Heksagram 13: Tóng Rén (同人) – Wspólnota z ludźmi

Trygram górny

Qian — Niebo

Trygram dolny

Li — Ogień

Obraz i struktura

  • Trygram górny: Qian (乾) ☰ — Niebo; jego atrybutem jest siła i dynamizm, a w tej figurze — siła skierowana na zewnątrz, potrzebna do zadania, którego nie da się wykonać we własnym kręgu.
  • Trygram dolny: Li (離) ☲ — Ogień; jego atrybutem jest przyleganie: ogień płonie, dopóki trzyma się tego, co go żywi, i daje jasność. W tej figurze — potrzeba przylgnięcia do innych, a zarazem światło, w którym widać różnice między nimi.
  • Inne nazwy: Wspólnota ludzi, Towarzystwo, Kochankowie, Umiłowani przyjaciele, Ludzie jednej myśli, Ludzie zgodni, Zbieranie ludzi, Jednakowość z ludźmi, Powszechne braterstwo, Wspólnota, Społeczność, Zjednoczeni, Zrzeszenie ludzi, Związek ludzi, Zjednoczenie sił, Mała synteza, Kliki, Zgodność, Bycie w zgodzie, Potwierdzenie, Przyjaźń, Zwoływanie ludzi.

Pięć linii dynamicznych i jedna magnetyczna, na drugim miejscu. Wang Bi formułuje w ogólnych uwagach regułę, według której to, co rzadkie, jest tym, co ceni wielu: gdy pięć linii należy do jednego rodzaju, panem figury zostaje ta jedna. W tej figurze panem jest więc druga linia, bo wyraża sens całości; piąta rządzi z racji szlachetnego miejsca. Wilhelm również wskazuje tych dwóch władców i dla porównania przywołuje Armię: tam jedna silna linia trzyma razem wiele słabych, tu wiele silnych trzyma się jednej ustępliwej. Między oboma ośrodkami stoją linie trzecia i czwarta, i to w nich toczy się konflikt tej figury.

Komentatorzy nazywają linie dynamiczne twardymi, a magnetyczne ustępliwymi, i tak samo dzielą miejsca: nieparzyste są twarde, parzyste ustępliwe. Linia stoi na właściwym miejscu, gdy jej rodzaj zgadza się z rodzajem miejsca. Odpowiednikiem linii jest linia na tym samym miejscu w drugim trygramie, jeśli jest przeciwnego rodzaju; w tej figurze taka odpowiedniość łączy tylko drugą linię z piątą. Drugie i piąte miejsce to środki trygramów.

Związek trygramów Wilhelm opisuje obrazem ognia, który płonie ku niebu: niebo ma ten sam kierunek ruchu co ogień, a mimo to jest od niego różne. Cheng Yi widzi w tym ruchu upodabnianie się, bo ogień, wznosząc się, zmierza ku naturze nieba. Wspólnota zaczyna się tu od wspólnego kierunku, a różnica między tymi, którzy nim idą, pozostaje.

Przesłanie

Wspólnotę, o której mówi ta figura, poznaje się po tym, ku czemu jest zwrócona. Grupa, która ma przed sobą zadanie większe niż jej własny krąg, potrzebuje także ludzi dalekich, więc ma powód, by pozostać otwarta. Grupa, której uwaga zawęża się do swoich, łatwo zaczyna się określać przez tych, przeciw którym stoi. Ta różnica nie odbiera wartości bliskości: Skrzydła, dawne komentarze dołączone do Księgi, mówią o tej figurze, że wspólnota z ludźmi znajduje miłość. Przyjrzyj się więc temu, co w danej chwili spaja grupę, do której należysz: wspólna sprawa czy wspólna niechęć.

Interpretacja (Aureliusz)

Wspólnota z ludźmi w otwartym polu. Powodzenie. Sprzyja przeprawa przez wielką wodę. Wytrwałość człowieka szlachetnego przynosi korzyść. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Zjednoczenie sił pojawia się w odległych okolicach kraju i zapowiada postęp oraz powodzenie. Korzystnie będzie przeprawić się przez wielki nurt. Korzystnie będzie trwać w niezłomnej prawości człowieka szlachetnego. — Legge, tłumaczenie na polski własne.

Wilhelm umieszcza wspólnotę w otwartym polu, Legge — w odległych okolicach kraju. Pierwszy akcentuje otwartość przestrzeni, drugi jej oddalenie. Kong Yingda łączy oba akcenty, gdy objaśnia pole jako miejsce szerokie i dalekie: wspólnotę trzeba zawiązywać szeroko, bez pomijania kogokolwiek i bez stronniczości, a kto tak połączył serce z innymi, ma dość środków, by przejść przez trudności. Dlatego zaraz po wzmiance o polu osąd mówi o przeprawie przez wielką wodę. Przeprawę odczytuję jako zadanie, którego nie wykonuje się we własnym kręgu: wymaga sił, jakie ma wspólnota zawiązana szeroko, także z ludźmi nieznajomymi i niespokrewnionymi. Cheng Yi dodaje, że pole oznacza po prostu miejsce poza kręgiem znajomych, a wspólnota z osądu nie jest sprawą osobistą, opartą na poczuciu bliskości. Wilhelm mówi to samo w komentarzu do osądu: trwałej wspólnoty między ludźmi nie tworzą prywatne interesy jednostek, tylko cele ludzkości.

Wang Bi, objaśniając Komentarz do Osądu, dodaje do tego zadania warunek. Przeprawy nie dokona druga linia, jedyna ustępliwa i pan figury; dokona jej Qian, siła górnego trygramu. Ta siła ma jednak działać przez ogładę i jasność, nie przez wojsko. Ustępliwość utrzymuje grupę razem, ale zadanie wymaga siły, a siła — formy, która nie zamienia jej w przemoc. Wilhelm ujmuje ten warunek krótko: najpierw poznanie, potem siła.

Niebo wraz z ogniem: obraz Wspólnoty z ludźmi. Tak człowiek szlachetny porządkuje rody i rozróżnia rzeczy. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Tak samo człowiek szlachetny łączy się z sobie podobnymi i wyraźnie rozróżnia rzeczy. — Komentarz do Obrazu (Xiang Zhuan), przekład R.J. Lynn, tłumaczenie na polski własne.

W pierwszym przekładzie człowiek szlachetny porządkuje rody, w drugim łączy się z sobie podobnymi; to dwa ujęcia tego samego wersu. Wang Bi dopisuje do niego glosę: człowiek szlachetny i człowiek mały, każdy na swój sposób, mogą być tylko tym, czym są ich towarzysze. Glosa opisuje, jak towarzystwo kształtuje człowieka, i łatwo ją wziąć za radę, by trzymać się swoich, a taka rada stałaby w napięciu z drugą linią, którą tekst gani właśnie za wspólnotę ograniczoną do swoich. Dlatego w Obrazie idę za Wilhelmem. U niego rozróżnianie jest pracą na rzecz całości: wspólnota nie może być zwykłym pomieszaniem ludzi, bo byłby to chaos, a ład wymaga organizacji w różnorodności. Hatcher rozwija ten wers w tym samym kierunku: rozróżniać według rodów i rodzajów po to, żeby rzeczy zbliżać, a nie rozcinać. Rozróżnianie porządkuje całość, przydziela miejsca i zadania, ale nie dzieli ludzi na swoich i obcych.

Linie opisują coś innego niż osąd. Wilhelm zauważa w nocie do tej figury, że żadna z nich nie osiąga ideału, bo każda szuka wspólnoty w węższym kręgu. Druga linia wiąże się wyłącznie ze swoim odpowiednikiem. Trzecia chowa wojsko i obserwuje przeciwnika z wysokiego wzgórza. Czwarta wchodzi na mur, żeby uderzyć. Piąta dochodzi do spotkania dopiero po zwycięstwie wielkiej armii. Mechanizm tego zawężenia Wang Bi opisuje przy ostatniej linii, w komentarzu, który według Kong Yingdy dotyczy całej figury:

Ilekroć ktoś znajdzie się w czasie, któremu patronuje Wspólnota z ludźmi, i stwierdzi, że sprawy nie idą gładko, znaczy to, że trzeba użyć siły zbrojnej. Kiedy bowiem nie udaje się sprawić, by sprawy szły gładko w wielkiej skali, każdy tworzy kliki według własnych interesów i przez nie zabiega o osobistą korzyść. […] Im bardziej skrajnie ktoś kocha własne państwo, tym większą klęskę sprowadza na innych, a dzieje się tak dlatego, że ludzie nie dążą do wspólnoty w dostatecznie wielkiej skali. Twarde i silne linie tej figury wszystkie dochodzą aż do użycia siły zbrojnej. — Wang Bi, komentarz do obrazu linii szóstej, przekład R.J. Lynn, tłumaczenie na polski własne.

Wang Bi szuka przyczyny klik nie w samym przywiązaniu do swoich, tylko w tym, że ludzie nie dążą do wspólnoty w dostatecznie wielkiej skali. Z zestawienia osądu i linii wynika więc rozróżnienie dwóch spoiw grupy. Jednym jest zadanie, które wymaga otwarcia na innych, takie jak przeprawa przez wielką wodę. Drugim jest krąg swoich, który — jak pokazują kolejne linie — coraz wyraźniej określa się przez przeciwnika. Wilhelm nazywa ten drugi mechanizm przy drugiej linii: stronnictwo, zamiast przyjmować wszystkich, musi potępić jedną grupę, żeby zjednoczyć pozostałe.

To zawężenie narasta w określonej kolejności. Najpierw ocena przechodzi ze sprawy na osoby. Cheng Yi opisuje to przy osądzie, mówiąc o ludziach małych, którzy kierują się wyłącznie własnymi poglądami:

[Ludzie mali] zgadzają się z tymi, których czują sobie bliskimi, nawet gdy ci nie mają racji, i różnią się od tych, których nie lubią, nawet gdy ci mają rację. Dlatego ich upodobnienie tworzy stronnictwa i kliki, bo ich serca nie są prawe. — Cheng Yi, komentarz do Osądu, przekład T. Cleary, tłumaczenie na polski własne.

Kiedy racja zależy od tego, kto ją wypowiada, różnica zdań przestaje być sporem o sprawę i staje się kwestią przynależności. Następny krok Wilhelm opisuje przy trzeciej linii: kto sam ukrywa zamiar, zaczyna podejrzewać o podobny zamiar innych, a im dłużej to trwa, tym bardziej oddala się od wspólnoty. Ostatnim krokiem jest siła. Trzecia i czwarta linia nie walczą przy tym w obronie własnego kręgu: Wang Bi i Cheng Yi widzą w nich rywali, którzy chcą zdobyć drugą linię dla siebie, a Wilhelm pisze, że obie szukają wspólnoty właśnie z nią. Zawężenie przybiera tu więc postać rywalizacji o jedną, wyłączną więź. Odczytuję te kroki jako jedną skłonność: wspólnota zawężona do swoich łatwo przechodzi od oceniania osób do podejrzeń, a od podejrzeń do walki. Jest to skłonność, a nie konieczność, co pokazuje linia czwarta.

Czwarta linia stoi na murze i nie może uderzyć, a tekst nazywa to pomyślnością. Komentatorzy zgadzają się, że pomyślność nie przychodzi ze zwycięstwa. Różnią się w tym, co linię zatrzymało i czy do ataku w ogóle doszło. Wang Bi widzi tu porażkę. Czwarta, twarda linia na nie swoim miejscu, atakuje trzecią, żeby zdobyć drugą, i choć potępia postępowanie trzeciej, sama je naśladuje. Narusza zasady słuszności, więc nie zyskuje poparcia innych i atak się nie udaje. Pomyślność przychodzi dopiero wtedy, gdy po niepowodzeniu linia wraca do zasad. Cheng Yi umieszcza hamulec wewnątrz: czwarta wie, że jej sprawa jest niesłuszna, i dlatego nie atakuje. Wilhelm wskazuje samo położenie: linia nie może mierzyć się z piątą, więc trudności sytuacji skłaniają ją do wyrzeczenia się ataku.

Idę za Wang Bi, bo opisuje rzecz łatwą do przeoczenia u siebie: walcząc z cudzą stronniczością, można ją powtarzać, a zatrzymuje nas dopiero opór innych. U Wang Bi pomyślność nie bierze się jednak z samego niepowodzenia, tylko z powrotu do zasad, który po nim następuje. Cheng Yi pokazuje drogę krótszą: kto sam rozpozna, że jego sprawa nie jest słuszna, nie musi czekać, aż zatrzyma go opór innych.

Piąta linia pokazuje, że wspólnota może wymagać stanowczości. Cheng Yi przyznaje jej rację, a Wang Bi uznaje jej zwycięstwo za konieczne. Zarazem zalicza ją do linii, które sięgają po siłę dlatego, że ludzie nie dążą do wspólnoty w dostatecznie wielkiej skali. Uznaje więc potrzebę walki w tym położeniu, zachowując zastrzeżenie wobec wspólnoty, która do niego doprowadziła.

Także wspólne zadanie otwiera grupę na dalekich dopiero wtedy, gdy rzeczywiście ich wymaga, a grupa ich dopuszcza. Ten sam projekt można prowadzić w zamkniętym gronie, przeciw komuś. Figura podsuwa pytanie o to, co spaja Twoją grupę; odpowiedź wymaga przyjrzenia się konkretnej sytuacji.

Interpretacja heksagramu 13 w praktyce

Gdy grupę zaczyna trzymać wspólna niechęć: Zwróć uwagę, o czym rozmawiacie, gdy jesteście razem, i co daje Wam poczucie jedności. Jeśli najwięcej zgody budzi ocena przeciwnika, a najmniej uwagi poświęcacie sprawie, dla której się spotkaliście, grupa przesuwa się od zadania ku kręgowi swoich. Nie zmienisz sam albo sama całej grupy. Możesz jednak nie przyłączać się do wspólnego oceniania przeciwnika i wracać do pytania, co jest do zrobienia i kogo jeszcze ta sprawa potrzebuje. Jeśli rozmowy o wspólnej sprawie stale ustępują podsycaniu niechęci, a nie chcesz w tym uczestniczyć, możesz ograniczyć udział albo odejść.

Gdy w sporze zaczynasz robić to, co potępiasz: Czwarta linia opisuje atak na cudzą stronniczość, który ją powtarza. Epiktet radzi przy krzywdzie od bliskiego:

Obowiązki zawsze mierzy się relacjami. […] Brat wyrządza ci krzywdę? Trzymaj się więc wobec niego swojego miejsca i nie badaj, co on robi, lecz co ty masz robić […]. W ten sposób odkryjesz swój obowiązek wobec sąsiada, wobec współobywatela, wobec dowódcy, jeśli przywykniesz przyglądać się relacjom. — Epiktet, Encheiridion, 30, przekład angielski George'a Longa, tłumaczenie na polski własne.

Trzymać się swojego miejsca znaczy u Epikteta pozostać bratem także wtedy, gdy brat postępuje źle: obowiązek wynika z relacji, a nie z tego, jak zachowuje się druga strona. Epiktet rozciąga tę zasadę na sąsiada i współobywatela. Tak samo w sporze: gdy zarzucasz komuś podstęp albo budowanie koalicji, sprawdź najpierw własne środki — czy nie odpowiadasz ukrytym porozumieniem albo oceną osoby zamiast sprawy. Pozostanie na swoim miejscu nie wyklucza stanowczości. Możesz nazwać krzywdę, postawić granicę albo się wycofać, i żadna z tych dróg nie wymaga naśladowania tego, z czym się nie zgadzasz.

Gdy współpracujecie z wygody: Nie każda grupa, w której działasz, jest wspólnotą serc, i nie musi nią być. Współpraca wynikająca z sąsiedztwa, wspólnego interesu albo konieczności ma wartość, dopóki jej uczestnicy wiedzą, na czym się opiera. Nazwij jej zakres, najpierw przed sobą, a gdy to możliwe, także wobec pozostałych: co razem robicie i czego od siebie nie oczekujecie. Wtedy łatwiej zakończyć ją bez poczucia zdrady i trwać w niej bez udawania bliskości.

Interpretacja poszczególnych linii

Linia 1 (dynamiczna) — Ludzie zebrani u bramy

Wspólnota z ludźmi u bramy. Bez winy. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Przy bramie wszyscy stoją równie blisko i wszystko dzieje się na widoku. Wilhelm wyprowadza z tego regułę dla każdego początku wspólnej sprawy: podstawowe zasady związku muszą być jednakowo dostępne dla wszystkich zainteresowanych, a tajne porozumienia przynoszą nieszczęście. Wang Bi i Cheng Yi uzasadniają brak winy budową linii. Pierwsza nie ma odpowiednika w górnym trygramie, więc nie wiąże jej żadna uprzywilejowana więź i może odnosić się do wszystkich jednakowo. Takie położenie ułatwia jawność, ale jej nie zastępuje. Balkin dodaje, że wspólnotę tej linii trzyma na razie tylko cel, który wszyscy akurat podzielają, więc trwa ona, dopóki interesy się nie rozejdą, a ukryte plany niszczą zaufanie, zanim zdąży się wzmocnić. Na początku wspólnego przedsięwzięcia zadbaj o to, żeby warunki znali wszyscy, których dotyczą, i nie zawieraj na boku umów, o których reszta się nie dowie. Dwie linie wyżej ta sama figura pokaże broń schowaną w zaroślach; jawność przy bramie jest najprostszą przeciwwagą dla takiego ukrycia.

Linia 2 (magnetyczna) — Wspólnota zamknięta w rodzie

Wspólnota z ludźmi w rodzie. Upokorzenie. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Linia magnetyczna w środku dolnego trygramu, na właściwym miejscu i w odpowiedniości z piątą. Jest panem figury. Wszystko, co zwykle przemawia za linią, przemawia za nią, a jednak tekst ją gani. Komentatorzy różnią się surowością orzeczenia. Wang Bi nazywa jej postawę drogą małostkowości, Cheng Yi — rzeczą godną pożałowania, Wilhelm — upokorzeniem. Powód wskazują ten sam. Wang Bi pisze, że linia łączy się wyłącznie z piątą, swoim władcą, i zaznacza zarazem, że zlekceważenie tego władcy wywołałoby zastój. Więź z piątą jest więc właściwa. Zganione jest ograniczenie całej wspólnoty do tej jednej więzi. Cheng Yi mówi to samo: upodabniać się tylko do tego, z kim łączy odpowiedniość, to stronniczość. Gdy rozpoznajesz w tej linii swoje położenie, nie musisz osłabiać więzi z bliskimi. Sprawdź raczej, czy zostawiają one miejsce dla kogokolwiek spoza tego kręgu i czy sprawy, które dotyczą wielu, nie są rozstrzygane w gronie kilku osób.

Linia 3 (dynamiczna) — Broń w zaroślach i trzy lata bez wymarszu

Chowa broń w zaroślach; wspina się na wysokie wzgórze przed nimi. Przez trzy lata nie powstaje. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Rozłóż wojsko obozem w lesie. Wejdą na wysokie wzgórze. Przez trzy lata nie wysyłaj ich [do walki]. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.

Twarda linia na twardym miejscu, na szczycie dolnego trygramu, poza środkiem. Wang Bi opisuje jej zamiar: pożąda drugiej linii, swojej sąsiadki, i chciałaby zająć miejsce piątej, ale przeciwnik jest silniejszy. Chowa więc wojsko w zaroślach i z wysokiego wzgórza patrzy z daleka, nie śmiejąc ruszyć. Cheng Yi widzi tu człowieka twardego i gwałtownego, wewnętrznie obciążonego własną nieuczciwością, i pisze, że ta linia daje głęboki wgląd w umysłowość ludzi małych. Wilhelm opisuje, jak taki stan sam się podtrzymuje:

Ktoś sam ma ukryte zamiary i chce zaskoczyć przeciwnika. Już to czyni go nieufnym: podejrzewa przeciwnika o te same podstępy i próbuje je wytropić. — Wilhelm/Baynes, komentarz do trzeciej linii, tłumaczenie na polski własne.

Tekst nie zapowiada nieszczęścia, a Cheng Yi wyjaśnia dlaczego: nieszczęście omija tę linię wyłącznie dlatego, że nie ośmiela się ona powstać do walki. Bezczynność nie jest tu zasługą. Trzy lata to czas zawieszenia, w którym broń leży w ukryciu, a podejrzliwość rośnie. Pearson czyta ten sam obraz jako rozkaz dowódcy: rozłóż wojsko w lesie i nie wysyłaj go do walki. U niego wstrzymanie jest decyzją. Ta wersja podsuwa, co w tej linii zależy od Ciebie: wstrzymanie wymuszone siłą przeciwnika możesz zamienić w świadomą rezygnację z ataku. Balkin wskazuje, jak wyjść z zawieszenia: skrytość musi ustąpić otwartej rozmowie o celach. Jeśli od dawna obserwujesz kogoś z ukrycia i czekasz, aż odsłoni zamiar, zacznij od własnego. Powiedz, czego chcesz, zanim zażądasz jawności od drugiej strony.

Linia 4 (dynamiczna) — Na murze, z którego nie można uderzyć

Wspina się na swój mur; nie może zaatakować. Pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Zajmij mur miejski, ale ich nie zdobywaj. Pomyślność. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.

Podwyższ mury fortu: nikt już nie przypuści kolejnego natarcia. POMYŚLNIE. — Rutt, Zhouyi, tłumaczenie na polski własne.

Pearson zamienia niemożność w zakaz: zajmij mur, ale nie zdobywaj. Rutt, idąc za Wen Yiduo, czyta tu podwyższanie murów fortu, czyli obronę przed kolejnym natarciem. Obaj odtwarzają najstarszą warstwę Księgi, starszą od komentarzy, i w ich odczytaniach pytanie, co powstrzymało atak, jeszcze się nie pojawia. Wilhelm opisuje samo doświadczenie tej linii: wpadamy w tarapaty i to przywraca nam rozsądek; nie możemy walczyć i w tym leży nasza pomyślność. Cheng Yi dodaje przestrogę dla drugiej możliwości: kto ulegnie przewrotnemu pragnieniu, nie zastanowi się, co jest słuszne, i mimo wszystko uderzy, ściągnie na siebie wielkie nieszczęście. Hatcher zwraca uwagę na rzecz, która łatwo umyka: mur, z którego nie da się uderzyć, zamyka też tego, kto na nim stoi, i Hatcher pyta, czy nie jest on jeńcem we własnym mieście.

Gdy stoisz na takim murze, nie wyciągaj z niepowodzenia ataku wniosku, że trzeba poczekać na lepszą okazję. Zapytaj, o co toczył się spór: o sprawę czy o to, kogo przeciągniesz na swoją stronę.

Linia 5 (dynamiczna) — Najpierw płacz, potem śmiech

Ludzie złączeni wspólnotą najpierw płaczą i lamentują, potem się śmieją. Po wielkich zmaganiach udaje im się spotkać. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Wspólnota z innymi: najpierw szloch, potem śmiech. Wielka rzesza zwycięża, bo działa razem. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.

Piąta linia, twarda i na właściwym miejscu w środku górnego trygramu, odpowiada drugiej, ale między nimi stoją trzecia i czwarta. Stąd płacz na początku. Wang Bi uzasadnia użycie siły, które kończy rozłąkę: przeciwnicy nie przyłączą się z własnej woli, więc piąta musi użyć mocy wprost, i dlatego spotkanie przychodzi przez zwycięstwo wielkiej armii. Zaznacza jednak, że kto trzyma się sztywności i nieustępliwych metod, nie zyska poparcia wielu. U Pearson zwycięstwo jest wynikiem współdziałania wielkiej rzeszy.

Cheng Yi stwierdza, że racja jest po stronie piątej, a fałsz nie może zwyciężyć. Zarazem odbiera temu spotkaniu rangę wspólnoty z osądu: piąta odpowiada drugiej tylko z osobistej sympatii, a płacz i śmiech są przejawami przyjaźni, nie istotą powszechnej wspólnoty. Przyznaje jednak, że tekst pokazuje, jak nie dać rozdzielić dwojga ludzi jednej myśli. Wilhelm kładzie nacisk właśnie na to. Życiowe położenia rozdzielają dwoje ludzi, ale oni w sercu są złączeni, pozostają sobie wierni i nie pozwalają, by cokolwiek ich rozdzieliło. Spotkanie jest więc prawdziwe i warte radości, choć nie jest jeszcze wspólnotą w otwartym polu.

Jeśli po długich zmaganiach odzyskujesz kogoś bliskiego albo grupę, do której należysz, przyjmij tę radość w pełni. Pamiętaj tylko, że ci, których trzeba było pokonać, nie stali się przez to Twoimi towarzyszami.

Linia 6 (dynamiczna) — Wspólnota na łące za miastem

Wspólnota z ludźmi na łące. Bez żalu. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.

Łąka leży tuż za miastem, a według Wilhelma otwarte pole zaczyna się dopiero za nią. Ostatnia linia stoi więc najbliżej miejsca z osądu, a jednak do niego nie dochodzi. Co się na niej dzieje, komentatorzy odczytują sprzecznie. Cheng Yi widzi pozycję obcego bez odpowiednika: linia nie ma z kim się wiązać, a skoro nie ma towarzyszy, nie będzie też zerwania ani żalu. Wang Bi również widzi miejsce, w którym nie ma towarzyszy, ale które leży daleko od sporu toczonego wewnątrz figury; dlatego nie ma tu żalu, choć dążenie do wielkiej wspólnoty nigdy się nie spełni. Wilhelm i Balkin widzą wspólnotę ograniczoną. Według Wilhelma brakuje tu ciepłego przywiązania płynącego z serca, a jednak łączymy się z tymi, którzy akurat mieszkają w pobliżu; brak żalu bierze się u niego z tego, że do takiej wspólnoty przystępuje się bez odrębnych celów. Balkin ujmuje to praktycznie:

Nie jest to prawdziwe zespolenie serc i umysłów, raczej związek z wygody. Mimo to taki układ ma wartość, jeśli rozpoznasz go jako to, czym jest. — Balkin, The Laws of Change, komentarz do szóstej linii, tłumaczenie na polski własne.

W żadnym z tych odczytań brak żalu nie wynika ze spełnienia. Bliższe jest mi odczytanie Wilhelma i Balkina, bo pozwala przyjąć wspólnotę ograniczoną, jeśli nie przypisuje się jej więcej, niż w niej jest. Cheng Yi i Wang Bi dopowiadają coś innego: samotność na skraju bywa ceną za to, że nie nawiązuje się żadnych więzi ani nie wdaje się w spór, i nie trzeba jej uznawać za porażkę.

Psychologia heksagramu 13: praca nad sobą

Mechanizm opisany w tej figurze działa po cichu, bo każdy jego krok można przeżywać jako lojalność. Kiedy bronisz swoich, czujesz się wierny albo wierna, a nie stronniczy czy stronnicza. Dlatego warto obserwować nie samo poczucie przynależności, tylko to, czego ono zaczyna od Ciebie wymagać. Pierwszym sygnałem bywa ocena zależna od osoby: ten sam argument wydaje Ci się mocniejszy, gdy wypowiada go ktoś z Twojego grona. Drugim jest potrzeba przeciwnika: poczucie wspólnoty najmocniej odżywa wtedy, gdy macie razem kogo ocenić. Trzecim jest podejrzliwość, która wyprzedza fakty.

Przy trzecim sygnale pomaga obserwacja z trzeciej linii. Gdy przypisujesz komuś ukryty zamiar, zapytaj najpierw, czy sam albo sama czegoś w tej sprawie nie ukrywasz: planu, urazy, chęci uzyskania przewagi. Odpowiedź nie rozstrzyga, czy podejrzenie jest trafne, bo druga strona może naprawdę coś planować. Może jednak pomóc zauważyć, że przypisujesz komuś zamiary podobne do własnych, i skłonić Cię do sprawdzenia, na czym opierasz podejrzenie.

W naszej mocy są wola i wszystkie czyny, które od woli zależą; poza naszą mocą są ciało, części ciała, majątek, rodzice, bracia, dzieci, ojczyzna i w ogóle wszyscy, z którymi żyjemy w społeczności. — Epiktet, Dyskursy, I.22.10, przekład angielski George'a Longa, tłumaczenie na polski własne.

Epiktet umieszcza rodziców, braci, ojczyznę i wszystkich, z którymi żyjemy, wśród rzeczy poza naszą mocą. To zdanie nie każe się od nich odsuwać. Wskazuje, gdzie leży Twoja część: nie w tym, jaka będzie grupa, tylko w tym, jak się do niej odnosisz i do czego pozwalasz się w jej imieniu skłonić. Przyjrzyj się swojej lojalności, pytając: czy to, co robię dla swoich, zrobiłbym albo zrobiłabym także wtedy, gdyby nie było przeciwnika? Działanie obronne może być potrzebne tylko tak długo, jak długo trwa zagrożenie. Jeśli więc bez przeciwnika straciłoby sens, przyjrzyj się temu, czego bronicie i jak Wasze działania mają temu służyć.

Perspektywa socjologiczna w heksagramie 13

Figura dotyka pytania, którym zajmuje się socjologia: co wytwarza solidarność grupy i dlaczego przeciwnik okazuje się tak skutecznym spoiwem. Randall Collins szuka odpowiedzi w spotkaniach, w których ludzie razem kierują na coś uwagę i razem coś przeżywają:

rytuał jest więc mechanizmem wzajemnie skupionych emocji i uwagi, tworzących chwilowo podzielaną rzeczywistość, która w ten sposób wytwarza solidarność oraz symbole przynależności grupowej — Randall Collins, Łańcuchy rytuałów interakcyjnych, przeł. Katarzyna Suwada, s. 21

Solidarność jest tu wynikiem, a nie punktem wyjścia: rodzi się z tego, że grupa wspólnie skupia na czymś uwagę. Wśród warunków takiego rytuału Collins wymienia także barierę wobec obcych, czyli granicę między tymi, którzy w nim uczestniczą, a tymi, którzy pozostają poza nim. Dlatego, jak sądzę, przeciwnik nadaje się na przedmiot wspólnej uwagi wyjątkowo dobrze: skupia emocje, wyostrza barierę i od razu pokazuje, kto jest swój.

Ruth Benedict opisuje odruch odgradzania się od obcych w skali całych ludów:

Poza zamkniętą grupą nie ma żadnych istot ludzkich. […] Człowiek pierwotny nigdy ani nie rozglądał się po świecie, ani nie zauważył „ludzkości” jako grupy i nie poczuwał się do wspólnoty ze swym rodzajem. Od samego początku był prowincjuszem odgradzającym się murem od świata. — Ruth Benedict, Wzory kultury, przeł. Jerzy Prokopiuk, w: Antropologia kultury. Zagadnienia i wybór tekstów, Wydawnictwa Uniwersytetu Warszawskiego 2001, s. 63

Pierwsze zdanie cytatu dotyczy plemion, z których wiele nazywa siebie słowem znaczącym po prostu „ludzie”, choć każde z nich dzieli z sąsiadami wynalazki, sztukę i obyczaje. Określenie „człowiek pierwotny” należy do języka epoki i dziś brzmi protekcjonalnie, ale Benedict nie zamyka tej obserwacji w przeszłości: zaraz dalej pisze o człowieku współczesnym, który rozróżnia ludy wybrane i niebezpieczne obce grupy. Granica, którą opisuje, przypomina mur czwartej linii, który według Hatchera zamyka także tego, kto na nim stoi: oddziela go od ludzi, z którymi w rzeczywistości łączy go bardzo wiele.

W najstarszej warstwie Księgi zgromadzenie sąsiaduje z walką. Rutt czyta nazwę figury jako zwoływanie ludzi i dopuszcza odczytanie linii jako jednego ciągu: zaciąg przy bramie, zebranie w świątyni przodków, rydwany ukryte w wysokiej trawie, mury fortu i ołtarz za miastem, przy którym składano ofiary także za zwycięstwo. Gdy czytam ten ciąg obok Collinsa, zgromadzenie, wojna i obrzęd układają się w jedną sekwencję, w której uwaga zebranych skupia się na wrogu i na zwycięstwie. Widać tu, jak silnym przedmiotem wspólnej uwagi bywa walka.

Jeśli solidarność rodzi się ze wspólnie skupionej uwagi, przedmiot tej uwagi grupa w pewnej mierze wybiera. Przeciwnik działa szybko i mocno, ale wymaga, żeby ktoś zawsze stał po drugiej stronie muru. Zadanie, takie jak przeprawa przez wielką wodę, także skupia uwagę i emocje, a przy tym potrzebuje ludzi spoza kręgu. Taka solidarność obywa się bez wroga. Nie powstaje jednak sama: trzeba ją podtrzymywać tym, czego grupa razem się podejmuje.

Heksagram po przemianie

Gdyby wszystkie linie zmieniły znak, obraz przekształciłby się w:

Heksagram 7 Shi — Armia

Heksagram z przemianą to dynamiczny zapis Twojej sytuacji, który pokazuje nie tylko stan obecny, ale przede wszystkim moment krytyczny i kierunek, w jakim następują metamorfozy pod wpływem Twoich decyzji.

Zadaj kolejne pytanie

Skup się na pytaniu, które Cię trapi. Kliknij poniżej, by otrzymać losowo wybrany heksagram z 64 figur Księgi Przemian.

Wylosuj heksagram