Obraz i struktura
- Trygram górny: Zhen (震) ☳ — Grzmot; jego atrybutem jest pobudzanie i wprawianie w ruch, a w tej figurze — ruch, który wyszedł z niewłaściwego miejsca: grom powinien pochodzić z wnętrza ziemi, a tu odzywa się nad górą.
- Trygram dolny: Gen (艮) ☶ — Góra; jego atrybutem jest zatrzymanie, ustanie ruchu, a w tej figurze — podstawa, która stoi nieruchomo, kiedy nad nią grzmi, i nie puszcza w górę tego, co miałoby stamtąd wyjść.
- Inne nazwy: Nadmiar w rzeczach małych, Małe dają sobie radę, Lekki nadmiar, Małe przekroczenie, Mały nadmiar, Małe zyski, Nadmiar małego, Małe siły, Sumienność, Przekroczenie miary, Rozrost szczegółów.
Cztery linie magnetyczne, dwie dynamiczne. Twarde linie, trzecia i czwarta, siedzą w samym środku figury, ściśnięte między dwiema miękkimi z dołu i dwiema z góry. Ale środki obu trygramów, drugie i piąte miejsce, należą do tego, co miękkie, i to one są władcami figury. Wilhelm mówi, że układ ma kształt lecącego ptaka: twarde linie w środku, miękkie na zewnątrz i w przewadze. Kong Yingda wyprowadza nazwę z trygramów: grom powinien wychodzić z ziemi, a tu wychodzi z góry, więc przekracza swoje właściwe miejsce. Figura jest odwróceniem poprzedniej, Wewnętrznej Prawdy: tam twarde stało na zewnątrz, a miękkie w środku; tu jest odwrotnie.
Przesłanie
Ta figura mówi o sile, która nie ma na czym się oprzeć. Masz w sobie impuls do rzeczy dużej i masz dość twardości, żeby ją zacząć. Nie masz tego, co tę rzecz utrzyma, kiedy ją zaczniesz: ludzi, którzy ją z Tobą poniosą, i środków, które starczą do końca. W figurze widać to tak: środki obu trygramów zajmuje to, co miękkie i drobne, a twarde straciło miejsce. Osąd rozstrzyga to jednym zdaniem: małe sprawy mogą się udać, wielkie nie. Lecący ptak niesie tę samą wiadomość: w górę źle, w dół dobrze. Jest to czas, w którym jedyny ruch ku dobru idzie w dół, ku sprawom na tyle małym, że starczy Ci na nie sił. Jest to też czas, w którym celowo dajesz małym rzeczom trochę więcej uwagi, niż wydaje się rozsądne: w Tobie jest za dużo rozmachu i przesada w drugą stronę przywraca miarę.
Interpretacja (Aureliusz)
Spójrz na figurę. Dwie twarde linie siedzą w środku, ściśnięte między czterema miękkimi. Nie stoją w centrum żadnego trygramu i żadna nie zajmuje miejsca władcy. Środki, drugie i piąte miejsce, należą do tego, co miękkie. Tuan Zhuan wyprowadza z tego cały osąd: małe sprawy mogą się udać, bo miękkie stoi we właściwym środku, wielkie nie mogą, bo twarde straciło miejsce. Przełóż to na siebie. Masz siłę i masz impuls do rzeczy dużej. Nie masz tylko tego, co ją poniesie. Wang Bi mówi to bez ogródek: gdy miękkie i słabe wciska się w wielkie sprawy, otwiera drogę do Rozpadu.
Osąd jest krótki, a tłumacze rozchodzą się w nim w jednym miejscu: w tym, co robi ptak.
Przewaga małego. Powodzenie. Wytrwałość przynosi korzyść. Małe rzeczy mogą być zrobione; wielkie rzeczy nie powinny być robione. Lecący ptak przynosi wiadomość: niedobrze jest dążyć w górę, dobrze jest pozostać na dole. Wielka pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Małe dają sobie radę. Powodzenie! Wytrwanie na prawej drodze przynosi nagrodę. Małe rzeczy można teraz wykonać, ale nie wielkie. Kiedy ptaki lecą wysoko, ich śpiew jest fałszywy. Wielka pomyślność sprzyja teraz pokornym, nie potężnym. — Blofeld, tłumaczenie na polski własne.
Mały nadmiar. Powodzenie. Wytrwałość jest skuteczna. Możesz osiągnąć małe cele, ale nie wielkie czyny. Lecący ptak zostawia pieśń: „Wznoszenie się jest niestosowne, zniżanie stosowne: wielka pomyślność!" — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
U Wilhelma i u Pearson ptak coś zostawia: wiadomość, pieśń. Jest posłańcem, a jego lot jest nauką dla tego, kto patrzy z dołu. U Blofelda ptak nic nie zostawia; ptak, który wzleciał za wysoko, fałszuje. Za tym drugim odczytaniem stoi Kong Yingda: ptak traci głos, a jego głos jest smutny, bo szuka miejsca, na którym mógłby usiąść, i nie znajduje. Różnica jest większa, niż wygląda. W pierwszym odczytaniu ptak jest nauczycielem i to Ty masz posłuchać wiadomości. W drugim ptak jest Tobą: to Twój głos brzmi fałszywie, kiedy wzniosłeś się albo wzniosłaś nad to, co Cię unosi. Idę za Kong Yingdą, bo tylko jego odczytanie ma ciąg dalszy w liniach: pierwsza linia to ptak, który wyleciał za wcześnie, szósta to ptak, który nie chce usiąść i wpada w sieć. Wiadomość, jeśli jakaś jest, brzmi więc tak: kiedy słyszysz w swoim głosie fałsz, jesteś za wysoko. Rutt dodaje do tego jedno zdanie korekty, które warto znać: w najstarszej warstwie tekstu jest omen ptaka i pomyłka ofiarnika przy tabliczkach przodków, a cała oś miary, przekroczenia i środka to praca Skrzydeł. Biorę tę pracę w całości, bo bez niej figura zostałaby zbiorem wróżb, a z nią jest nauką.
Wang Bi daje klucz do tego, co w osądzie znaczy „w górę" i „w dół". W osądzie „w górę" i „w dół" znaczą dwa sposoby, w jakie to, co miękkie i słabe, obchodzi się z siłą. W górę idzie ten, kto na sile jedzie, tak jak piąta linia siedzi na twardej czwartej: korzysta z siły, która jest pod nim, i każe się jej nieść. W dół idzie ten, kto siłę niesie, tak jak miękka druga linia dźwiga twardą trzecią: podkłada się pod siłę i daje jej oparcie. Skrzydła nazywają pierwsze buntem, a drugie posłuszeństwem, a Wang Bi dodaje, że przewaga zdobyta w buncie jest największym nieszczęściem, a przewaga w posłuszeństwie zmienia wszystko i rodzi pomyślność. Przełóż to na siebie raz jeszcze. Masz w sobie coś twardego, siłę albo rację, i masz do wyboru dwa sposoby, żeby jej użyć. Możesz na niej jechać: powoływać się na nią, żądać w jej imieniu, kazać jej zaprowadzić Cię tam, gdzie sam nie doszedłbyś ani sama nie doszłabyś. Albo możesz ją nieść: używać tej siły albo tej racji do drobnych rzeczy, które umiesz zrobić do końca, i nie wymagać od niej, żeby sama załatwiła za Ciebie rzecz wielką. Figura mówi, że w tym czasie tylko drugi sposób prowadzi ku dobru.
Cheng Yi dokłada do tego technikę. Nazwa figury znaczy u niego dwie rzeczy naraz: że to, co małe, przekracza normę, i że samo przekroczenie jest małe. Z tej dwuznaczności wyprowadza zasadę:
Nadmiar jest tym, przez co szuka się środka. — Cheng Yi, komentarz do Księgi Przemian, tłumaczenie na polski własne.
Brzmi to jak paradoks, a jest instrukcją: żeby trafić w środek, trzeba czasem celowo przesadzić w przeciwną stronę. Kiedy środek został przesunięty w stronę wielkiego, kiedy za dużo w Tobie rozmachu, oczekiwań i pewności, samo „wracanie do środka" nie działa, bo środek jest już tam, gdzie go przesunąłeś albo przesunęłaś. Trzeba celowo przegiąć w stronę małego: dać odrobinę za dużo szacunku, odrobinę za dużo żalu, odrobinę za dużo oszczędności. To „za dużo" jest miarą naprawy, nie nowym błędem. Obraz mówi dokładnie o tym.
Grzmot na górze: obraz Przewagi małego. Tak człowiek szlachetny w swoim postępowaniu daje przewagę czci. W żałobie daje przewagę żalowi. W wydatkach daje przewagę oszczędności. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Trzy dziedziny i w każdej przegięcie w tę samą stronę. Wilhelm tłumaczy obraz od strony dźwięku: grom w górach brzmi bliżej, a poza górami słabiej niż zwykła burza; człowiek szlachetny przygląda się obowiązkowi bliżej i uważniej niż inni, choćby z zewnątrz wyglądało to na małostkowość. Wang Bi i Cheng Yi nie mają tu sporu, bo obraz jest jednoznaczny. Rozchodzą się dopiero przy czwartej linii, która opisuje człowieka zatrzymanego w miejscu, i od tej różnicy zależy, co masz zrobić, kiedy sam albo sama stoisz i nie działasz.
Spór dotyczy czwartej linii, jedynej twardej linii w górnym trygramie, która stoi na miękkim miejscu. Wang Bi mówi, że ta linia jest słaba. Twarda linia na miękkim miejscu straciła swoją pozycję, więc nie może działać, nie ma z nikim związku i nie ma ręki, która by jej pomogła. Jej spokój jest bezczynnością z bezsilności, a nie wyborem.
Zadowolenie jest tu zatrutym winem. — Wang Bi, komentarz do Księgi Przemian, tłumaczenie na polski własne.
Cheng Yi mówi o tej samej linii, że jest w porządku. Twarda linia na miękkim miejscu nie przesadza z siłą, więc nie ma winy. Ostrzeżenie „nie trwaj przy tym na zawsze" znaczy u niego: nie trzymaj się na stałe żadnej zasady, dostosuj się do czasu, a kiedy czas się zmieni, rusz.
Obaj mówią o tej samej linii i obaj mają rację, tylko każdy mówi o innym człowieku. Cheng Yi opisuje kogoś, kto się zatrzymał, bo czas nie pozwala na duży ruch, i kto dalej robi to, co da się zrobić. Taki człowiek nie ma winy. Wang Bi opisuje kogoś, kto się zatrzymał, bo tak jest wygodniej, i kto przestał pytać, kiedy ruszyć. Jego spokój jest zatrutym winem, bo smakuje jak rozsądek, a jest już tylko wygodą. Sprawdź więc nie to, czy stoisz, tylko dlaczego stoisz. Jeśli z powodu czasu, zostań i rób małe rzeczy. Jeśli z powodu wygody, ostrzeżenie „nie trwaj przy tym na zawsze" jest o Tobie.
Skrzydła wyznaczają tej figurze miejsce w sekwencji i dają jej napięcie, które warto nazwać wprost. Xugua mówi: kto ma zaufanie innych, ten wprawia ich w ruch, dlatego po Wewnętrznej Prawdzie przychodzi Przewaga małego. Zaufanie, które zdobyłeś albo zdobyłaś, domaga się użycia. Ale czas pozwala tylko na małe kroki, więc z tego zaufania wolno Ci zrobić tylko mały krok. Kto robi z niego wielki krok, nadużywa zaufania. Zagua streszcza esencję figury jednym słowem: przewaga, a u Wilhelma przejście. Tę figurę łatwo streścić słowem „skromność", ale żadne z tych dwóch słów tego nie znaczy. Skromność, cześć, żal i oszczędność z Obrazu to warstwa etyczna, sposób, w jaki człowiek szlachetny odpowiada na ten czas. Sama figura mówi o stanie, w którym to, co małe, przekracza swoją miarę i przeważa nad wielkim, a więc o stanie przejściowym i wyjątkowym. Skromność jest lekarstwem na ten stan, nie jego nazwą.
Ile ta figura daje? Osąd mówi o wielkiej pomyślności, ale Balkin liczy linie i wychodzi mu, że cztery z sześciu są niepomyślne, a dwie pozostałe, druga i piąta, tylko łagodnie dobre. To jest właściwa miara. Wielka pomyślność z osądu należy do tego, kto zejdzie w dół i będzie robił małe rzeczy dokładnie. Nie należy do nikogo, kto w tym czasie spróbuje rzeczy wielkiej: pierwsza linia wylatuje za wcześnie, trzecia dostaje cios w plecy, piąta ma chmury bez deszczu, szósta wpada w sieć. Figura nie daje siły, której brakuje. Daje sposób, żeby w czasie bez siły nie zrobić sobie krzywdy, i wyraźnie mówi, że sposobem jest ruch w dół.
Interpretacja heksagramu 62 w praktyce
Gdy masz poparcie dla ruchu, na który nie jesteś jeszcze gotowy albo gotowa: Pierwsza linia jest słaba i stoi najniżej, a mimo to ma odzew z góry, od czwartej. Cheng Yi mówi, że kiedy mały człowiek jest porywczy i ma pomoc z góry, przesadzi nawet w rzeczach małych, w których powinien być dobry. Tak wygląda impuls z poparciem: ktoś wyżej Cię zachęca, drzwi stoją otworem, a Ty czujesz, że skoro jest zgoda, jest i pora. Cudza zgoda nie zastępuje gotowości. Wilhelm mówi o tej linii, że ptak powinien zostać w gnieździe, aż mu urosną pióra, a cudza zachęta piór nie daje. Zanim wzlecisz, sprawdź jedno: czy potrafisz zrobić tę rzecz bez tego poparcia, gdyby jutro zniknęło. Jeśli nie, zostań w gnieździe i rób to, co umiesz już teraz.
Gdy stoisz i nie wiesz, czy to rozsądek, czy wygoda: Czwarta linia stoi i figura każe jej stać, ale każe też nie trwać przy tym na zawsze. Zadaj sobie pytanie, które rozstrzygnęło spór o tę linię: dlaczego stoję? Odpowiedź „bo czas nie pozwala" jest w porządku tylko wtedy, gdy umiesz wskazać, co robisz w tym czasie z rzeczy małych i po czym poznasz, że czas się zmienił. Jeśli nie umiesz wskazać ani jednego, ani drugiego, stoisz z wygody, a spokój, który czujesz, jest tym, co Wang Bi nazwał zatrutym winem: smakuje jak rozsądek, a jest już tylko wygodą.
Gdy chcesz zrobić rzecz wielką i nikt jej z Tobą nie niesie: Piąta linia stoi na miejscu władcy i jest miękka; chmury gęstnieją, a deszcz nie pada. Kong Yingda mówi, że deszcz to przemieniająca moc cnoty, a strzelanie to przymus, i że kto opiera się na przymusie, zrobi tylko chmury. Jeśli więc ciągniesz sprawę siłą, a ona nie rusza, przymus nie jest odpowiedzią. Odpowiedzią jest pomocnik. Druga połowa wersu mówi o księciu, który strzela i wyciąga z jaskini tego, kto się tam ukrył, a Wilhelm dodaje, jak takiego człowieka szukać: skromnie, tam, gdzie się wycofał, i mierząc go tym, co naprawdę zrobił, a nie tym, co o nim mówią.
Interpretacja poszczególnych linii
Linia 1 (magnetyczna) — Wzlot przed opierzeniem
Ptak spotyka nieszczęście przez lot. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Miękka linia na twardym miejscu, na samym dole góry, która powinna stać nieruchomo. Ma odzew z góry, od twardej czwartej w trygramie ruchu, i to właśnie jest jej nieszczęściem. Wang Bi mówi, że wyruszyć naprzód znaczyłoby dla niej bunt, a ptak, który nie ma gdzie postawić stopy, ma nieszczęście. Cheng Yi mówi wprost: mały człowiek, porywczy i z pomocą z góry, przesadzi nawet w rzeczach małych, w których powinien być dobry, a potem nie ma już ratunku. Tu jest rdzeń tej linii: impuls z poparciem jest najniebezpieczniejszy, bo poparcie odbiera Ci powód, żeby sprawdzić, czy własne skrzydła Cię uniosą. Jeżeli wyciągnąłeś albo wyciągnęłaś tę linię, zapamiętaj jedno: cudza zgoda na Twój ruch nie jest dowodem, że pora na ruch. Zostań przy sprawdzonych sposobach, aż będziesz mógł albo mogła polecieć bez niczyjej zachęty.
Linia 2 (magnetyczna) — Nie dochodzi do księcia, spotyka ministra
Mija swojego przodka i spotyka swoją przodkinię. Nie dochodzi do swojego księcia i spotyka urzędnika. Bez winy. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Miękka linia na miękkim miejscu, jedna z dwóch władczyń figury, obok piątej. Dwa obrazy w jednym wersie: wnuczka w świątyni przodków mija dziadka i idzie do babki; urzędnik nie dostaje audiencji u księcia i idzie pracować wśród urzędników. Wang Bi i Cheng Yi inaczej przypisują przodka, przodkinię i księcia do linii figury, ale werdykt mają ten sam: bez winy. To jedyna linia w figurze, której przekroczenie jest właściwe, bo zatrzymuje się na progu. Nie dochodzi do księcia i nie próbuje dojść siłą; uzyskuje audiencję u ministra i pracuje. Ta linia w Twoim rzucie znaczy, że nie dopuszczono Cię do tego, kto mógłby rozstrzygnąć Twoją sprawę. Idź do tego, kto jest dostępny, i rób z nim to, co da się zrobić. W tym czasie to nie jest ustępstwo. To jest jedyny ruch bez winy.
Linia 3 (dynamiczna) — Cios w plecy
Jeśli nie jest się nadzwyczaj ostrożnym, ktoś może nadejść od tyłu i uderzyć. Nieszczęście. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Nie ma nadmiaru, żeby odpierać innych. Jeśli pójdziesz za nimi i zaatakujesz, nieszczęście. — Pearson, tłumaczenie na polski własne.
Tłumacze rozchodzą się tu w tym, kto uderza. U Wilhelma, i u całej tradycji, podmiot jest ofiarą: zaniedbał ostrożności i dostał cios w plecy. U Pearson podmiot jest napastnikiem: nie ma dość siły, żeby odeprzeć innych, a mimo to rusza za nimi i atakuje, i to jest jego nieszczęście. Wang Bi stoi po stronie tradycji: wielcy nie rządzą, więc mali zdobywają nad nimi przewagę, a trzecia linia nie umie wyjść naprzód i odeprzeć małych, tylko idzie za nimi i ginie. Cheng Yi dodaje zdanie, które godzi oba odczytania: obrona przed małymi ludźmi zaczyna się od poprawienia siebie, a ponieważ trzecia linia nie traci prawości, nie musi być nieszczęśliwa. Idę za Wilhelmem w obrazie i za Cheng Yi w ocenie linii, a odczytanie Pearson zostawiam jako ostrzeżenie z drugiej strony: kto nie ma siły do obrony, ten tym bardziej nie ma jej do ataku. Ta linia jest jedyną w figurze twardą linią na twardym miejscu, na szczycie góry, i właśnie dlatego jest w niebezpieczeństwie. Wilhelm opisuje ten mechanizm bez osłonek: silne i prawe osoby, świadome swojej racji, uważają czujność za małostkową i idą swoją drogą dumne i beztroskie, a ta pewność siebie je zwodzi. Ta linia w Twoim rzucie mówi o kimś, kto ma rację i ma siłę, i właśnie to jest cały problem. Czas każe patrzeć na małe rzeczy, a Ty uważasz, że masz do tego za dużo racji. Cios przychodzi od tyłu, bo z przodu nikt nie odważy się stanąć. Pilnuj więc tyłu: tego, co uznałeś albo uznałaś za zbyt drobne, żeby się tym zajmować.
Linia 4 (dynamiczna) — Spotkanie bez mijania
Bez winy. Spotyka go, nie mijając. Pójście przynosi niebezpieczeństwo. Trzeba być czujnym. Nie działaj. Bądź stale wytrwały. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Twarda linia na miękkim miejscu, na dole trygramu ruchu. Ma korespondencję z pierwszą, ale Cheng Yi mówi, że w czasie, gdy przeważa miękkie, miękkie nie idzie za twardym, więc z tej korespondencji nic nie wynika. Wilhelm łączy oba głosy w jednym zdaniu: twardość charakteru jest łagodzona przez ustępliwe miejsce, więc nie popełnia się błędów, ale jako władca trygramu ruchu linia jest zbyt skłonna dać się wciągnąć w nadmierny ruch, i stąd ostrzeżenie. „Spotyka, nie mijając" znaczy: nie przekracza swojego księcia, miękkiej piątej, tylko go spotyka i zostaje na swoim miejscu. Jeżeli ta linia jest Twoja, stoisz i masz stać. Ale wytrwałość, o której mówi Księga Przemian, jest wewnętrzna: trwasz przy celu, nie robiąc ku niemu kroku, i pytasz co jakiś czas, czy czas się już zmienił. Kto przestaje pytać, stoi dalej w tym samym miejscu, ale już z wygody, nie z powodu czasu.
Linia 5 (magnetyczna) — Gęste chmury od zachodu, bez deszczu
Gęste chmury, bez deszczu z naszych zachodnich ziem. Książę strzela i trafia tego, który jest w jaskini. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Miękka linia na twardym miejscu, ale w środku i na miejscu władcy: szczyt tego, co miękkie może w tej figurze osiągnąć. Ta sama wróżba o chmurach stoi w osądzie Ujarzmienia małego, i Wilhelm zestawia oba miejsca: tam twarde linie u góry w końcu wyciskają z chmur deszcz, tu nad piątą nie ma już żadnej twardej linii, więc deszcz nie spadnie. Cheng Yi pyta wprost: jak dwie miękkie linie mają dokonać wielkiej rzeczy? Są jak gęste chmury, które nie potrafią dać deszczu. Druga połowa wersu mówi, co w tej sytuacji zostaje. Książę strzela sznurową strzałą i wyciąga z jaskini tego, kto się tam ukrył; jaskinia to druga linia, spokrewniona z piątą przez wspólną naturę. Ta linia w Twoim rzucie opisuje kogoś, komu nie brakuje ani zdolności, ani chęci, a rzecz nie rusza, bo nie ma jej z kim zrobić. Przymus da Ci tylko więcej chmur. Znajdź tego, kto siedzi w jaskini, i idź po niego sam albo sama, bez rozgłosu.
Linia 6 (magnetyczna) — Lecący ptak go opuszcza
Mija go, nie spotykając. Lecący ptak go opuszcza. Nieszczęście. To znaczy zły los i szkoda. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Miękka linia na miękkim miejscu, na szczycie trygramu ruchu, na samym skraju figury. Ma korespondencję z twardą trzecią, ale Wilhelm mówi, że w czasie, gdy małe przekracza wielkie, ta korespondencja nie działa: szósta linia jest skierowana wyłącznie w górę. Stąd „mija, nie spotykając": przekracza wszystko i nikogo po drodze nie widzi. Wang Bi pyta: gdyby ptak leciał bez końca i nigdy nie stanął, gdzie znalazłby miejsce odpoczynku? Cheng Yi rozróżnia: klęska pochodzi z natury, kłopot z ludzkiego działania, a gdy przekroczenie dochodzi do skrajności, przychodzi jedno i drugie. Pierwsza linia miała nieszczęście z niecierpliwości; ta ma je z pychy i z niechęci do powrotu. Psychologia głębi zna ten stan i ma dla niego nazwę.
Wszędzie tam, gdzie jest tożsamość, jak widzieliśmy, jest przymus. Kiedy jesteśmy tożsami z popędem, nigdy nie pytamy, dlaczego się poruszamy ani dokąd idziemy: jest tylko automatyczna odpowiedź na impuls. Ten stan przymusu daje nam ponadto poczucie, że niesie nas ogromna siła, podobnie jak samochód jadący osiemdziesiąt mil na godzinę może dać nam uczucie upojenia: teraz naprawdę jedziemy szybko! To upojenie, to wolne od pytań poczucie pewności, że „naprawdę jadę, i jadę dobrze", nazywa się inflacją. — Edward C. Whitmont, The Symbolic Quest, s. 59, tłumaczenie na polski własne.
Ptak, który nie chce usiąść, nie pyta, dlaczego leci. Leci, bo sam rozpęd go niesie, i to poczucie, że jest niesiony, bierze za dowód, że jest na właściwej drodze. Whitmont mówi, co się dzieje dalej: w tym stanie popęd rozwija swoją skrajną i niszczącą stronę, a niewłaściwa rzecz zdarza się w niewłaściwym czasie i miejscu. Tym właśnie jest sieć myśliwego, w którą według Wilhelma wpada ptak, który nie wraca do gniazda i leci coraz wyżej: nie wypadek, tylko skutek lotu, który nie chciał się skończyć. Ptak wpada w nią dlatego, że nie usiadł wtedy, kiedy jeszcze mógł. Jeżeli wyciągnąłeś albo wyciągnęłaś tę linię, nie pytaj, czy Twoja sprawa jest słuszna. Pytaj, kogo minąłeś albo minęłaś po drodze, nie zauważając. Jeśli nie umiesz nikogo wskazać, to nie dlatego, że nikogo nie było. To dlatego, że w tym locie w ogóle nie patrzyłeś albo nie patrzyłaś w dół.
Psychologia heksagramu 62: praca nad sobą
Mechanizm, z którym tu pracujesz, jest jeden: impuls do rzeczy wielkiej ma w Tobie siłę, ale nie ma oparcia, które utrzymałoby tę rzecz po jej rozpoczęciu, i szuka takiego oparcia na zewnątrz. Znajduje je w cudzym poparciu, we własnej racji albo w rozpędzie i za każdym razem bierze to, co znalazł, za własną zdolność do uniesienia sprawy. Pierwsza linia bierze za skrzydła czyjąś zgodę, trzecia własną słuszność, szósta samo poczucie, że leci. We wszystkich trzech przypadkach dzieje się to samo: Twój impuls, który nie ma w tym czasie własnego oparcia, bierze oparcie z zewnątrz, z cudzej zgody, z własnej racji albo z rozpędu, i nazywa je swoją siłą. Płacą za to inni: ten, kto dał zgodę, i ten, kogo minąłeś albo minęłaś po drodze.
Po czym poznać, że mechanizm działa? Po tym, że przestajesz pytać. Tożsamość z popędem, jak mówi Whitmont, znosi pytanie „dlaczego się poruszam i dokąd idę". W praktyce wygląda to tak: plan rośnie, a lista tego, co trzeba do niego sprawdzić, maleje; zachęta z zewnątrz brzmi jak dowód, choć niczego nie dowodzi; drobne sprawy, które jeszcze miesiąc temu Cię zatrzymywały, teraz wydają się małostkowe. To ostatnie jest najpewniejszym znakiem, bo Obraz tej figury każe robić dokładnie odwrotnie: dawać przewagę małemu.
Praca ma trzy ruchy i wszystkie idą w dół. Pierwszy to test nośnika. Zanim zrobisz rzecz, którą czujesz jako dużą, zapisz, co ją poniesie, gdy zabraknie poparcia, gdy Twoja racja nie zostanie uznana, gdy rozpęd się skończy. Jeśli lista jest pusta, jesteś pisklęciem z pierwszej linii i Twoim zadaniem jest gniazdo. Drugi ruch to celowe przegięcie Cheng Yi. Wybierz w tej sprawie trzy drobne rzeczy, które uznałeś albo uznałaś za zbyt małe, i zrób je z odrobiną przesady: za dokładnie, za uważnie, za oszczędnie. Nie po to, żeby były zrobione, ale po to, żeby przesunąć środek z powrotem. Trzeci ruch to pytanie z czwartej linii, zadawane regularnie, kiedy stoisz: dlaczego stoję? Odpowiedź ma mieć dwie części, co robię teraz z małych rzeczy i po czym poznam, że czas się zmienił. Kto ma obie części odpowiedzi, stoi tak, jak opisał to Cheng Yi: czeka, bo czas nie pozwala na duży ruch, i w tym czasie robi małe rzeczy. Kto nie ma żadnej, stoi tak, jak opisał to Wang Bi: z wygody, a spokój, który czuje, jest zatrutym winem, bo smakuje jak rozsądek, a jest już tylko wygodą.
Perspektywa stoicka w heksagramie 62
Stoicy mieli pewien kłopot z rzeczami małymi, bo ich szkoła stawiała sobie cele wielkie: wolność od lęku, niewzruszoność wobec śmierci. Epiktet rozwiązuje ten kłopot jednym zdaniem, które odwraca porządek.
Powinniśmy ćwiczyć się w rzeczach małych i, zaczynając od nich, przechodzić do większych. „Boli mnie głowa." Nie mów: „Biada!". „Boli mnie ucho." Nie mów: „Biada!". I nie twierdzę, że nie wolno ci jęknąć, ale nie jęcz w głębi siebie. — Epiktet, Diatryby, I.18.18-19, tłumaczenie na polski własne.
Ból głowy jest rzeczą małą i Epiktet nie udaje, że jest inaczej. Ale właśnie na nim ćwiczy to, co później ma unieść rzeczy wielkie: różnicę między jęknięciem a jękiem w głębi siebie, między bólem a opowieścią o bólu. Kto potrafi nie dodawać „biada" do bólu głowy, ten ma narzędzie, które zadziała przy stracie. Kto próbuje zacząć od straty, nie ma żadnego narzędzia i sam impuls, żeby być niewzruszonym, nie da mu niczego. To jest osąd tej figury w języku stoików: małe rzeczy mogą być zrobione, wielkie nie, i nie dlatego, że wielkie są nieważne, tylko dlatego, że wielkie rośnie z małych, a nie odwrotnie. Ćwiczenie w małym jest drogą, a nie namiastką drogi.
Drugi ruch Epikteta dotyczy tego, jak w małym ćwiczyć.
– Dziś postanawiam się bawić. – Dobrze, ale czy nie powinieneś bawić się z uwagą? – Postanawiam śpiewać. – Cóż więc przeszkadza ci robić to z uwagą? […] Która z rzeczy w życiu jest robiona lepiej przez tych, którzy nie używają uwagi? — Epiktet, Diatryby, IV.12.4-5, tłumaczenie na polski własne.
Zabawa i śpiew są u Epikteta rzeczami błahymi i on ich nie zakazuje. Odmawia tylko zgody na to, żeby robić je bez uwagi. Obraz tej figury każe człowiekowi szlachetnemu przyglądać się obowiązkowi bliżej niż inni, choćby wyglądało to na małostkowość, i Epiktet mówi dokładnie o tym: uwaga w błahej czynności jest tym samym ćwiczeniem, co uwaga w poważnej, tylko tańszym. Kto ćwiczy uwagę wyłącznie na rzeczach ważnych, ćwiczy rzadko i pod presją. Kto ćwiczy ją na śpiewie, ćwiczy codziennie i za darmo.
Marek Aureliusz daje temu ćwiczeniu przykład, który mógłby stać w Obrazie tej figury obok czci, żalu i oszczędności.
Gdyby ci ktoś zadał pytanie, jak się pisze imię: „Antonin”, to czy każdej z głosek nie wymienisz z przyciskiem? A jeżeli narazisz się z tego powodu na gniew, czy i ty również będziesz się gniewał? Czy nie wymienisz spokojnie po kolei każdej z liter? Tak więc i tu pamiętaj o tym, że każdy obowiązek składa się z pewnych jakby części. O te dbać należy, a spokojnie i bez gniewu wobec niezadowolonych z ciebie wypełniać po prostu zadanie, które masz przed sobą. — Marek Aureliusz, Rozmyślania, VI, 26, przekład Mariana Reitera
Imię „Antonin" wymawia się litera po literze i nikt nie uważa tego za małostkowość. Marek Aureliusz przenosi to na obowiązek: każdy składa się z części, a części są małe. Kto chce wykonać obowiązek w całości, jednym ruchem, jest ptakiem z pierwszej linii; kto literuje, jest wnuczką z drugiej, która idzie do babki, bo do dziadka nie sięga. Użyteczność tej myśli jest w drugiej połowie zdania: literować spokojnie, także wobec niezadowolonych. Ludzie wokół Ciebie mogą chcieć całego imienia naraz i gniewać się, że wymawiasz je litera po literze. Figura mówi, że w tym czasie masz do tego prawo, a stoik dodaje, że masz do tego prawo bez gniewu. Grzmot na górze brzmi z daleka słabo: z zewnątrz Twoja dokładność w małych rzeczach wygląda na małostkowość. Z bliska, dla tego, kto stoi na górze, brzmi wyraźnie, i to wystarczy, żeby w tym czasie robić swoje litera po literze.