Heksagram 45 – Ts’ui (聚) Gromadzenie

Trygram górny

Dui — Jezioro

Trygram dolny

Kun — Ziemia

Obraz i struktura

  • Trygram górny: Dui (兌) ☱ — Jezioro; jego atrybutem jest radość.
  • Trygram dolny: Kun (坤) ☷ — Ziemia; jej atrybutem jest oddanie.
  • Inne nazwy: Gromadzenie (Wilhelm/Baynes, Blofeld), Zgromadzenie (Wu), Skupianie (Ritsema/Karcher), Zbieranie (Liu), Ukończenie (Shaughnessy).
  • Zdanie-esencja: Jezioro zebrało się nad ziemią: woda stoi wyżej, niż stałaby sama. Takiego zbiornika pilnują groble.

Znak 萃 (cui) nosi u góry klucz roślinności; pierwotnie oznaczał trawę rosnącą gęsto, w zbitych kępach. Stąd znaczenie: zbierać się, skupiać. To nie jest obraz stosu ani magazynu. To obraz życia, które rośnie razem, bo osobno rosłoby słabiej.

Przesłanie

Heksagram 45 opisuje czas gromadzenia: siły, które dotąd działały osobno, schodzą się w jedno — ludzie wokół wspólnej sprawy albo Twoje własne sprawy wokół jednego celu. Osąd zapowiada powodzenie, ale stawia warunki. Pierwszy: zgromadzenie potrzebuje środka. Król nie zwołuje ludzi wokół siebie — idzie do świątyni przodków, do czegoś większego niż on sam; wspólnota bez takiego środka rozprasza się przy pierwszym sporze. Drugi: właśnie w dobrym czasie trzeba przygotować się na trudne chwile. Obraz heksagramu mówi o odnawianiu broni — nie dlatego, że nadchodzi wojna, tylko dlatego, że tam, gdzie dużo zebrano, jest co stracić.

Rada i przestroga

  • Nazwij środek, wokół którego się gromadzisz. Wspólnota, którą trzyma tylko wygoda albo czyjaś pozycja, nie przetrwa pierwszej próby.
  • Zabezpiecz to, co zebrane, póki jest spokojnie. Przejrzyj słabe punkty — w ludziach, w planach, w sobie — zanim zrobi się gorąco.
  • Zanim zaczniesz jednoczyć innych, zbierz (zintegruj) siebie. Człowiek rozproszony nie zgromadzi nikogo; najpierw uporządkuj własne zamiary.

Przestroga: Najczęstszy błąd to wziąć ten heksagram za obietnicę, że wystarczy ludzi zwołać. Nie wystarczy: stanowisko zapewnia obecność, ale nie daje zaufania — o tym mówi piąta linia. Drugi błąd to beztroska. Powodzenie tego znaku trwa tak długo, jak długo trwa czujność.

Interpretacja (Aureliusz)

Budowa znaku: na dole Kun — Ziemia, na górze Dui — Jezioro. Woda zebrała się nad powierzchnią gruntu, wyżej, niż stałaby sama; James Legge zauważa, że takie jezioro muszą trzymać groble, inaczej rozleje się i wsiąknie. Sama budowa mówi więc dwie rzeczy naraz: zgromadzenie jest stanem podniosłym — i stanem, który wymaga pilnowania. Komentarz konfucjański dodaje trzecią rzecz: zgromadzenie dochodzi do skutku przez radość i oddanie, bo górny trygram cieszy, a dolny przyjmuje. Ludzie schodzą się naprawdę tylko tam, gdzie nikt ich nie przymusza.

Gromadzenie. Powodzenie. Król przybywa do swojej świątyni. Sprzyja ujrzenie wielkiego człowieka — to przynosi powodzenie. Wytrwałość sprzyja. Wielkie ofiary sprowadzają pomyślność. Sprzyja podjęcie przedsięwzięcia. — Wilhelm/Baynes

Środek osądu zajmuje świątynia przodków. Król, który gromadzi państwo, nie idzie do skarbca ani na plac — idzie tam, gdzie mieszka pamięć wspólnoty. To trafna intuicja także poza starożytnymi Chinami. Maurice Halbwachs (socjolog pamięci) pokazał, że wspominamy zawsze jako członkowie jakiejś zbiorowości — rodziny, narodu, wspólnoty wiary. Paul Connerton w „Jak społeczeństwa pamiętają” zapytał z kolei, jak grupy przekazują tę pamięć z pokolenia na pokolenie, i odpowiedział: przez obrzędy upamiętniające, powtarzane ciałem, nie tylko słowem. Świątynia przodków jest właśnie takim miejscem — tam wspólnota spotyka własną historię i przypomina sobie, po co jest razem. W Wielkiej Wizji Czarnego Łosia, szamana Lakotów, przodkowie pojawiają się wtedy, gdy lud „kroczy w święty sposób” — wspólnota wierna swojemu wzorcowi ma ich przy sobie.

Osąd radzi też „ujrzeć wielkiego człowieka”. W języku Księgi to ktoś, kto sam jest już zebrany: nie miota nim to, co miota zgromadzeniem. Konfucjusz zostawił do tego heksagramu uwagę o szerszym zasięgu:

Kto przygląda się temu, wokół czego rzeczy się gromadzą, ten może ujrzeć naturę nieba, ziemi i wszystkich istot. — Konfucjusz (Dziesięć Skrzydeł)

Ta uwaga działa również w małej skali. Po tym, wokół czego gromadzisz swój czas i swoje siły, poznajesz, kim właściwie jesteś. To, co zbierasz, mówi o Tobie więcej niż to, co deklarujesz.

Osąd wymaga jeszcze jednego: wielkich ofiar. Henri Hubert i Marcel Mauss („Esej o naturze i funkcji ofiary”) opisali ofiarę jako akt, który ustanawia więź między człowiekiem a tym, co od niego większe. W czasie gromadzenia ta zasada schodzi na ziemię: tego, co wspólne, nie da się zbudować z samych deklaracji. Trzeba oddać coś policzalnego — czas, pierwszeństwo, część własnej wygody — i oddać to w sposób widoczny, bo hojność ośmiela hojność. Skąpstwo działa odwrotnie: kto trzyma wszystko przy sobie, rozprasza zgromadzenie skuteczniej niż wróg.

Zostaje obraz heksagramu:

Nad ziemią jezioro: obraz Gromadzenia. Tak człowiek szlachetny odnawia swoją broń, by sprostać nieprzewidzianemu. — Wilhelm/Baynes

Liu Yiming („The Taoist I Ching”) czyta ten obraz od strony praktyki wewnętrznej: kto zgromadził to, na czym mu zależało, a nie umie zapobiegać niebezpieczeństwom, temu zebrane rozproszy się na powrót; bronią nie jest tu żelazo, tylko czujność. To samo widać w skali całkiem świeckiej. Im więcej ludzi, dóbr i nadziei skupia się w jednym miejscu, tym więcej pojawia się tarć, zawiści i punktów, w których coś może pęknąć. Powodzenie nie zwalnia z ostrożności. Powodzenie jej wymaga.

Kluczowe cechy heksagramu 45

  1. Zgromadzenie potrzebuje środka. Ludzi można zwołać wokół osoby, interesu albo wartości. Dwa pierwsze środki wyczerpują się szybko: osoba odchodzi, interes się kończy. Trwa to, co zgromadzone wokół czegoś większego niż zgromadzeni — Księga pokazuje króla idącego do świątyni, nie na przegląd wojsk.
  2. Zebrane trzeba chronić. Jezioro nad ziemią trzymają groble. Obraz heksagramu każe odnawiać broń w czasie pokoju, bo wraz z tym, co zebrane, rośnie i to, co można stracić.
  3. Najpierw jedno z siebie. Warunek, którego osąd nie wypowiada, ale który zakładają wszystkie linie: gromadzić może ten, kto sam nie jest w rozsypce. Alchemik Gerhard Dorn ujął to w zdaniu, do którego wrócimy w części psychologicznej — z innych nie uczynisz jedności, jeśli wpierw nie uczynisz jej z siebie.
  4. Hojność spaja. Wielka ofiara należy do osądu, nie do ozdobników: zgromadzenie karmi się widoczną hojnością tych, którzy w nim najwięcej znaczą. Kto daje pierwszy, ustanawia miarę.

Interpretacja heksagramu 45 w praktyce

W relacjach: Wspólnoty domowe trzymają się nie deklaracji, ale powtarzanych spotkań: wspólny stół o stałej porze, święta obchodzone co roku tak samo, rytuały, które z zewnątrz wyglądają na przyzwyczajenie. Jonathan Haidt („Prawy umysł”) opisuje „przełącznik ula”: chwile, w których „ja” cichnie i człowiek czuje się częścią większej całości. Takich chwil nie da się wymusić, ale można im robić miejsce — regularnie, ciałem, razem. Jeśli Twoja wspólnota więdnie, nie dosypuj atrakcji. Odbuduj rytuał.

W pracy: Piąta linia opisuje sytuację lidera: stanowisko przyciąga ludzi, ale nie daje ich zaufania. Tego nie przyspieszysz mową; budujesz je trwałą, widoczną wiernością temu, co głosisz. I druga rzecz, prosto z obrazu heksagramu: dobra passa zespołu to właściwy moment na przegląd zagrożeń, nie na świętowanie do ostatniego grosza budżetu.

W rozwoju osobistym: Gromadzenie dotyczy też jednej osoby. Rozproszone zobowiązania, zaczęte i porzucone praktyki, kilka wersji siebie prowadzonych naraz — to stan sprzed tego heksagramu. Wybierz środek: jedną wartość albo jedną praktykę, wokół której złożysz resztę, i przejrzyj uczciwie, co się wokół niej nie mieści. Osąd radzi też „ujrzeć wielkiego człowieka” — po ludzku: znajdź kogoś, kto już jest „zintegrowany”, i patrz, jak to robi. Nauczyciel, terapeuta, przyjaciel. Samotne zbieranie siebie idzie wolniej.

Interpretacja poszczególnych linii

Linia 1 (magnetyczna) — Wołanie z progu

Jeśli jesteś szczery, ale nie do końca, będzie raz zamęt, raz gromadzenie. Jeśli zawołasz, po jednym uścisku dłoni będziesz mógł znowu się śmiać. Nie żałuj. Pójście jest bez winy. — Wilhelm/Baynes

Pierwsza linia stoi na progu zgromadzenia. Chcesz należeć — do ludzi, do sprawy, do praktyki — ale szczerość nie sięga do końca: raz się zbliżasz, raz wycofujesz, i ten zamęt widać. Komentarz konfucjański mówi krótko: wola jest w rozsypce. Księga nie każe za to pokutować. Podaje rozwiązanie na miarę problemu: zawołaj. Jeden uścisk właściwej dłoni — jedna prawdziwa więź z kimś, kto już jest w środku — zamienia łzy w śmiech szybciej niż miesiące samotnego ważenia racji.

W „Tybetańskiej Księdze Umarłych” (w wydaniu W.Y. Evans-Wentza, podaję w przekładzie) ludzkie narodziny nazwane są przywilejem, bo dają rzadką sposobność wyzwolenia przez własny rozstrzygający wysiłek — przez „zwrot w najgłębszym siedlisku świadomości”. Wahanie na progu kończy się właśnie tak: nie lepszą okolicznością, tylko decyzją. Nie czekaj, aż zgromadzenie samo Cię zauważy. Zawołaj pierwszy.

Linia 2 (magnetyczna) — Dać się pociągnąć

Pozwolić się pociągnąć przynosi pomyślność i pozostaje bez winy. Jeśli jest się szczerym, sprzyja złożenie nawet małej ofiary. — Wilhelm/Baynes

Druga linia opisuje przyciąganie, którego nie planowałeś. Coś Cię ciągnie ku ludziom albo ku sprawie — nie ma tego w twoim kalendarzu, ani w strategii i planach. Carol Anthony radzi w tej sytuacji nie ustalać z góry, jak sprawy mają się potoczyć, tylko dać się poprowadzić. Księga potwierdza: pomyślność, bez winy. To przyciąganie mówi o Tobie więcej niż Twój plan: wskazuje, czego naprawdę szukasz, zanim zdążysz to nazwać.

Warunkiem jest szczerość — i wtedy wystarczy mała ofiara. J.E. Cirlot zauważa w „Słowniku symboli”, że poświęcić to, co się ceni, znaczy poświęcić siebie, a duchowy zysk jest proporcjonalny do wagi tego, co oddane. Wielkości ofiary nie mierzy się więc w sztukach bydła: mała rzecz naprawdę oddana waży więcej niż wielka oddana na pokaz.

Linia 3 (magnetyczna) — Pod zamkniętymi drzwiami

Gromadzenie wśród westchnień. Nic, co by sprzyjało. Pójście jest bez winy. Lekkie upokorzenie. — Wilhelm/Baynes

Trzecia linia zna uczucie stania pod zamkniętymi drzwiami. Zgromadzenie już trwa, kręgi są pozamykane, a Ty wzdychasz na zewnątrz: spóźniłeś się albo nie pasujesz. Księga ocenia trzeźwo: zysku nie widać, ale pójście naprzód nie jest błędem — kosztuje najwyżej trochę wstydu. Komentarz konfucjański dodaje wskazówkę: ten na górze jest skłonny przyjąć. Praktycznie znaczy to tyle: nie szturmuj środka, poszukaj ręki bliżej brzegu — kogoś, kto już należy i może Cię wprowadzić.

Jung pisał w komentarzu do „Sekretu złotego kwiatu” (podaję w przekładzie), że rozwój osobowości jest jedną z najkosztowniejszych rzeczy: to branie siebie za najpoważniejsze z zadań i utrzymywanie tej powagi na co dzień. Mały wstyd przy wejściu jest częścią tej ceny. Płaci się go raz. Za rezygnację płaci się dłużej.

Linia 4 (dynamiczna) — Gromadzi nie dla siebie

Wielka pomyślność. Bez winy. — Wilhelm/Baynes

Czwarta linia jest najkrótsza w heksagramie i najjaśniejsza. Wilhelm objaśnia: to człowiek, który gromadzi ludzi nie dla siebie, tylko dla sprawy — i właśnie dlatego wszystko mu się układa. Bezinteresowność nie jest tu ozdobą charakteru, ale mechanizmem. Wokół zbieracza, który nie zbiera dla siebie, ludzie nie muszą się pilnować, więc przychodzą chętnie i zostają dłużej.

Ten sam ruch ma swoją wewnętrzną stronę i gnostycy opisali ją od środka. Hymn przytoczony przez Epifaniusza z Salaminy („Panarion” 26,13; podaję w przekładzie) mówi: poznałem siebie i zebrałem siebie zewsząd; zebrałem rozproszone członki. Kto zbiera innych dla sprawy i kto zbiera własne rozproszone części, wykonuje jeden i ten sam gest — w dwóch skalach. Czwarta linia dotyczy obu.

Linia 5 (dynamiczna) — Pozycja to jeszcze nie zaufanie

Jeśli przy gromadzeniu ma się pozycję, nie ma winy. Jeśli są tacy, którzy nie są jeszcze szczerze oddani dziełu, potrzeba wzniosłej i niesłabnącej wytrwałości. Wtedy żal znika. — Wilhelm/Baynes

Piąta linia to miejsce władcy — człowieka, wokół którego zgromadzenie już stoi. I właśnie jemu Księga mówi rzecz niewygodną: część tych ludzi przyszła do Twojego stanowiska, nie do Ciebie. Komentarz konfucjański ujmuje to bez osłonek: wola nie jaśnieje jeszcze dostatecznie. Wu Jing-Nuan dopowiada, że składnikiem zgromadzenia jest autorytet moralny, a bez niego wielki pokaz pozostaje pustym dźwiękiem fanfar.

Rada linii jest cierpliwa: nie wymuszaj przekonania, którego nie ma. Zaufanie tych, którzy się ociągają, zdobywa się jednym sposobem — wzniosłą i niesłabnącą wytrwałością, czyli robieniem swojego na oczach wszystkich przez czas dłuższy, niż wydaje się konieczny. Pozycję dostałeś od struktury. Zaufanie możesz dostać tylko od ludzi.

Linia 6 (magnetyczna) — Łzy na skraju

Lament i wzdychanie, potoki łez. Bez winy. — Wilhelm/Baynes

Szósta linia stoi na samym skraju zgromadzenia. Chce należeć, ale nie ma już z kim się związać: wszyscy w środku są zajęci sobą, a jej intencje brane są za coś innego, niż są. Zostają łzy — i Księga mówi o nich rzecz ważną: bez winy. Nie każdy płacz jest przegraną; ten jest prawdziwą reakcją na prawdziwą samotność. Wing radzi skierować uwagę do wewnątrz: skoro przyłączenie nie wychodzi, zbadaj rozdźwięk u siebie, bo zgoda z samym sobą poprzedza każdą zgodę z innymi.

Jung zanotował w „Psychologii a alchemii” (podaję w przekładzie), że nie ma pełni psychicznej bez niedoskonałości: życie domaga się nie doskonałości, ale kompletności — potrzebny jest „cierń w ciele”, cierpienie braków, bez którego nie ma ruchu naprzód. Łzy szóstej linii są takim cierniem. Bolą, niczego nie psują i pchają dalej: z powrotem ku środkowi, od którego każde zgromadzenie się zaczyna.

Psychologiczny aspekt heksagramu 45

W skali psychiki gromadzenie to integracja: rozproszone części — nawyki, wyparte uczucia, niedokończone historie — schodzą się w nowy układ. Psychologia głębi zna kierunek tego ruchu: świadome „ja” nie jest jego środkiem, tylko uczestnikiem. Środkiem jest większa całość psychiki, którą Jung nazywał Jaźnią, a świątynia przodków z osądu dobrze oddaje jej pozycję: „ja” idzie tam po miarę, nie po pochwałę. Plotyn pisał w „Enneadach”, że kres wędrówki nadchodzi wtedy, gdy człowiek przechodzi od siebie jako obrazu do pierwowzoru. To ten sam ruch — od codziennego „ja” do wzorca, według którego można się złożyć.

Ten ruch ma cenę i Księga nazywa ją wprost: ofiara. Jung w komentarzu psychologicznym do „Tybetańskiej Księgi Umarłych” zauważył, że lęk przed ofiarą z samego siebie czai się głęboko w każdym ego, bo tym, czego się boimy, jest konfrontacja z całością psychiki — z tym wszystkim, od czego „ja” kiedyś z trudem się oddzieliło. Stąd opór znany z drugiej linii: coś Cię ciągnie — do ludzi, do praktyki, do zmiany — a Ty układasz warunki, zamiast się poddać. Opór ego nie jest złą wolą. Jest strachem przed utratą sterów.

Zdanie, które spina obie skale tego heksagramu, zostawił Gerhard Dorn, szesnastowieczny alchemik przywołany przez Junga w „Aionie” (podaję w przekładzie): nigdy nie uczynisz z innych Jednego, którego szukasz, jeśli wpierw nie uczynisz jednego z samego siebie. Kto jednoczy rodzinę, zespół albo sprawę, będąc w środku rozsypany, przenosi swoje rozsypanie na wszystko, czego dotknie. Dlatego praca nad wspólnotą i praca nad sobą nie są dwoma zadaniami. Są jednym zadaniem, prowadzonym w dwóch miejscach.

Praemeditatio malorum — przezorność w dobrych czasach

Obraz tego heksagramu zestawia dwie rzeczy, które rzadko stoją obok siebie: powodzenie i broń. Czas gromadzenia jest czasem dobrym, a Księga każe właśnie teraz przeglądać uzbrojenie. Nie ma w tym sprzeczności. Skupienie podnosi stawkę: im więcej zebrano, tym więcej można stracić — i tym mniej wolno liczyć na to, że nic się nie wydarzy.

Stoicy zrobili z tej intuicji technikę. Nazywa się praemeditatio malorum — po łacinie „uprzednie rozważanie nieszczęść”: wyobrazić sobie zawczasu, co może pójść źle, i przemyśleć, jak się wtedy zachować. Seneka ujął cel tej praktyki w jednym zdaniu („O gniewie”, III.37; podaję w przekładzie): umysł jest dość silny, by znieść te nieszczęścia, na które jest przygotowany. Cios, który zdążyłeś przemyśleć, traci połowę siły — nie dlatego, że mniej boli, tylko dlatego, że wiesz już, co robić.

Praemeditatio łatwo pomylić z zamartwianiem się i to jest główny zarzut, jaki stawia się tej praktyce. Różnica jest techniczna. Zamartwianie się krąży: wraca do tego samego obrazu i nic z nim nie robi. Przezorność kończy pracę: nazywa zagrożenie, ustala odpowiedź i odkłada sprawę. Marek Aureliusz zaczynał od tego dzień („Rozmyślania”, II.1, parafrazuję): spotkam dziś ludzi natrętnych, niewdzięcznych i zuchwałych. Nie mówił sobie tego, żeby zgorzknieć, tylko po to, by żaden z nich nie zdołał go zaskoczyć. W czasie zgromadzenia ta praktyka jest podwójnie na miejscu, bo zgromadzenie to ludzie, a ludzie to tarcia.

Co to znaczy dla Ciebie: w dobrej passie zrób przegląd grobli. Przejdź po kolei: co w moim zgromadzeniu — domu, zespole, praktyce — jest kruche; kto jest niepewny; co pęknie pierwsze, jeśli przyjdzie napór; co wtedy zrobię. Odpowiedz na te pytania raz, porządnie, i wróć do święta. Górny trygram tego znaku to wciąż Jezioro, a jego atrybutem jest radość: przezorność nie jest przeciwieństwem radości. Jest tym, co pozwala jej trwać dłużej niż jeden sezon.

Synteza heksagramu 45

Heksagram 45 jako sztuka gromadzenia. Siły schodzą się w jedno i Księga nazywa ten czas pomyślnym — ale pomyślność ma tu konstrukcję, nie jest darem losu. Nośne są trzy elementy: środek (sacrum) większy niż zgromadzeni, wokół którego wszystko się układa; hojność, która ośmiela ludzi do dawania; przezorność, która pilnuje tego, co już zebrane. I jeden warunek pod spodem: zbierać może tylko ten, kto sam jest „zebrany” (to jest zintegrowany, holistyczny etc).

Reszta jest obrazem: jezioro stanęło nad ziemią, wyżej, niż stałoby samo — i będzie tam stało dokładnie tak długo, jak długo ktoś dogląda grobli.

Heksagram po przemianie

Gdyby wszystkie linie zmieniły znak, obraz przekształciłby się w:

Heksagram 26 Da Chu — Poskramianie wielkiej mocy

Heksagram z przemianą to dynamiczny zapis Twojej sytuacji, który pokazuje nie tylko stan obecny, ale przede wszystkim moment krytyczny i kierunek, w jakim następują metamorfozy pod wpływem Twoich decyzji.

Zadaj kolejne pytanie

Skup się na pytaniu, które Cię trapi. Kliknij poniżej, by otrzymać losowo wybrany heksagram z 64 figur Księgi Przemian.

Wylosuj heksagram