Obraz i struktura
- Trygram górny: Li (離) ☲ — Ogień; jego atrybutem jest przyleganie, a w tej figurze — jasność, która nie ma do czego przylgnąć: płomień bije w górę, z dala od wody, którą miałby ogrzać.
- Trygram dolny: Kan (坎) ☵ — Woda; jego atrybutem jest zapadnia, miejsce, w które się wpada, i mozolny trud wydostania się z niej; tu jest to rzeka, przez którą trzeba się przeprawić.
- Inne nazwy: Przed skończeniem, Jeszcze nie przeprawiony, Niedokończona przeprawa, Sprawy niedokończone, Zadania jeszcze do wykonania, Przed końcem, Misja niewypełniona, Stan przejścia, Nieustalone, Jeszcze nie.
Trzy linie dynamiczne, trzy magnetyczne, i wszystkie sześć na niewłaściwych miejscach: dynamiczne zajęły pozycje parzyste, magnetyczne nieparzyste. Rządzi figurą piąta linia, magnetyczna, w środku ognia; to jej osąd zawdzięcza swoje powodzenie, bo to ona, słaba i centralna, korzysta z siły twardej drugiej linii i niczego nie robi wbrew niej. Ogień stoi nad wodą, więc oba żywioły rozchodzą się w przeciwne strony i żaden nie działa na drugi. A jednak każda linia ma tu partnera po drugiej stronie figury: pierwsza odpowiada czwartej, druga piątej, trzecia szóstej. Z tego jednego faktu Wang Bi wyprowadza całą nadzieję tej figury: skoro twarde i miękkie odpowiadają sobie parami, przeprawa jest możliwa. Linie nie stoją na swoich miejscach, więc nie ma tu porządku położenia. Jest za to porządek relacji: każda linia ma swojego partnera. Ten porządek już istnieje; brakuje tylko tego, żeby każda linia stanęła na właściwym miejscu.
Przesłanie
Stoisz w sytuacji, w której nic nie jest na swoim miejscu, a mimo to nic nie jest zepsute. Wszystko, czego potrzebujesz do domknięcia sprawy, już masz; brakuje porządku, nie części. Praca, którą ta figura Ci wyznacza, polega na rozróżnianiu i ustawianiu tego, co jest, a nie na dokładaniu czegokolwiek nowego. Pilnuj przy tym końca bardziej niż początku. Młody lis z osądu przechodzi rzekę prawie całą i moczy ogon o krok od brzegu, bo sił miał dokładnie tyle, ile trzeba, i ani trochę więcej. Rusz więc dopiero wtedy, gdy masz zapas, i licz się z tym, że ostatni odcinek będzie najdroższy.
Interpretacja (Aureliusz)
Odwróć heksagram 63 i dostajesz tę figurę. Tam każda linia stała na swoim miejscu. Tu żadna nie stoi. Dynamiczne trafiły na pozycje parzyste, magnetyczne na nieparzyste, a ogień znalazł się nad wodą, gdzie niczego nie ugotuje. Kong Yingda mówi to wprost:
Gdy ogień jest nad wodą, nie można na nim ugotować jedzenia i w ten sposób dopomóc istotom. […] Człowiek szlachetny patrzy na czas niedokończonej przeprawy, kiedy to, co twarde, i to, co miękkie, stoi poza swoimi miejscami, i z cnotą ostrożności starannie rozróżnia wszystkie istoty, a każdej daje zająć jej właściwe miejsce. — Kong Yingda, komentarz do Obrazu heksagramu 64, tłumaczenie na polski własne.
Ogień nad wodą nie może gotować, więc nie może nikomu pomóc. A jednak Wang Bi czyta z tej samej figury powodzenie. Powód jest jeden. Każda linia ma partnera. Pierwsza odpowiada czwartej, druga piątej, trzecia szóstej. Nic nie stoi tam, gdzie powinno, ale wszystko jest z czymś związane. Porządek już istnieje jako relacja. Brakuje mu tylko tego, żeby każda linia stanęła na swoim miejscu. To zmienia rodzaj pracy, jaka Cię czeka. Nie masz niczego stwarzać. Masz rozróżnić, co jest czym, i postawić każdą rzecz tam, gdzie należy.
Skrzydło dziewiąte tłumaczy, dlaczego Księga Przemian kończy się właśnie tą figurą, a nie poprzednią:
Rzeczy nie mogą się wyczerpać. Dlatego na końcu następuje heksagram Przed Dopełnieniem. — Xugua („Kolejność heksagramów”), Skrzydło dziewiąte, tłumaczenie na polski własne.
Cheng Yi rozwija to zdanie w wykład: rzeczy domknięte i niezmieniane kończą się, a Księga Przemian jest księgą zmiany, więc nie może się zamknąć na dopełnieniu. Ostatnią figurą jest to, co jeszcze niedokończone, bo tylko niedokończone ma dokąd iść. Wilhelm dodaje do tego porę roku: Po Spełnieniu odpowiada jesieni, która prowadzi z lata w zimę, a Przed Dopełnieniem wiośnie, która wyprowadza z zimowego zastoju w owocne lato. Z tą nadzieją Księga Przemian się zamyka. Zagua, Skrzydło dziesiąte, patrzy na tę samą figurę chłodniej i widzi w niej człowieka, którego przyciska niedostatek sił; w przekładzie Wilhelma esencją figury jest wyczerpanie tego, co męskie. Oba Skrzydła mówią prawdę o tym samym stanie. Wiosna jest nadzieją dla tego, kto patrzy na całość roku, i przyciska tego, kto stoi w niej bez zapasów po zimie.
Przed dopełnieniem. Powodzenie. Ale jeśli mały lis, niemal ukończywszy przeprawę, zamoczy ogon w wodzie, nic nie sprzyja. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Ofiara. Jeszcze nie całkiem za wodą, młody lis moczy koniec ogona. Korzystne dla niczego. — Rutt, Zhouyi, tłumaczenie na polski własne.
Wilhelm daje powodzenie i warunek: przeprawa się uda, jeśli lis nie zamoczy ogona. Rutt, który czyta tekst Zhou bez późniejszej etyki, zostawia tylko obraz: młody lis, jeszcze nie za wodą, z mokrym końcem ogona, i wróżbę korzystną dla niczego. U Rutta nie ma nawet „jeśli”; ogon jest już mokry, a wróżba już wydana. Rutt przypomina też, że najstarszy cytat z tej Księgi w dokumencie Han to właśnie wyrocznia lisa, objaśniona wtedy jako „łatwo na początku, trudno na końcu”. Odczyt, w którym ostatni krok jest najtrudniejszy, jest więc starszy niż wszystkie komentarze o ostrożności. Wang Bi wyciąga z tego obrazu miarę:
Choć młody lis potrafi się przeprawić, nie ma nadwyżki sił, więc kiedy próbuje przeprawy, moczy ogon. […] Ten, kto ma się przeprawić przez czas niedokończonej przeprawy, musi mieć nadwyżkę sił. — Wang Bi, komentarz do Osądu heksagramu 64, tłumaczenie na polski własne.
Kto więc moczy ogon? Komentatorzy nie są zgodni, którą linię figury opisuje osąd, i ta niezgoda ma znaczenie dla Ciebie. Tekst pierwszej linii powtarza obraz z osądu, mokry ogon, więc najprościej uznać, że lisem jest ta najniższa, słaba linia. Wang Bi idzie za tekstem. Widzi w niej kogoś, kto nie wie, gdzie kończą się jego siły. Taki człowiek nie mierzy rzeki przed wejściem, bo nie przyszło mu do głowy, że rzeka może być za szeroka. Wchodzi, płynie, i dopiero kiedy woda sięga wyżej, niż sądził, orientuje się, że to nie na jego siły. Wtedy zawraca, ale ogon ma już mokry. Wilhelm czyta za Skrzydłami inaczej. Lisem jest dla niego druga linia, silna, ściśnięta między dwiema słabymi. Ten lis zna swoje siły, i to jest jego problem. Ma ich dość na przeprawę, więc rusza bez wahania. Ma ich jednak dokładnie tyle, ile potrzeba, ani trochę więcej. Na ostatnim odcinku, kiedy prąd jest najsilniejszy, a brzeg wydaje się już osiągnięty, nie zostaje mu nic, czym mógłby zwolnić albo poprawić kurs.
Oba odczyty są prawdziwe i nie trzeba między nimi wybierać. Opisują dwa różne sposoby, w jakie przeprawa kończy się o krok od brzegu. Pierwszy lis przegrywa, bo przed wejściem do wody nie zmierzył ani szerokości rzeki, ani własnych sił. Drugi lis przegrywa, bo zmierzył jedno i drugie, zobaczył, że sił wystarcza na przeprawę, i uznał, że to dość. Wang Bi daje miarę dla obu: przez czas niedopełnienia przeprawia się ten, kto ma nadwyżkę sił. Nie chodzi o to, żeby mieć siłę na zadanie. Chodzi o to, żeby mieć jej więcej, niż zadanie wymaga. Zanim ruszysz, policz więc nie to, czy Twoich sił starczy do brzegu, lecz czy starczy ich na krok za brzeg. Jeśli starcza dokładnie do brzegu, jesteś młodym lisem, niezależnie od tego, jak silny albo silna się czujesz.
Obraz mówi, co robić w tym stanie, kiedy sił na przeprawę jeszcze nie ma:
Ogień nad wodą: obraz stanu przed przejściem. Tak człowiek szlachetny jest uważny w rozróżnianiu rzeczy, aby każda znalazła swoje miejsce. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Człowiek szlachetny dba o to, by rozróżnić rzeczy, zanim ułoży je w porządku. — Blofeld, tłumaczenie na polski własne.
U Wilhelma rozróżnianie i znajdowanie miejsca to jedna czynność. Blofeld rozdziela ją na dwie i ustawia w kolejności: najpierw rozróżnić, potem uporządkować. Idę za Blofeldem, bo tak właśnie działa Kong Yingda w swoim komentarzu: człowiek szlachetny najpierw patrzy, co stoi poza swoim miejscem, a dopiero potem każdej rzeczy daje zająć miejsce właściwe. Porządek, którego brakowało, bo rzeczy stały nie na swoich miejscach, powstaje z rozróżnienia, nie z przestawiania. Kto zaczyna od przestawiania, przestawia rzeczy, których nie odróżnił, i po godzinie ma ten sam nieład w innym układzie. Seneka pisze o tej samej kolejności w liście do Lucyliusza; nie wspomina o ogniu ani o wodzie, ale wskazuje ten sam błąd:
Często błądzimy, bo z reguły rozważamy części życia, nie obejmując ani nie rozważając całości. Kto wypuszcza strzałę do jakiegoś celu, musi najpierw znać cel, do którego mierzy, i zgodnie z tym prowadzić ją wprawną ręką. Dla tego, kto nie wie, do którego portu steruje, żaden wiatr nie jest pomyślny. — Seneka, Listy, 71.2-3, tłumaczenie własne.
Rozróżnianie, o którym mówi Obraz, zaczyna się od celu. Zanim ustalisz, gdzie należy każda rzecz, musisz wiedzieć, do czego ma służyć cały układ; bez tego wiedza o częściach nic Ci nie da, bo nie masz do czego jej przyłożyć. Wilhelm mówi to od strony psychiki: żeby właściwie ustawić siły zewnętrzne, trzeba najpierw samemu stanąć we właściwym punkcie, bo tylko stamtąd widać, co jest czym. Piąta linia figury jest tym punktem. Słaba, ale w środku, nie robi wszystkiego sama i nie odbiera drugiej linii jej siły; korzysta z niej. Balkin czyta tę figurę jako nowy cykl, który zaczyna się w chaosie i dąży do zgody; Wilhelm widzi znak tego przejścia w tym, że twarda linia zeszła z piątego miejsca na drugie i tam związała się z partnerem. Więź między liniami jest wcześniejsza niż ich właściwe położenie: partnerów już masz, miejsca dopiero przyjdą. To jest cała nadzieja tej figury i jej cała granica zarazem: nie dostaniesz tu nowych sił ani nowych części, dostaniesz gotowe pary, które czekają na rozpoznanie, i przeprawę, na którą sił musi starczyć z zapasem. Kto rusza bez zapasu, moczy ogon; kto rozpoznał pary, ale nie ma sił na przeprawę, ma ustawiać i czekać. Figura sprzyja obu: temu, kto ma zapas sił i rusza na przeprawę, i temu, kto sił nie ma i na razie tylko rozpoznaje i ustawia. Byle każdy z nich wiedział, którą z tych dwóch prac właśnie wykonuje.
Interpretacja heksagramu 64 w praktyce
Gdy masz wszystkie części, a sprawa dalej nie działa: Ludzie, środki, czas i cel są na miejscu, a układ nie daje wyniku, tak jak ogień nad wodą nie ogrzewa wody. Odruchem jest dołożyć coś nowego: kolejną osobę, kolejne narzędzie, kolejny plan. Ta figura zabrania dokładania czegokolwiek nowego. Weź listę tego, co masz, i przy każdej rzeczy zapisz, z czym ta rzecz jest związana i gdzie stoi; w tej figurze związki są w porządku, a położenia nie. Przestaw jedną rzecz i sprawdź, czy układ zaczął działać, zanim przestawisz drugą. Sprawa, która zyskuje na jednym przestawieniu, jest sprawą tej figury; sprawa, której brakuje części, jest inną sprawą i ten heksagram nie mówi o niej nic.
Gdy koniec jest już widoczny i zaczynasz się spieszyć: Ostatni odcinek wygląda na najkrótszy, więc na nim właśnie rozluźniasz uwagę i przyspieszasz krok. Balkin radzi tu być jak stary lis na lodzie: ostrożny, czujny, gotowy zmienić kierunek w każdej chwili, niezależnie od tego, jak daleko już zaszedł. Przełóż tę radę na liczby. Policz, ile sił, pieniędzy i cierpliwości zostało Ci na ostatni odcinek, i porównaj z tym, ile ten odcinek zwykle kosztuje, kiedy coś idzie nie tak. Jeśli wynik jest równy albo mniejszy, zatrzymaj się i uzupełnij zapas, zanim zrobisz ostatni krok. Zatrzymanie o krok od brzegu jest tańsze niż mokry ogon o krok od brzegu.
Gdy sprawa nie da się domknąć i chcesz ją domknąć na siłę: Są sprawy, w których dopełnienia nie ma, bo ich natura polega na trwaniu w niedopełnieniu, tak jak natura tej figury. Takie sprawy mają jedną wspólną cechę: każde domknięcie otwiera następną turę tej samej pracy. Nie próbuj wtedy dokończyć tego, co z założenia się nie kończy. Szósta linia daje inną miarę: w ufności wolno Ci odpocząć w niedopełnieniu i cieszyć się tym, co jest, byle nie zamoczyć głowy, czyli nie świętować końca, którego nie było.
Interpretacja poszczególnych linii
Linia 1 (magnetyczna) — Ogon młodego lisa
Moczy ogon w wodzie. Upokorzenie. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Słaba linia na dnie wody, na miejscu, które należy się sile, i z partnerem w czwartej linii, do którego chce iść. Wang Bi mówi o niej, że nie zna własnych granic: rusza w stronę partnera, moknie, i dopiero napotkana trudność każe jej zawrócić. Dlatego tekst nie mówi o nieszczęściu, tylko o upokorzeniu; ta linia, słaba i nisko, nie zajdzie tak daleko, żeby przepaść, ale zajdzie dość daleko, żeby się zawstydzić. Cheng Yi dokłada obraz zwierząt, które w wodzie unoszą ogony: mokry ogon oznacza, że przeprawa nie może się udać, a ten, kto rusza bez oszacowania własnych sił, nie osiągnie niczego. Skrzydło do tej linii mówi, że taki człowiek nie ma końca przed oczami. Gdy ta linia jest Twoja, jesteś pierwszym lisem ze sporu wyżej: nie zmierzyłeś albo nie zmierzyłaś ani rzeki, ani siebie. Wróć na brzeg, zanim woda sięgnie wyżej, i tym razem zmierz rzekę i własne siły przed wejściem do wody. Wstyd, o którym mówi linia, jest ceną zawrócenia; kto nie zawraca, płaci utonięciem.
Linia 2 (dynamiczna) — Wstrzymane koło
Hamuje koła. Wytrwałość przynosi pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Ciągnie za sobą szarfę. Wytrwałość przynosi pomyślność. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
Ten sam znak, dwa przedmioty. Wilhelm, za tradycją, widzi hamowane koło wozu; Pearson, za warstwą Zhou, widzi szarfę albo sznur, które idący wlecze za sobą w wodzie. Koło jest jednym z obrazów trygramu Wody w Ósmym Skrzydle, a Woda jest dolnym trygramem tej figury, więc obraz koła ma tu oparcie w budowie heksagramu; szarfa jest starsza i mówi o czymś, co ciągnie się za idącym i go spowalnia, bez żadnego hamowania. Idę za kołem, bo tylko ono daje tej linii coś do zrobienia, ale zapamiętaj szarfę: to samo spowolnienie, które komentatorzy uczynili cnotą, w najstarszym tekście było po prostu ciężarem. Komentatorzy różnie rozumieją, czym jest to hamowanie. Wang Bi i Kong Yingda czytają wstrzymane koło jako zmaganie z trudnością: druga linia jest twarda, w środku, związana z władczynią w piątej, i ma dość siły, by wyprowadzić sprawy z niebezpieczeństwa, byle nie wychodziła poza to, co należy do jej miejsca. Cheng Yi czyta to samo koło jako wytracenie rozpędu: hamować znaczy odebrać sile pęd i zwolnić natarcie, bo nadmiar siły w drugiej linii wkracza w uprawnienia tych, którzy stoją wyżej. Idę za Cheng Yi, bo jego odczyt zgadza się z miarą, którą Wang Bi wyprowadził z osądu: przez tę figurę przeprawia się ten, kto ma nadwyżkę sił. Druga linia to ten lis, który ma siły i wie o tym; hamowanie koła jest sposobem, w jaki siła odkłada sobie zapas. Wilhelm mówi to samo innymi słowami: cierpliwość w najwyższym sensie polega na nałożeniu hamulca na siłę, ale nie na zaśnięciu i zgubieniu celu z oczu. Gdy ta linia jest Twoja, masz dość siły, żeby ruszyć, i właśnie dlatego masz nie ruszać. Wykorzystaj ten czas na zbudowanie nadwyżki: odłóż część sił, zamiast zużyć je wszystkie na dojście do brzegu.
Linia 3 (magnetyczna) — Atak i przeprawa
Przed dopełnieniem atak przynosi nieszczęście. Sprzyja przeprawa przez wielką wodę. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Edytorzy z ery Kangxi mówią, że bardzo trudno zrozumieć, co powiedziano pod trzecią linią, i wielu krytyków przypuszcza, że wypadła negacja, tak że w istocie należy czytać: „Nie będzie korzystne próbować przeprawy przez wielki strumień”. — Legge, nota do trzeciej linii, tłumaczenie na polski własne.
Linia, w której tekst zaprzecza sam sobie: atak przynosi nieszczęście, a przeprawa sprzyja. Legge przytacza wyjście najprostsze: edytorzy z ery Kangxi podejrzewali, że z tekstu wypadło „nie”, i wtedy oba zdania mówią jedno, czyli nie ruszaj. Wszyscy tłumacze zostawiają jednak tekst, jaki jest, i ja też go zostawiam, bo wynika z niego coś więcej niż zakaz. Słaba linia na szczycie wody, poza swoim miejscem, nie przeprawi się sama; Wang Bi każe jej zrezygnować z prób przeprawy na własną rękę i oprzeć się na sile drugiej linii, a Cheng Yi wskazuje partnera na górze, w szóstej, z zastrzeżeniem, że bez właściwego czasu i to oparcie nie wystarczy. Obaj zgadzają się co do rzeczy głównej: przeprawa jest możliwa, ale nie własnymi siłami. Atak jest tym, co ta linia robi sama i z uporem; przeprawa jest tym, co robi, opierając się na kimś silniejszym. Epiktet ostrzega przed pomyleniem tych dwóch rzeczy:
Kiedy niektórzy słyszą te słowa, że należy być stałym, sądzą, że powinni bez odstępstwa trwać przy wszystkim, co postanowili. Ale najpierw to, co postanowione, powinno być zdrowe. — Epiktet, Diatryby, II.15.1-2, tłumaczenie własne.
Stałość w ataku, na który nie ma sił, jest uporem; stałość przy celu, do którego wolno zmienić drogę, jest wytrwałością. Gdy ta linia jest Twoja, cel zostaje ten sam, ale sposób, w jaki do niego idziesz, trzeba zmienić: samodzielne natarcie trzeba zastąpić oparciem na kimś silniejszym. Przestań nacierać samodzielnie i poszukaj oparcia, które ma nadwyżkę sił, jakiej Ty nie masz; przeprawa przez wielką wodę w tej linii oznacza właśnie przeprawę cudzą łodzią.
Linia 4 (dynamiczna) — Nagroda z wielkiego królestwa
Wytrwałość przynosi pomyślność. Żal znika. Wstrząs, by poskromić Kraj Demonów. Przez trzy lata przyznaje się wielkie królestwa. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Pierwsza linia ognia, tuż pod władczynią. Wyszła już z wody, a więc z niebezpieczeństwa, i stoi, jak mówi Cheng Yi, na miejscu wysokiego urzędnika, nad którym jest otwarte i wyrozumiałe przywództwo. Czwarta linia leży za połową figury, więc stan niedopełnienia ma tu za sobą więcej niż połowę drogi. Wang Bi widzi w niej twardą wolę na miękkim miejscu, wolę nastawioną na słuszność, i tłumaczy trzy lata tym, że jej cnota nie osiągnęła jeszcze pełni sił. Wyprawa przeciw Krajowi Demonów rozstrzyga, według niego, czy królestwo się podniesie, czy upadnie; to jest praca, którą władczyni z piątej linii powierza czwartej, i za którą czwarta dostaje nagrodę. Trzy lata są miarą tej pracy, nie karą za nią. Epiktet mówi o tej samej mierze na przykładzie byka:
Byka nie robi się nagle ani dzielnego człowieka. Musimy ćwiczyć się zimą do letniej kampanii. — Epiktet, Diatryby, I.2.32, tłumaczenie własne.
Gdy ta linia jest Twoja, najgorsze niebezpieczeństwo jest za Tobą, a przed Tobą długa praca wykonawcza, którą ktoś Ci powierzył i za którą dostaniesz zapłatę dopiero po jej ukończeniu. Żal, o którym mówi tekst, jest żalem, że nagrody nie ma jeszcze teraz; znika, kiedy przyjmiesz, że trzy lata są częścią zadania, a nie jego opóźnieniem.
Linia 5 (magnetyczna) — Światło człowieka szlachetnego
Wytrwałość przynosi pomyślność. Bez żalu. Światło człowieka szlachetnego jest prawdziwe. Pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Władczyni figury: linia słaba w środku ognia, na miejscu dostojnym, ze wsparciem twardej drugiej linii i twardej czwartej. Cheng Yi zwraca uwagę na rzecz, którą łatwo przeoczyć: „wytrwałość przynosi pomyślność” jest tu opisem, nie przestrogą, bo prawość ta linia już ma. Wang Bi opisuje, na czym polega jej światło. Powierza odpowiedzialność zdolnym i nie próbuje robić wszystkiego sama; łagodzi działania wojenne cnotami cywilnymi; a kiedy komuś powierzy zadanie ze względu na jego zdolność, nie żywi wobec niego podejrzeń. To jest jedyna linia w figurze, która niczego nie hamuje i nigdzie nie idzie, a mimo to właśnie jej osąd zawdzięcza swoje powodzenie. Jej praca polega na rozróżnianiu z Obrazu: widzi, kto jest kim, i każdemu daje jego miejsce, a sama zostaje w środku. Gdy ta linia jest Twoja, nie masz przeprawiać się sam ani sama. Masz rozpoznać, kto w Twoim otoczeniu ma nadwyżkę sił, oddać mu przeprawę i nie sprawdzać go w drodze. Podejrzliwość wobec tego, komu powierzyłeś albo powierzyłaś zadanie, gasi światło tej linii szybciej niż jakakolwiek porażka.
Linia 6 (dynamiczna) — Wino, ufność i głowa
Pije się wino w prawdziwej ufności. Bez winy. Ale jeśli ktoś zamoczy głowę, zaprawdę to traci. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Szczerość przy piciu wina, bez kłopotu. Zanurza głowę, jest szczerość. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
Dwa przekłady, dwa końce tej samej linii. U Wilhelma zanurzona głowa kończy się utratą; Skrzydło dopowiada, że kto moczy głowę przy winie, nie zna miary. U Pearson, która trzyma się warstwy Zhou, zanurzona głowa nie kończy się niczym: jest szczerość przy winie i jest szczerość przy zanurzeniu głowy, bez straty. Najstarszy tekst nie znał tu ani miary, ani ufności; to Skrzydła i komentatorzy dopisali do zamoczonej głowy jej konsekwencję. Idę za Wilhelmem, bo ta linia potrzebuje granicy: gdyby zamoczona głowa nic nie kosztowała, nie byłoby powodu, żeby przy winie pilnować miary. Pearson przypomina jednak, że wino i zamoczona głowa należą do tej samej uczty: to ta sama radość, tylko posunięta o krok za daleko, i granica między nimi jest cienka. Cheng Yi wykłada tę granicę najdokładniej:
Heksagram Nieustalonego wyraża zasadę samoistnego ułożenia bez kulminacji. Dlatego ta linia jest tylko kulminacją stanu nieustalenia; jeśli ktoś jest całkowicie szczery i cieszy się, zadowolony tym, co nakazuje powinność, może pozostać bez winy. — Cheng Yi, komentarz do szóstej linii heksagramu 64, tłumaczenie na polski własne.
Szósta linia jest szczytem siły i szczytem jasności, a mimo to nie domyka figury. Cheng Yi mówi wprost, że domknięcia tu nie ma i być nie może: figura układa się sama, bez kulminacji, więc kto stoi na jej końcu i nie ma czym jej domknąć, ma cieszyć się tym, co jest, i przyjąć los. Wino jest tą radością. Zamoczona głowa jest tą samą radością, która uwierzyła, że koniec już nastąpił. Cheng Yi dodaje zdanie, które warto zapamiętać: ufność oznacza tu zaufanie do siebie, a w nadmiarze ta sama ufność staje się utratą. Gdy ta linia jest Twoja, masz prawo odpocząć i świętować to, co jest, w niedomknięciu. Nie masz prawa uznać niedomknięcia za koniec i pić tak, jakby przeprawa była za Tobą. Miarą jest głowa nad wodą: dopóki widzisz, że brzeg jest jeszcze przed Tobą, wino Ci nie szkodzi.
Psychologia heksagramu 64: praca nad sobą
Figura opisuje Twój stan, w którym części psychiki są w komplecie i w relacji, ale nie na swoich miejscach: siła stoi tam, gdzie powinna stać uległość, jasność tam, gdzie powinien być cień, i odwrotnie. Nie brakuje Ci niczego, co dałoby się dołożyć. Z tego powodu odruch, z którym pracujesz, jest inny niż w tych heksagramach, które opisują brak czegoś: ludzi, sił, środków. Odruchem braku jest szukanie; odruchem tej figury jest przedwczesne domykanie. Psychika nie znosi stanu, w którym wszystko jest i nic nie działa, więc próbuje wymusić kształt, zanim rozróżni części, albo ogłosić koniec, zanim koniec nastąpi. Pierwszy odruch jest młodym lisem z osądu; drugi jest zamoczoną głową z szóstej linii.
Oba odruchy zdradzają się tym samym znakiem: pośpiech rośnie w miarę zbliżania się do końca. Kiedy sprawa jest daleko, jesteś ostrożny albo ostrożna; kiedy brzeg jest widoczny, ostrożność wydaje się już niepotrzebna, i to właśnie wtedy zaczynasz trwonić resztę sił bez rachunku. Sprawdzaj więc ostatni odcinek każdej pracy, bo początek pilnuje się sam. Jeśli w tym miejscu przestajesz liczyć siły, a zaczynasz wierzyć, że brzeg już jest Twój, to właśnie tu przegrywasz przeprawę: jak lis, któremu sił starczyło dokładnie do ostatniego kroku i ani trochę dalej. Praca z nim ma dwa kroki i idą one w kolejności z Obrazu. Najpierw rozróżnienie: nazwij, co w Tobie jest siłą, a co uległością, co jasnością, a co zapadnią, i przy każdej z tych rzeczy powiedz, z czym jest związana. W tej figurze związki są zdrowe; chore są położenia. Dopiero potem ustawianie: przesuń jedną rzecz na jej miejsce i zobacz, czy układ zaczął pracować, zanim ruszysz następną. Kto przestawia wszystko naraz, przestawia rzeczy, których nie odróżnił, i zostaje w tym samym nieładzie.
Drugi krok wymaga innego pojęcia celu niż to, do którego przywykłeś albo przywykłaś. Cheng Yi mówi, że ta figura układa się sama, bez kulminacji, i to samo mówi o psychice Whitmont:
Indywiduacja jest zawsze drogą, ścieżką, procesem, podróżą albo mozołem, dynamizmem; nigdy nie jest, przynajmniej dopóki żyje się w czasie i przestrzeni, stanem statycznym ani dokonanym. Jest „stawaniem się”, nie „byciem”. Jaźń jako „cel” procesu indywiduacji można przyrównać do gwiazdy polarnej: można według niej wytyczać kurs, ale nie oczekuje się, że się do niej dotrze. — Edward C. Whitmont, The Symbolic Quest, s. 221-222, tłumaczenie własne.
Gwiazda polarna nie jest portem. Służy do wytyczania kursu, a nie do przybijania do brzegu. Kto weźmie ją za port, będzie płynął z rosnącym pośpiechem w stronę czegoś, do czego nie da się dopłynąć, i zużyje na ten pośpiech nadwyżkę sił, którą powinien był zachować na rzeczywisty brzeg. Praca nad sobą w tej figurze polega na rozdzieleniu dwóch rzeczy, które psychika skleja: kursu i portu. Port to sprawa, którą da się skończyć, i przy niej obowiązuje rachunek sił z osądu: zapas na krok za brzeg. Kurs to kierunek, w którym idziesz przez całe życie, i przy nim obowiązuje szósta linia: odpoczynek w niedomknięciu, wino w ufności, głowa nad wodą. Zamoczona głowa to chwila, w której uznajesz kurs za port i świętujesz dopłynięcie tam, dokąd się nie dopływa. Kiedy zauważysz w sobie tę chwilę, wróć do rozróżniania: co z tego, co robisz, ma brzeg, a co ma tylko kierunek.
Perspektywa stoicka w heksagramie 64
Seneka radzi przyjacielowi, który skarży się na niepokój ducha, jak wybierać zajęcia, i rada ta pasuje do tej figury lepiej niż do jakiejkolwiek innej w Księdze Przemian:
Są też sprawy nie tyle ważne same w sobie, ile płodne i prowadzące do wielu dalszych zajęć; takich zajęć, skoro wciągają nas w nowe i różne rodzaje pracy, należy odmawiać. Nie należy też podejmować niczego, z czego nie można się swobodnie wycofać. Weź się za to, co możesz skończyć, albo przynajmniej masz nadzieję skończyć. Lepiej nie tykać tych przedsięwzięć, które rosną w trakcie załatwiania i nie zatrzymują się tam, gdzie zamierzałeś je zatrzymać. — Seneka, O pokoju ducha, 6.4, tłumaczenie własne.
Lis w rzece nie ma odwrotu. Kiedy jest w połowie, powrót kosztuje tyle samo co dojście, więc każda decyzja o wejściu do wody jest decyzją o całej przeprawie. Seneka mówi dokładnie o tym: nie podejmuj niczego, z czego nie możesz się wycofać, i bierz się za to, co możesz skończyć. Zdanie brzmi jak rada dla ostrożnych, ale jest radą dla silnych, bo słabi i tak nie wchodzą do rzeki. Silny człowiek widzi, że ma siły na przeprawę, i to wystarcza mu za decyzję. Seneka każe mu policzyć jeszcze jedno: czy sprawa zatrzyma się tam, gdzie chce ją zatrzymać. Sprawy, które rosną w trakcie załatwiania, są rzekami poszerzającymi się pod stopami; sił, które wystarczały na brzegu, w połowie już nie ma. To jest ten sam rachunek, który Wang Bi robi w komentarzu do osądu: przeprawia się ten, kto ma nadwyżkę, bo nadwyżka jest jedyną odpowiedzią na rzekę, która okazała się szersza, niż wyglądała.
Reformowany stoicyzm, za którym idę, nie robi z tej rady zasady wyrzeczeń. Seneka nie zabrania niczego zaczynać. Każe przed rozpoczęciem rozróżnić, tak jak Obraz tej figury: co da się skończyć, co można mieć nadzieję skończyć, a co rośnie w trakcie i nie zatrzyma się na Twoje życzenie. Dopiero po tym rozróżnieniu przychodzi wybór, i wtedy wybór jest wolny, bo wiesz, ile Cię kosztuje każda z tych spraw. Pokrewna myśl jest u Epikteta, kiedy każe ćwiczyć się zimą do letniej kampanii: nadwyżkę sił gromadzi się w porze, w której ich jeszcze nie potrzeba, a nie w rzece. Zima w tej figurze to druga linia, która hamuje koło. Lato to czwarta, która przez trzy lata poskramia Kraj Demonów. Między nimi jest rzeka, i stoik przechodzi ją tak samo jak stary lis na lodzie z rady Balkina: nasłuchując, czy lód nie pęka, z siłami, których nie musi zużyć do końca, i z celem, który wybrał dlatego, że da się go osiągnąć.