Obraz i struktura
- Trygram górny: Xun (巽) ☴ — Wiatr, Drewno; dostosowuje się i wnika, a w tej figurze to on ustępuje temu, co pod nim.
- Trygram dolny: Zhen (震) ☳ — Grzmot; pobudza i wprawia w ruch, a tutaj rusza pierwszy, bo dostał siłę z góry.
- Inne nazwy: Dodawanie, Zysk, Pomnażanie, Pomoc z góry, Korzyść, Pożytek, Przysporzenie, Rozszerzenie, Powiększanie, Wzbogacanie.
Linie dynamiczne stoją na miejscu najniższym i na dwóch najwyższych, a całe wnętrze figury, od drugiego miejsca do czwartego, jest magnetyczne. Wilhelm wskazuje tu dwie linie rządzące: piątą i drugą. Piąta stoi wysoko i daje, druga stoi nisko i przyjmuje, a między nimi przebiega cały ruch tej figury. Tak samo ułożone są trygramy: dolny jest dynamiczny, górny magnetyczny, więc góra nie staje naprzeciw dołu, tylko mu ustępuje. Odwrócona o pół obrotu ta sama figura jest Ubytkiem — jeden układ linii oglądany z dwóch stron opisuje dwa przeciwne ruchy.
Przesłanie
Ta figura opisuje ruch z góry w dół. Coś mocniejszego schodzi niżej i zasila coś słabszego, i dopiero to jest wzrostem. Dlatego przyrost poznaje się po miejscu, do którego dochodzi. Jeżeli umiesz wskazać brak, który się nim wypełnia, rośniesz. Jeżeli nie umiesz, przybywa Ci tam, gdzie i tak było pełno, a taka droga prowadzi do szkody. Osąd wysyła w drogę i każe przeprawić się przez wielką wodę, ale nie na zawsze: czas przyrostu się kończy, więc korzysta się z niego teraz, a nie po namyśle.
Interpretacja (Aureliusz)
Figura ustawia trygramy tak, że górny ustępuje dolnemu. Na dole grzmot, Zhen, który wprawia w ruch. Na górze wiatr, Xun, który się dostosowuje i wnika. Stąd bierze się nazwa, a Wang Bi mówi o tym wprost: ubywa tym u góry, przybywa tym u dołu. Cheng Yi dochodzi do tego samego dwiema drogami — raz obrazem, bo wiatr wzmaga grzmot, a grzmot wzmaga wiatr, raz rachunkiem miejsc — i dopowiada skutek: gdy na dole jest dostatek, góra jest bezpieczna. W jednym człowieku dzieje się dokładnie to samo, kiedy naprawdę rośnie. Nie przez dokładanie na wierzch. Przez zejście tego, co w Tobie mocniejsze, do tego, co słabe.
Osąd nie zapowiada dostatku. Wysyła w drogę.
Przyrost. Sprzyja podjęcie czegoś. Sprzyja przeprawa przez wielką wodę. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Tłumacze oddają ten wiersz niemal jednym głosem, więc nie ma tu czego rozstrzygać. Warta uwagi jest sama przeprawa. Komentarz do Osądów mówi, jak się przez tę wodę przeprawia: drogą drewna. Wang Bi dopowiada, na czym rzecz polega — drewno jest zwykłym środkiem przeprawy przez wielką rzekę, bo nie tonie. Przyrost daje więc środek przeprawy: coś, co utrzymuje na powierzchni tego, kto o własnych siłach poszedłby na dno.
Znak, który nazywa tę figurę, mieści w sobie kilka rzeczy naraz. Hatcher wylicza w glosariuszu dar, zysk, uzupełnienie braku i nadmiar, a cały spór o tę figurę rozgrywa się dokładnie na różnicy między dwoma ostatnimi. Wang Bi rozstrzyga go już przy Osądzie i robi to ostro: przyrostu używa się do wyrównania niedoborów, a kto dokłada do tego, co jest już pełne, wszedł na drogę prowadzącą do szkody. Stąd bierze się sprawdzian całej figury, a robi się go jednym ruchem. Wskaż miejsce niedoboru, do którego to idzie. Jeżeli nie umiesz go wskazać, nie masz do czynienia z przyrostem.
Ruch z góry w dół ma tu dwa końce i oba zostały opisane osobno. Na górze piąta linia: twarda, w środku górnego trygramu, i to ona rządzi całą figurą. Wang Bi opisuje jej sposób działania dokładnie: przynosi ludziom pożytek przez rzeczy, które oni sami uważają za pożyteczne, i jest dla nich dobra, nie obsypując ich darami. Na dole druga: miękka, na swoim miejscu, niczego nie zaczyna i o nic nie zabiega, a przyrost przychodzi do niej sam, z trygramu zewnętrznego. Przełóż to na jednego człowieka. Mocna część Ciebie ma dać nie to, co jej najwygodniej dać, tylko to, czego słaba naprawdę potrzebuje. A słaba musi mieć puste miejsce, bo w pełne nie da się nic włożyć.
Skąd ten ruch się bierze, mówi porządek heksagramów.
Gdy ubywanie trwa bez końca, musi z tego wyniknąć przyrost. — Xugua Zhuan („Porządek heksagramów"), tłumaczenie na polski własne.
To nie jest nagroda za ubytek, tylko punkt, w którym kierunek się odwraca: tam dół oddawał górze, tutaj góra schodzi do dołu. Poprzednia figura kończyła się zresztą wierszem, w którym ruch już zawrócił, a Przyrost rozpisuje go na całe sześć miejsc.
Obraz mówi, jak ten ruch wygląda od środka.
Wiatr i grzmot: obraz Przyrostu. Tak człowiek szlachetny: gdy widzi dobro, naśladuje je; gdy ma wady, pozbywa się ich. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Dwa polecenia, wykonywane w tym samym czasie. Człowiek szlachetny nie wybiera między nimi, bo osobno żadne z nich nie daje wzrostu. Kto tylko zbiera cudze wzory, ten gromadzi. Kto tylko tępi własne wady, temu ubywa, a o tym mówi poprzednia figura. Przyrost potrzebuje obu ruchów naraz: czegoś, co dochodzi z zewnątrz, i czegoś, co ubywa od środka. Wilhelm nazywa tę przemianę najważniejszym przyrostem osobowości i ma tu rację, bo jest to jedyny przyrost, którego nie tracisz razem z okolicznościami.
Pierwsza połowa tego polecenia brzmi jak zachęta, a u stoików jest techniką, która ma własną procedurę. Seneka w jedenastym z Listów moralnych do Lucyliusza każe wybrać jednego człowieka, którego sposób życia i mówienia naprawdę Cię ujmuje, i mieć go stale przed oczami — jako świadka własnych czynów, jako strażnika albo jako wzór. Cała siła jest w procedurze: naśladowanie działa, kiedy ma jeden wzór i kiedy ten wzór jest stale przed oczami, a rozsypuje się, kiedy podziwiasz wielu ludzi po trochu.
Trzecia linia dzieli komentatorów jak żadne inne miejsce tej figury. Wang Bi zauważa, że przyrost nie przychodzi tu z zewnątrz — trzecia robi go sobie sama, a Kong Yingda posuwa się do stwierdzenia, że miarą skromności byłaby dla niej kara najwyższa. Cheng Yi w tym samym miejscu widzi urzędnika w czasie klęski, którego nie ma kim zastąpić, więc słusznie działa, nie czekając na zgodę; zakazane byłoby to dopiero w czasach zwykłych. Rozstrzyga nie to, który z nich lepiej czyta wiersz, tylko to, dokąd idzie to, co wzięte. Wang Bi sam podaje warunek: trzecia jest bez winy, bo używa przyrostu na ratunek. Granicę wyznacza więc odbiorca. Wzięcie bez pozwolenia broni się dokładnie o tyle, o ile potrafisz wskazać kogoś poza sobą, kto z niego korzysta. Poczucie, że sprawa nie może czekać, nie jest tu żadnym argumentem. Jest tym, co samowola zawsze o sobie mówi.
Zostaje pytanie, jak długo to wszystko trwa. Skrzydło jedenaste odpowiada zdaniem, które umieszcza całą parę na jednej krzywej.
Ubytek i Przyrost są początkiem rozkwitu i schyłku. — Zagua Zhuan („Heksagramy w nieregularnym porządku"), tłumaczenie na polski własne.
Ubytek otwiera rozkwit, Przyrost otwiera schyłek. Figura, która mówi o przybywaniu, stoi na początku opadania — a to jest ta sama myśl, którą Wang Bi zapisał przy Osądzie. Pełnia przychodzi szybciej, niż się ją zauważa, a dokładanie do niej prowadzi do szkody. Szósta linia pokazuje, jak wygląda koniec tej drogi: nikt już nie dokłada temu, kto brał bez końca, a ktoś w niego uderza. Dlatego czasu przyrostu nie odkłada się na później i nie przeciąga po tym, jak brak został wypełniony.
Interpretacja heksagramu 42 w praktyce
Miejsce niedoboru. Zanim przyjmiesz to, co przychodzi, nazwij brak, do którego to idzie, i nazwij go konkretnie: umiejętność, której nie masz, sprawa, która stoi od miesięcy, człowiek, który czeka na Twój czas. Rozwój i lepsza wersja siebie nie są brakiem, który da się wskazać. Kiedy tego miejsca nie umiesz nazwać, przyrost osiada tam, gdzie już jest go najwięcej, bo tam wchodzi najłatwiej — w dziedzinę, w której i tak jesteś dobry albo dobra, i w zajęcia, które i tak wychodzą Ci bez wysiłku.
Zdolność przyjmowania. Druga linia dostaje wszystko, co dostaje, dlatego że jest pusta. Cheng Yi wykłada to bez ozdób: kto jest pełny, ten nie przyjmuje; kto się opróżni, do tego ludzie przychodzą. O przyjęciu decyduje więc wolne miejsce, a chęć wystarcza rzadko. Jeżeli Twój tydzień jest zajęty w całości, cudza pomoc, nowa umiejętność i czyjaś uwaga nie mają gdzie wejść i odbiją się od Ciebie, choćbyś ich naprawdę chciał albo chciała. Zwolnienie miejsca jest tu pierwszą pracą, a nie przygotowaniem do pracy.
Koniec czasu. Skrzydła stawiają tę figurę na początku schyłku, a Wilhelm dopowiada rzecz praktyczną: czas przyrostu nie jest wieczny, więc trzeba go wykorzystać, póki trwa. Zrób teraz to, co wymaga zapasu sił, a czego nie da się zrobić na resztkach — rozmowę, którą odkładasz, decyzję o dłuższym skutku, przeprawę przez wielką wodę, jeżeli taka Cię czeka. Kolejność jest tu odwrotna do zwykłej: najpierw rzecz najcięższa, drobne sprawy zostają na chudszy czas.
Interpretacja poszczególnych linii
Linia 1 (dynamiczna) — Wielkie dzieło z najniższego miejsca
Sprzyja dokonanie wielkich czynów. Najwyższa pomyślność. Bez winy. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Linia stoi najniżej i jest twarda, a odpowiada jej czwarta, przez którą schodzi siła z góry. Wang Bi rozdziela tu dwie rzeczy, które łatwo pomylić: czas jest właściwy na wielkie sprawy, miejsce — nie. Dlatego pozwolenie jest warunkowe — bez winy zostaje ta linia tylko wtedy, gdy rzecz wypadnie znakomicie. Cheng Yi dokłada ciężar z drugiej strony: kto stoi nisko i bierze na siebie wielkie zadanie, musi je zrobić wielkie i dobre, bo małe dobro tu nie wystarczy, a jego błąd spadnie także na tego, kto go dopuścił. Komentarz do Obrazu domyka to jednym zdaniem: ci na dole nie używają tego dla własnej wygody. Jeżeli to jest Twoja linia, dostałeś albo dostałaś więcej, niż wynika z Twojego miejsca. Zrób z tego jedną rzecz dużą i skończoną, nie kilka naraz, i nie odkładaj sobie niczego z niej na bok.
Linia 2 (magnetyczna) — Dziesięć par skorup, które nie zaprzeczą
Ktoś rzeczywiście go wzbogaca. Dziesięć par żółwich skorup nie może się temu sprzeciwić. Nieustanna wytrwałość przynosi pomyślność. Król przedstawia go Bogu. Pomyślność. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Ten sam wiersz stoi w Ubytku na piątym miejscu i tam jest darem, którego nie wolno odrzucić. Tutaj pyta o coś innego: dlaczego przyszedł akurat do tej linii. Wang Bi odpowiada słowem, które Kong Yingda objaśnia jako skromność — ta linia trzyma się pustki. Niczego nie zaczyna i nie wysuwa się przed innych, a przyrost przychodzi do niej z trygramu zewnętrznego sam, bez wołania. Komentarz do Obrazu mówi o tym krótko: to przychodzi z zewnątrz. Zastrzeżenie jest jedno i Wang Bi je stawia — godność tej linii jest większa niż jej miejsce, więc utrzyma się wyłącznie stałością. Kiedy wypada Ci to miejsce, przestań o to zabiegać. To, co ma przyjść, wejdzie w miejsce zwolnione i zostanie tak długo, jak długo będziesz robił albo robiła swoje.
Linia 3 (magnetyczna) — Nefrytowa tabliczka w czasie klęski
Wzbogacają go nieszczęsne zdarzenia. Bez winy, jeśli jesteś szczery i idziesz środkiem, i składasz księciu meldunek z pieczęcią. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Przybywa mu nieszczęścia, ale to jest bez winy. Idzie naprzód z ufnością i melduje księciu, trzymając w dłoniach tabliczkę. — Wu, tłumaczenie na polski własne.
Powiększ to, używając służby roboczej; nie ma kłopotu. Jest powrót w środku szeregów, meldunek dla księcia przy użyciu tabliczki. — Shaughnessy, tłumaczenie na polski własne.
Trzy różne rzeczy pod jednym wierszem. U Wilhelma nieszczęście jest źródłem korzyści: zdarzyło się coś złego i właśnie z tego przybywa korzyści. U Wu przybywa samego nieszczęścia i to ono rośnie. U Shaughnessy'ego nie ma w ogóle losu, jest odrobiona pańszczyzna, czyli przyrost z cudzej pracy. Idę za Wilhelmem, bo tak samo czyta ten wiersz cała tradycja komentarza, a spór o samą linię rozstrzygnąłem wyżej: to, co wzięte, broni się tym, komu służy. Hatcher przywołuje przy tym miejscu obraz, którego nie da się odsunąć — dobry lekarz zdobywa majątek i sławę, korzystając w pewien sposób z nieszczęścia chorych i umierających, a granica przebiega dopiero tam, gdzie lekarz zaczyna chorobę podsycać. Tabliczka z drugiej połowy wiersza — u Wilhelma pieczęć, u Wanga Bi i Hatchera tabliczka z nefrytu — jest właśnie taką granicą: znakiem urzędu, który pokazujesz, meldując, co zrobiłeś albo zrobiłaś i po co. Gdy ta linia jest Twoja, korzyść przyszła do Ciebie z cudzego nieszczęścia i samo to nie jest winą. Winą byłoby o tym milczeć i nie mieć nikogo, komu zdawałbyś albo zdawałabyś z tego sprawę.
Linia 4 (magnetyczna) — Meldunek, po którym przenosi się stolicę
Kto idzie środkiem i melduje księciu, za tym on pójdzie. Sprzyja, by posłużyć się nim przy przeniesieniu stolicy. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
To miejsce pośrednika. Linia jest miękka i stoi tam, gdzie powinna, u początku górnego trygramu, a odpowiada jej pierwsza linia u samego dołu. Wang Bi opisuje ją przez dwie rzeczy, których nie robi: nie stoi tak nisko, żeby nie mogła być niżej, i nie stoi tak wysoko, żeby przekraczała swoje miejsce. Melduje w górę i tym samym uruchamia ruch w dół, a Komentarz do Obrazu tłumaczy posłuch księcia tym, że zamiary samego meldującego zostają przez to pomnożone. Cheng Yi stawia w tym samym miejscu warunek zamiast faktu: czwarta nie stoi w centrum i jej odpowiednik też nie, więc równowagi jej brakuje i musi ją dopiero wypracować. Jeżeli stoisz w tym miejscu, jesteś pośrednikiem cudzej sprawy, a Twoja korzyść jest w niej wtórna. Sprawdzianem jest skala tego, co proponujesz: przeniesienie stolicy dotyczy wszystkich, a nie tego, kto o nim melduje.
Linia 5 (dynamiczna) — Serce, które nie pyta
Jeśli naprawdę masz dobre serce, nie pytaj. Najwyższa pomyślność. Zaprawdę, dobroć zostanie uznana za Twoją zaletę. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Ofiara z jeńców. Łaskawie nie bierz ich na tortury. Najpomyślniej. Ofiara z jeńców. Doznajemy łaski. — Rutt, Zhouyi, tłumaczenie na polski własne.
Rutt czyta ten sam wiersz w warstwie brązu i nie znajduje w nim ani serca, ani dobroci: jest zakaz brania jeńców na męki, a znak „serce" bywa tam czytany jako „ich". Cały ładunek etyczny tej linii dołożyły Skrzydła i późniejsza tradycja. Biorę to jako korektę, nie jako podstawę, bo właśnie ta nadbudowa okazała się użyteczna przez dwa i pół tysiąca lat. Wang Bi czyta „nie pytaj" jako zakaz zwlekania z powodu wątpliwości, Cheng Yi jako stwierdzenie, że nie ma tu o co pytać, a samą twardość w centrum nazywa znakiem szczerości. Obaj celują w ten sam odruch: sprawdzanie, czy dobro zostało zauważone. Marek Aureliusz opisał go w trzech stopniach i tylko trzeci uznał za czysty.
A człowiek, który wyświadczył dobrodziejstwo, nie rozgłasza tego, lecz przechodzi do innej sprawy, jak winna latorośl, by w porze stosownej znowu owoc wydać. — Marek Aureliusz, Rozmyślania, V, 6, przekład Mariana Reitera
Komu wypadła ta linia, ten ma zrobić rzecz najprostszą i najtrudniejszą: dać i przejść do następnej sprawy. Pytanie, czy ktoś zauważył, nie doda tu nic, a odbierze wartość samemu ruchowi, bo zamienia dobroć w rachunek wystawiony po cichu.
Linia 6 (dynamiczna) — Nikomu nie daje, ktoś uderza
Nikomu nie przynosi przyrostu. Ktoś nawet go uderza. Serca swojego nie trzyma w stałości. Nieszczęście. — Wilhelm/Baynes, tłumaczenie na polski własne.
Wang Bi widzi tu koniec całego procesu i kogoś, kto ma przyrostu w nadmiarze, a mimo to szuka go dalej, bo jego serce na niczym się nie zatrzymuje. Ponieważ ludzka droga nie znosi nadmiaru, odpowiedź przychodzi z zewnątrz jako cios. Cheng Yi dokłada dwie rzeczy: szóste miejsce nie ma rangi ani urzędu, a pragnienie doprowadzone do skrajności zaciemnia umysł, aż człowiek zapomina, co jest słuszne. W komentarzach do drugiej linii i do tej stoi ta sama formuła: to przychodzi z zewnątrz. Przy drugiej oznacza dar, tutaj uderzenie, a dzieli je jedno — przez drugą przyrost szedł dalej w dół, przy szóstej się zatrzymał. Wang Bi mówi o tej linii, że śpiewa sama, a nikt się nie przyłącza, bo jej słowa służą tylko jej. Kiedy to jest Twoja linia, zrób bilans zamiast rachunku sumienia: co przez Ciebie przeszło dalej w ostatnim czasie i do kogo. Kiedy odpowiedź jest pusta, cios, o którym mówi tekst, jest tylko kwestią czasu, a przyjdzie nie jako kara za chciwość, tylko jako zwykła reakcja ludzi, którzy przestali dostawać.
Psychologia heksagramu 42: praca nad sobą
Przyrost jest w tej figurze przeniesieniem, a nie nabytkiem. Coś, co masz mocnego — wprawę, pozycję, dyscyplinę, spokój — schodzi niżej i zasila to, co w Tobie słabe i zaniedbane. Odruch idzie w przeciwną stronę i ma po temu dobry powód: dokładanie do mocnej strony jest przyjemne, szybkie i od razu widać wynik. Dlatego ludzie latami rosną w jednym miejscu, w pozostałych stoją i nazywają to rozwojem.
Trzy sygnały mówią, że pracujesz właśnie w ten sposób. Pierwszy: wszystko, co przybywa, przybywa w tej samej dziedzinie, a lista spraw odkładanych na później nie zmienia się od lat. Drugi: samo zdobywanie daje ulgę, bo kolejny kurs, kolejne narzędzie i kolejna książka przynoszą poczucie ruchu, choć nic się nie ruszyło. Trzeci jest rozstrzygający: po dobrym roku nie umiesz nazwać, co się w Tobie zmieniło, umiesz tylko wyliczyć, co doszło.
Praca zaczyna się od zdania, którego nikt nie mówi chętnie: tutaj jestem słaby albo słaba. Wskaż jedno takie miejsce i zostaw resztę w spokoju, bo przenosić da się tylko w jedno miejsce naraz. Potem powiedz, co konkretnie ma tam zejść z góry: ile czasu, która z wyćwiczonych umiejętności daje się przełożyć, ile własnej pozycji jesteś gotowy albo gotowa postawić na sprawę, w której dopiero zaczynasz. I zwolnij miejsce, bo bez niego nic nie wejdzie — słaba strona nie rośnie w tygodniu wypełnionym w całości sprawami mocnej.
Zostaje jeszcze chwila, w której brak został wypełniony. W przyroście jest przyjemnie, więc łatwo zostać w nim dłużej, niż był potrzebny. Znak przekroczenia jest prosty: przestajesz umieć powiedzieć, po co Ci to, co bierzesz, a bierzesz dalej. Wtedy przyrost przestał być pracą nad sobą i stał się stanem, w którym chcesz zostać — a szósta linia mówi, czym się to kończy.
Perspektywa taoistyczna w heksagramie 42
Ruch, który ta figura opisuje, ma w taoizmie własną formułę i jest tam prawem przyrody, a nie radą dla ludzi.
Niebo działa tak: zabiera tam, gdzie jest nadmiar, a dodaje tam, gdzie czegoś brak. Ludzie działają zupełnie inaczej: zabierają tym, którym brakuje, aby się przysłużyć tym, którzy mają nadmiar. — Laozi, Wielka Księga Tao, LXXVII, przeł. Jarosław Zawadzki
Laozi opisuje ten sam ruch dwoma czasownikami, od których biorą nazwy oba heksagramy pary: zabrać i dodać, Ubytek i Przyrost. Niebo robi jedno i drugie w jednym geście, bo dla nieba jest to jedna czynność — wyrównanie. Ludzie rozrywają ją na pół, zostawiają sobie samo dodawanie i dokładają tam, gdzie już leży najwięcej. To jest ten sam błąd, który Wang Bi nazywa drogą prowadzącą do szkody, i dlatego para 41 i 42 czyta się jednym tchem: ujmowanie i dokładanie są dwiema stronami jednego ruchu, a rozdzielone przestają działać.
Mędrcy niczego nie gromadzą, im więcej służą innym, tym więcej mają, im więcej dają innym, tym więcej dostają. — Laozi, Wielka Księga Tao, LXXXI, przeł. Jarosław Zawadzki
Zdanie o niegromadzeniu opisuje, jak przyrost się utrzymuje. Dopóki przez kogoś przechodzi, dopóty do niego wraca; zatrzymany na miejscu zamienia się w zapas, którego trzeba pilnować, i przestaje rosnąć.
Po zachodniej stronie tę samą myśl opracowano najwcześniej. Seneka poświęcił dawaniu osobne dzieło, O dobrodziejstwach, i już w pierwszej jego księdze sięgnął po obraz trzech splecionych dłońmi sióstr: dobrodziejstwo nie jest rzeczą, którą się przekazuje, tylko ruchem po kręgu — jedna daje, druga przyjmuje, trzecia oddaje, a krąg domyka wdzięczność. Kto zatrzymuje dar u siebie, ten przerywa krąg. Taoista i stoik mówią więc o jednym: przyrost jest czynnością, a nie stanem posiadania.
Wynika z tego jedna rzecz praktyczna. Kiedy pytasz, czy dobrze wykorzystujesz dobry czas, nie licz tego, co przybyło. Sprawdź, czy cokolwiek przeszło przez Ciebie dalej i do kogo. Tam, gdzie odpowiedź jest pusta, dopływ wysycha razem z odpływem — i o tym właśnie mówi ostatni wers tej figury.