daje cienia, ciemna dolina nie daje widoku — a on właśnie tam się zatrzymuje. Komentarz Wu Jing-Nuana mówi wprost: wszystko dzieje się w jego umyśle; martwi się trudnością, zanim ta nadejdzie. „Trzy lata” oznaczają w języku Księgi długi czas — tak długo może trwać przygnębienie, którego nikt nie przerywa. Plotyn zauważył w „Enneadach”, że dusza za zejście w mrok płaci samym tym zejściem: kara nie przychodzi z zewnątrz, tylko jest częścią stanu, który człowiek sam na siebie sprowadził.
Co z tym zrobić? Zanim uznasz swoje położenie za beznadziejne, oddziel fakty od ich opisu: ile trudności jest w sytuacji, a ile w tym, jak ją sobie opowiadasz. Użalanie się nad sobą jest wygodne, bo zwalnia z działania — po tym najłatwiej je rozpoznać.
Linia 2 (dynamiczna) — Uciśniony przy pełnym stole
Uciśniony pośród jadła i napitku. Mąż w szkarłatnych nakolannikach właśnie nadchodzi. Sprzyja składanie ofiar. Wyruszenie przynosi nieszczęście. Bez winy. — Wilhelm/Baynes
Druga linia opisuje ucisk pośród dostatku. Na zewnątrz niczego nie brakuje — jest jedzenie, picie, zwykła wygoda — a mimo to człowiek czuje się uciśniony, bo wyczerpała go sama codzienność. Wilhelm komentuje: to ucisk wewnętrzny; życie, które niczego już nie obiecuje. Księga daje dwie wskazówki. Pierwsza: pomoc nadchodzi — mąż w szkarłatnych nakolannikach to władca, ktoś z porządku wyższego niż bieżący kłopot. Druga: nie wyruszaj. Zmiana miejsca nic nie da, bo wyczerpanie nie siedzi w miejscu, tylko w Tobie. Zamiast wyprawy Księga zaleca ofiarę: oddaj coś z tego, czego masz w nadmiarze. Może to być okazja, z której nie skorzystasz, przyjemność, po którą nie sięgniesz, albo godzina oddana czemuś, co nie przynosi wymiernych korzyści.
Linia 3 (magnetyczna) — Kamień, który nie musi przygniatać
Pozwala, by uciskał go kamień, i wspiera się na cierniach i ostach. Wchodzi do swojego domu i nie widzi swojej żony. Nieszczęście. — Wilhelm/Baynes
Trzecia linia opisuje podwójny błąd. Ten człowiek walczy z kamieniem, którego nie ruszy, i opiera się na cierniach, które go nie utrzymają: zużywa siły tam, gdzie trzeba było odpuścić, a wsparcia szuka tam, gdzie go nie ma. Konfucjusz skomentował tę linię w Dziesięciu Skrzydłach:
Kto strapiony jest tym, co nie powinno go strapić, tego imię okryje się hańbą; kto chwyta się tego, czego chwytać się nie powinien, tego życie znajdzie się w niebezpieczeństwie. — Konfucjusz (Dziesięć Skrzydeł)
Ostatni obraz tej linii — wraca do domu i nie zastaje żony — można czytać psychologicznie: dom to własne wnętrze, a żona to jego dopełniająca część. Kto całą energię wydał na przegraną walkę, ten wraca do siebie i nie znajduje w sobie oparcia. Sprawdź więc, z czym teraz walczysz. Jeśli to kamień, odpuść — nie dlatego, że jesteś słaby, tylko dlatego, że to kamień.
Linia 4 (dynamiczna) — Złoty powóz jedzie powoli
Przybywa całkiem cicho, uciśniony w złotym powozie. Upokorzenie, ale koniec zostaje osiągnięty. — Wilhelm/Baynes
Czwarta linia jedzie na pomoc pierwszej — tej z ciemnej doliny — ale jedzie powoli. Złoty powóz oznacza pozycję i wygodę, a właśnie one spowalniają: kto ma wiele do stracenia, ten nawet słuszną pomoc odkłada. Księga ocenia to łagodnie: jest upokorzenie, ale cel zostaje osiągnięty; lepiej późno niż wcale. Jest też drugie odczytanie, psychologiczne: pomoc w ucisku rzadko przychodzi wtedy i stamtąd, skąd jej wyglądasz. Jung zanotował w „Civilization in Transition” (podaję w przekładzie), że w każdym z nas mieszka ktoś, kogo nie znamy: przemawia do nas w snach i widzi nas inaczej, niż my sami siebie widzimy, a gdy sytuacja nie ma wyjścia, potrafi podsunąć zmianę postawy — tej samej, która nas w tę sytuację wpędziła. Ratunek przychodzi więc z nieoczekiwanej strony i zwykle później, niż trzeba. Ale przychodzi.
Linia 5 (dynamiczna) — Obcięty nos, obcięte stopy
Obcięto mu nos i stopy. Ucisk od męża w purpurowych nakolannikach. Radość przychodzi cicho. Sprzyja składanie ofiar i libacji. — Wilhelm/Baynes
Piąta linia to miejsce władcy — człowieka zaawansowanego w pracy nad sobą. Obcięty nos i obcięte stopy czyta się symbolicznie: nos to przeczucie, stopy to oparcie. Taki człowiek traci jedno i drugie — nie rozumie, co się z nim dzieje, i nie ma na czym stanąć. Ważny jest kierunek: ucisk przychodzi z góry, od męża w purpurze, czyli z porządku wyższego niż on sam. Nie każdy nacisk jest więc wrogi; bywa nacisk, który formuje. Księga nie każe tego rozumieć — każe złożyć ofiarę, a ofiarą jest tu sama potrzeba zrozumienia: zgoda, że sens przyjdzie po wierności, nie przed nią. Gareth Knight (badacz tradycji kabalistycznej) zestawił dwie miary poświęcenia: umrzeć za zasadę to jedna z jego najwyższych form, ale żyć według zasady dzień po dniu bywa trudniejsze („A Practical Guide to Qabalistic Symbolism”, przekład). Ta linia wybiera to drugie. Zmienna linia piąta przekształca heksagram 47 w heksagram 40, Wyzwolenie: wolność przychodzi przez poddanie się uciskowi, nie przez zwycięstwo nad nim. Radość — mówi tekst linii — przychodzi cicho.
Linia 6 (magnetyczna) — Pnącza trzymają tylko nieruchomych
Uciskają go pnącza. Porusza się niepewnie i mówi: „Ruch przynosi żal”. Gdy tego pożałuje i uczyni początek, przychodzi pomyślność. — Wilhelm/Baynes
Szósta linia to koniec ucisku. Człowiek jest tu związany pnączami, czyli więzami, które dałoby się zerwać bez trudu. Wilhelm komentuje: trzyma go nie roślina, tylko przekonanie, że każdy ruch przyniesie żal. Długa trudność nauczyła go bezruchu i ten wyuczony bezruch jest ostatnim, co z ucisku zostało. Edward Whitmont zauważył w „Return of the Goddess” (parafraza), że wobec bolesnej trudności pytamy odruchowo „za co mnie to spotkało” i „jak z tego uciec”, a prawie nigdy „czego ma mnie to nauczyć”. Szósta linia to moment, w którym warto zadać to trzecie pytanie. Rada jest prosta: nazwij dylemat, który Cię trzyma, zrób pierwszy krok i sprawdź, czy więzy naprawdę są mocne. Buddyjski komentarz mówi krótko: mędrcy w tej sytuacji po prostu idą naprzód.
Psychologiczny aspekt heksagramu 47
Psychologia głębi opisuje stan bardzo podobny do tego heksagramu. Edward Edinger („Ego and Archetype”) przedstawił życie psychiczne jako rytm łączności i wyobcowania między ego a Jaźnią — między świadomym „ja” a większą całością psychiki, z której to „ja” czerpie siłę i poczucie sensu. Kiedy ta łączność działa, życie ma kierunek nawet w trudzie. Kiedy zostaje przerwana, wszystko formalnie działa dalej, ale znika energia i sens. To psychologiczny odpowiednik jeziora bez wody: źródło nie umarło, tylko dostęp do niego został zerwany.
Jak odzyskać dostęp? Księga mówi: przez ofiarę, i psychologia głębi opisuje to samo zjawisko. Świadome „ja” musi oddać część kontroli — przyznać, że jego plany i kalkulacje nie obejmują całej psychiki. To trudne, bo odbiera poczucie pewności; do tego nawiązuje obraz obciętego nosa i stóp z piątej linii. Ale zmiany, o które chodzi w pracy nad sobą, zachodzą przeważnie poza świadomością: człowiek orientuje się po fakcie, że przestał reagować po staremu, że coś, co bolało, wygasło. Świadoma część tej pracy polega głównie na tym, żeby procesu nie przerwać: nie uciec, nie zagłuszyć, nie przegadać.
Największym zagrożeniem w tym stanie jest zwątpienie, zwłaszcza takie, które udaje trzeźwą ocenę: „to wszystko nie działa”, „nic się nie zmienia”, „inni może tak, ale nie ja”. Carol Anthony zwraca uwagę, że zwątpienie nie jest oceną sytuacji, tylko czynnikiem, który sytuację wytwarza. Trzy magnetyczne linie heksagramu — pierwsza, trzecia i szósta — pokazują trzy postaci zwątpienia: użalanie się, walkę z urojonym przeciwnikiem i wyuczony bezruch. Żadna z nich nie przyszła z zewnątrz, i to jest dobra wiadomość: co powstało w psychice, w psychice można też rozbroić.
Malheur — gdy Bóg milczy, a praktyka przestaje karmić
Simone Weil, francuska filozofka i mistyczka, nazywała stan opisywany przez ten heksagram słowem malheur — udręka. Odróżniała udrękę od zwykłego cierpienia: cierpienie boli, a udręka odbiera naraz siły fizyczne, spokój i miejsce wśród ludzi, zostawiając przy tym poczucie opuszczenia przez to, co najważniejsze. Weil twierdziła jednak, że udręka nie jest znakiem odwrócenia się Boga. Jest miejscem, w którym miłość musi obejść się bez potwierdzeń — i właśnie dlatego może stać się czysta. Peter Berger („Questions of Faith”) zauważył, że Weil sprowadza pytanie o Boga do punktu, w którym jedynym śladem Jego obecności jest cierpienie z powodu Jego nieobecności. To ta sama logika, co w obrazie wyschniętego jeziora: nikt nie tęskni za wodą, której nigdy nie było.
Druga myśl Weil jest praktyczna. Modlitwa — pisała w eseju o dobrym użytku ze studiów szkolnych — jest w swojej istocie uwagą: całą uwagą, do jakiej dusza jest zdolna, zwróconą ku Bogu. Jeśli tak, to każda praca nad uwagą jest pracą duchową, a rozproszenie nie jest drobnostką, tylko realnym oddalaniem się od tego, co ważne. Działa to też w drugą stronę: kiedy nic nie czujesz, sama walka o skupienie pozostaje modlitwą, nawet jeśli na modlitwę nie wygląda. W „Czekaniu na Boga” Weil zapisała (przekład): niebezpieczeństwo nie polega na tym, że dusza zwątpi, czy jest chleb, ale na tym, że kłamstwem wmówi sobie, iż nie jest głodna. Twoje zmęczenie nie dowodzi więc, że chleba nie ma. Groźnie robi się dopiero wtedy, gdy zaczynasz sobie wmawiać, że nie jesteś głodny.
Ten stan ma też w tradycji Zachodu swoją dawną nazwę. Mnisi egipskiej pustyni nazywali go akedia — po grecku „zobojętnienie” — a Ewagriusz z Pontu opisał go w „O praktyce ascetycznej” jako demona południa. Przychodzi w środku dnia: słońce zdaje się stać w miejscu, cela obrzydła, praktyka wydaje się jałowa, a w głowie pojawia się rozsądnie brzmiąca myśl, że gdzie indziej albo kiedy indziej szłoby lepiej. Rada Ewagriusza jest taka sama jak rada drugiej linii heksagramu: nie wyruszaj, zostań w celi. Cała ta pokusa ma jeden cel — odebrać Ci wytrwanie.
Ostatnia sprawa dotyczy tych, którzy w ucisku próbują zrozumieć swoją sytuację i nie mogą. Hans-Georg Gadamer opisał w „Prawdzie i metodzie” koło hermeneutyczne: całość rozumiemy przez części, a części przez całość, więc rozumienie nigdy nie jest skończone i zawsze można je pogłębić. To nie jest błąd w myśleniu, tylko normalny sposób, w jaki człowiek rozumie rzeczy od siebie większe. Intuicja podpowiada całość, umysł sprawdza szczegóły, obraz się przesuwa — i tak w kółko. Ofiara z potrzeby zrozumienia, o której mówi piąta linia, nie jest więc ofiarą z rozumu. Jest zgodą na to, że rozumienie przychodzi stopniowo i że zanim przyjdzie, trzeba żyć, praktykować i dotrzymywać słowa. Kto odkłada wierność do czasu pełnego zrozumienia, nie doczeka ani wierności, ani zrozumienia.
Synteza heksagramu 47
Heksagram 47 jako próba zawierzenia. Jezioro wyschło, ale woda nie przepadła — jest głębiej, niż na razie sięgasz. Ucisk nie pyta więc, czy wytrzymasz, tylko komu ufasz, gdy nic tego zaufania nie potwierdza: słowa nie przekonują, praktyka nie daje siły, rozumienie nie nadchodzi. Część więzów jest realna i trzeba je przecierpieć; część istnieje tylko w Twoim opisie sytuacji i puszcza przy pierwszym ruchu. Resztę robi ofiara — oddanie wygody, okazji albo potrzeby zrozumienia — bo w tym znaku nic nowego nie przychodzi, dopóki coś cennego nie zostanie oddane.
Na tym polega próba i na to człowiek szlachetny stawia życie. Nie dlatego, że lubi próby, ale dlatego, że wie, co jest po ich drugiej stronie: ta sama woda, bliżej powierzchni.