Heksagram 17: Suí (随) – Naśladowanie

Trygram górny

Dui — Jezioro

Trygram dolny

Zhen — Grzmot

Obraz i struktura

  • Trygram górny: Dui (兌) ☱ — Jezioro; jego atrybutem jest radość.
  • Trygram dolny: Zhen (震) ☳ — Grzmot; jego atrybutem jest ruch.
  • Inne nazwy: Podążanie, Zgodność, Pozyskiwanie zwolenników, Przystosowanie, Dostosowanie, Towarzyszenie, Współbrzmienie.

Znak 隨 (suí) jest złożony. Za jego znaczenie odpowiada element 辵 — kroczenie, chodzenie; sam znak słowniki indeksują przy tym pod kluczem 阜 (阝), czyli kopcem albo wzgórzem, a trzeci składnik odpowiada w tym złożeniu za brzmienie. Całość znaczy iść za kimś, słuchać kogoś, towarzyszyć, a w jednym z użyć także upodabniać się do rodzica z wyglądu albo z usposobienia. Podążanie jest więc tutaj ruchem w terenie, za kimś, kto tę drogę już przeszedł, a nie samą zgodą na cudze zdanie. Budowa heksagramu mówi to samo od drugiej strony: Zhen, trygram najstarszego syna, stoi pod Dui, trygramem najmłodszej córki. Komentarz kanoniczny do osądu ujmuje to jednym zdaniem: mocne przychodzi i staje pod słabym.

Przesłanie

Zanim zdecydujesz, za czym pójdziesz, już za czymś idziesz: za nawykiem, za rytmem otoczenia, za tym, co akurat najbliżej. Heksagram 17 nie namawia więc ani do posłuszeństwa, ani do niezależności, bo obie te rzeczy są wtórne wobec pytania o przewodnika. Osąd jest hojny — obiecuje najwyższe powodzenie — ale stawia warunek, którego nikt nie spełni za Ciebie: powodzenie należy do tych, którzy idą za tym, co słuszne, i przy tym trwają. Sprawdzian jest prosty. Posłuszeństwo z wyboru daje siłę, a posłuszeństwo z przymusu ją zabiera. Druga strona tego znaku dotyczy Ciebie tak samo: jeśli ktoś idzie za Tobą, pierwszeństwo zdobywasz służbą, nie przymusem.

Rada i przestroga

  • Nazwij, za czym teraz idziesz. Jeśli nie umiesz tego nazwać, właśnie to jest pierwszą rzeczą do zrobienia.
  • Chcesz, żeby inni szli za Tobą — ustąp w sprawach małych. Grzmot stoi w tym znaku pod jeziorem i właśnie dlatego prowadzi.
  • Działaj za dnia, a o zmierzchu wróć do domu i odpocznij. Wytrwałość, która nie umie odpoczywać, szybko zamienia się w przymus.

Przestroga: Ten heksagram bywa czytany jako zachęta do płynięcia z prądem. Osąd mówi coś przeciwnego: wiąże powodzenie z wytrwaniem przy tym, co słuszne, a to wymaga wyboru, czyli wyjścia z dryfu. Druga pułapka to pomylenie braku oporu z pomyślnością. Ritsema i Karcher opisują położenie tego heksagramu jako bycie popychanym albo wciąganym w ruch — a ruch, w który jesteś wciągany, nie staje się Twój przez to, że jest łatwy.

Interpretacja (Aureliusz)

Ten znak nie mówi „ustąp”. Mówi „idź za czymś”. James Legge zauważa w nocie do heksagramu, że Sui obejmuje oba przypadki naraz: ten, w którym człowiek idzie za innymi, i ten, w którym inni idą za nim; w obu rozstrzyga to samo, bo podążanie musi kierować się tym, co właściwe. Legge dodaje jeszcze jedną obserwację, łatwą do przeoczenia: ludzie nie pójdą za tym, w kim nie mają upodobania. Kierunek jest więc w tym heksagramie ważniejszy niż role. Można stać nisko i prowadzić. Można stać wysoko i dryfować.

Rozpoznasz to na sobie łatwiej, niż się wydaje. Przejmujesz ton ludzi, z którymi przebywasz. Przejmujesz ich tempo pracy, ich próg tego, co uchodzi za rzecz dobrze zrobioną, i ich sposób mówienia o nieobecnych. Dzieje się to bez pytania o zgodę i zwykle na długo, zanim zdążysz to ocenić.

Osąd tego heksagramu brzmi krótko:

Naśladowanie ma najwyższe powodzenie. Wytrwałość sprzyja. Bez winy. — Wilhelm/Baynes

Tłumacze różnią się nie tyle w treści osądu, ile w tym, co słyszą w samym tytule. Wilhelm i Legge mówią o podążaniu. Blofeld dopowiada warunek: to najwyższe powodzenie przychodzi tylko tym, którzy idą za tym, co słuszne. Liu zostaje przy wielkim powodzeniu i pożytku z trwania. Ritsema i Karcher opisują sytuację pytającego jako bycie popychanym albo wciąganym w ruch, a przyjęcie pozycji lidera jest wtedy odpowiedzią na impuls, który już działa. Shaughnessy oddaje osąd czterema słowami wróżebnymi, bez żadnej nadbudowy moralnej. Za tą różnicą stoi spór starszy niż wszystkie te przekłady. Cztery znaki otwierające osąd można czytać albo jako cztery przymioty — początek, przenikanie, pożytek, stałość — odpowiadające czterem cnotom w naturze człowieka, albo jako dwie zwykłe formuły wróżebne: wielkie przeniknięcie oraz korzystna wytrwałość. Legge referuje ten spór, uznaje oba odczyty za możliwe. Dla czytającego heksagram różnica jest praktyczna: pierwszy odczyt każe pytać, jakim się jest, drugi — czy warto teraz przy czymś trwać.

Budowa znaku podpowiada, skąd bierze się ta obietnica. Komentarz kanoniczny do osądu mówi, że mocne przychodzi i staje pod słabym, a z połączenia ruchu i radości powstaje samo podążanie; znaczenie podążania we właściwym czasie nazywa wielkim. Radość nie jest tu ozdobą. Blofeld zauważa, że w Księdze radość wiąże się z chętnym posłuszeństwem temu, co słuszne — i to daje sprawdzian, którego nie da się podrobić. Posłuszeństwo z przymusu wyczerpuje. Posłuszeństwo z wyboru wytrzymuje lata. Po czym poznasz, że idziesz za właściwym przewodnikiem? Po tym, że nie musisz się do tego codziennie zmuszać.

Ta radość ma stronę cielesną, nie tylko moralną. Randall Collins wiąże trwałość takich układów nie z deklaracjami, tylko z tym, czy ludzie potrafią zestroić się w jednym tempie, i twierdzi, że takie zestrojenie zostawia po sobie ślad w samopoczuciu uczestników. Innymi słowy: o tym, czy idziesz za kimś naprawdę, dowiadujesz się z tego, w jakim stanie od niego wychodzisz, a nie z tego, co sobie o nim myślisz.

Zostaje obraz heksagramu:

Grzmot pośrodku jeziora: obraz Naśladowania. Tak człowiek szlachetny o zapadającym zmierzchu wchodzi do domu na odpoczynek i pokrzepienie. — Wilhelm/Baynes

Obraz dokłada do znaku porę dnia, a przez nią miarę. Miarę tę Księga przypisuje temu, kogo nazywa człowiekiem szlachetnym: działa, póki jest dzień, a o zmierzchu wchodzi do domu. Blofeld domyka ten wątek jednym spostrzeżeniem: kto ślubował wierność temu, za kim idzie, nie musi się już martwić o to, co należy zrobić. Stąd bierze się spokój tego heksagramu. Odpoczynek nie jest przerwą w podążaniu, tylko jego częścią.

Kanoniczny dodatek do Księgi streszcza ten znak trzema słowami, które znaczą tyle, że Sui porzuca stare. To nie jest zachęta do zrywania z przeszłością dla samego zrywania. To opis kosztu: nowe podążanie zajmuje miejsce po poprzednim, a miejsce trzeba najpierw zwolnić. Dokąd taka droga prowadzi, opisał Konfucjusz, streszczając własne życie:

W piętnastym roku życia zwróciłem serce ku nauce. W trzydziestym stanąłem o własnych siłach. W czterdziestym nie miałem już wątpliwości. W pięćdziesiątym poznałem wyrok Nieba. W sześćdziesiątym byłem mu już posłuszny. W siedemdziesiątym mogłem iść za pragnieniami serca, nie przekraczając miary. — Konfucjusz, Dialogi II, 4. Tłumaczenie na polski własne.

Fung Yu-Lan komentuje ten ostatni stopień w Krótkiej historii filozofii chińskiej: działanie mędrca nie potrzebuje już świadomego przewodnika, bo jest słuszne samo z siebie. Rachunek jest przy tym jawny. Pięćdziesiąt pięć lat ćwiczenia cudzych reguł, żeby móc w końcu iść za własnym sercem bez ryzyka.

Wszystkie te głosy schodzą się w jednym punkcie. Skoro znak mówi o kierunku, a nie o uległości, to jego kresem nie jest posłuszeństwo doskonałe, tylko swoboda. Pytanie tego heksagramu nie brzmi więc, czy jesteś samodzielny. Brzmi: za czym idziesz, gdy nikt nie patrzy, i czy wybrałeś to świadomie.

Kluczowe cechy heksagramu 17

  1. Pierwszeństwo zdobywa się służbą. Grzmot stoi pod jeziorem, najstarszy syn pod najmłodszą córką — mocne przyszło i zajęło niższe miejsce. Komentarz kanoniczny widzi w tym powód, dla którego inni w ogóle chcą za kimś iść: prowadzenie zaczyna się od ustąpienia, nie od przymusu.
  2. Każdy wybór przewodnika jest rezygnacją. Komentarz do drugiej linii mówi to bez ozdób: nie można być z oboma naraz. Nie podpowiada przy tym, którego przewodnika wybrać. Mówi tylko, że wybrać trzeba.
  3. Podążanie ma ciało, nie tylko rację. Ludzie idą za kimś, kto potrafi wprowadzić ich we wspólny rytm. Randall Collins opisuje to jako zasób krążący między ludźmi, który każdy odczytuje najprościej po własnym stanie: czy po spotkaniu jest silniejszy, czy pusty.
  4. Odpoczynek należy do podążania. Wielki Obraz każe człowiekowi szlachetnemu o zmierzchu wejść do domu i odpocząć. Kto wybrał, za czym idzie, nie musi iść bez przerwy.

Interpretacja heksagramu 17 w praktyce

W relacjach: Upodabniasz się do tych, z którymi przebywasz, i dzieje się to bezwiednie. Praktyczny wniosek nie brzmi „wybieraj wartościowych ludzi”, bo to zdanie niczego nie rozstrzyga. Brzmi: patrz, po jakim spotkaniu masz siłę, a po jakim jesteś wypłukany z energii. Randall Collins uważa taki odczyt za najprostszy dostępny człowiekowi pomiar tego, co naprawdę krąży między ludźmi, i trudno go podrobić deklaracją, bo samopoczucia po spotkaniu nie da się przegadać. O tym samym od strony samej więzi mówi Trzymanie się razem; tutaj chodzi o kierunek, w którym więź prowadzi.

W pracy: Wybierz, od kogo się uczysz, zanim nauczysz się czegoś od przypadkowych ludzi. Standardy zespołu, styl szefa i poziom najbliższych współpracowników wsiąkają w Ciebie niezależnie od tego, czy je oceniasz. Technika, która to porządkuje, jest sprawdzona także poza Księgą. Charles Duhigg opisuje w Sile nawyku ten sam ruch: „wybór określonych zachowań zawczasu, a potem podążanie obraną drogą, gdy na horyzoncie pojawi się trudność”. Wybór dokonany zawczasu wygrywa z wyborem dokonywanym w emocjach, bo w emocjach wybiera się to, co jest najbliżej. Drugi ruch dotyczy tych, którzy już mają zwolenników: czwarta linia każe sprawdzać nie ich liczbę, tylko kierunek, w którym się ich prowadzi.

W rozwoju osobistym: W chwili próby abstrakcyjna zasada przegrywa z konkretnym pytaniem: co zrobiłby na moim miejscu ten, kogo szanuję? Wybór takiej postaci jest sprawą prywatną — liczy się Twoja więź z nią, nie jej sława — i dlatego trzeba go dokonać w spokoju, zanim będzie potrzebny. Wzorzec może być żyjący albo zmarły, znany osobiście albo z pism; ważne, żeby jego obecność dało się sobie wyobrazić. Głębsza warstwa tej samej pracy zaczyna się wtedy, gdy świadome „ja” przestaje być w psychice najwyższą instancją. Wtedy podążanie za wzorcem zamienia się w podążanie za czymś w sobie.

Interpretacja poszczególnych linii

Linia 1 (dynamiczna) — Wyjście za bramę

To, co obowiązuje, zmienia się. Wytrwałość przynosi pomyślność. Wyjście za bramę w towarzystwie rodzi czyny. — Wilhelm/Baynes

Pierwsza linia ogłasza zmianę: to, co dotąd wyznaczało Ci kierunek — stanowisko, metoda, autorytet — przestaje obowiązywać. Księga nie każe bronić starego porządku. Każe wyjść za bramę i szukać poza własnym podwórkiem. Sama zmiana niczego jednak nie załatwia. Komentarz kanoniczny do tej linii mówi, skąd bierze się pomyślność: z podążania za tym, co prawe, a nie z ruchu jako takiego; o wyjściu za bramę dodaje krótko, że kto tak wychodzi, nie traci. Kto wychodzi do obcych z własnym kierunkiem, nie gubi po drodze siebie.

Miyamoto Musashi opisał w Księdze pięciu kręgów dokładnie taki moment. Gdy skończył trzydzieści lat, spojrzał wstecz na swoje zwycięstwa i zrozumiał, że nie brały się z opanowania strategii — może z wrodzonej sprawności, może ze słabości przeciwników. Zasady szukał odtąd rano i wieczorem, a Drogę pojął dopiero w pięćdziesiątym roku życia. To jest ruch tej linii: uznać, że to, za czym dotąd szedłeś, nie tłumaczy już Twojej drogi, i zacząć naukę od nowa.

Linia 2 (magnetyczna) — Chłopiec zamiast męża

Kto wiąże się z małym chłopcem, traci silnego męża. — Wilhelm/Baynes

Chłopiec jest blisko, jest łatwy i niczego nie wymaga, więc przy nim zostajesz, a silny mąż odchodzi. Chłopcem bywa niezobowiązujące towarzystwo, wygodna opinia, rozrywka, która nie zostawia śladu. Poznasz go po jednym: nigdy nie stawia Ci wymagań. Komentarz kanoniczny do tej linii nie ocenia wyboru — odbiera tylko złudzenie, że da się go uniknąć, bo nie można trzymać się obu naraz.

Aryeh Kaplan zauważa w Jewish Meditation, że większość ludzi przez całe dorosłe życie myśli tak, jak nauczyła się myśleć w dzieciństwie; kabała nazywa ten tryb mentalnością dzieciństwa i odróżnia go od mentalności dorosłości. Ta linia pokazuje mechanizm, który taki stan utrwala. Dopóki trzymasz się tego, co znane i wygodne, dorosły sposób myślenia pozostaje poza zasięgiem. Nie z braku zdolności, tylko z braku miejsca.

Linia 3 (magnetyczna) — Mąż zamiast chłopca

Kto wiąże się z silnym mężem, traci małego chłopca. Przez podążanie znajduje się to, czego się szuka. Sprzyja trwanie w wytrwałości. — Wilhelm/Baynes

Dokładna odwrotność poprzedniej linii i dowód, że dojrzały wybór też ma swoją cenę. Kto idzie za silnym mężem, traci stare towarzystwo. Strata jest stratą i nie ma powodu udawać, że jest inaczej. Komentarz kanoniczny nazywa sprawcę tego rozstania: to wola porzuca to, co niżej. Rozstaniem nie rządzą więc okoliczności. To decyzja i dlatego boli.

Paracelsus pisał w angielskiej kompilacji Franza Hartmanna, że to, co czyni człowieka człowiekiem, nie pochodzi z ziemi ani ze zwierzęcej strony duszy; człowiek ma w tych żywiołach zbierać doświadczenie, a nie dać się w nich pochłonąć. Język szesnastowiecznego lekarza brzmi teologicznie, ale rzecz jest praktyczna: codziennie oddajesz stery jednemu z dwóch poziomów w sobie. Trzecia linia to moment, w którym oddajesz je świadomie temu wyższemu. Dopisek o wytrwałości jest przestrogą przed samozadowoleniem — sam wybór to początek, nie zasługa.

Linia 4 (dynamiczna) — Orszak pochlebców

Podążanie stwarza powodzenie. Wytrwałość przynosi nieszczęście. Iść swoją drogą w szczerości — to daje jasność. Jakaż mogłaby być w tym wina? — Wilhelm/Baynes

Perspektywa się odwraca: teraz to za Tobą idą. Komentarz kanoniczny stawia sprawę ostrzej, niż można się spodziewać — mówi, że złe jest tu samo położenie, a nie charakter człowieka, który się w nim znalazł. Legge tłumaczy to budową heksagramu: czwarta linia jest mocna i stoi na miejscu wielkiego ministra tuż obok władcy, więc jej własni stronnicy mogą zaszkodzić wyłącznej powadze tego, komu ona służy. Przyczyna leży w pozycji, nie w intencjach.

Dwór poznaje się po tym, że schlebia, kalkuluje i podporządkowuje się dla własnych korzyści, a przyzwyczajenie się do jego towarzystwa uzależnia — pochwały smakują nawet wtedy, gdy wiesz, ile są warte. Randall Collins opisuje spotkania, w których forma jest zachowana, a wspólna emocja nieobecna; orszak pochlebców jest właśnie takim spotkaniem, powtarzanym codziennie. Lekarstwo wskazuje sama linia: iść swoją drogą w szczerości. Komentarz kanoniczny dopowiada, że szczerość na drodze daje jasny skutek. Nie licz więc idących za Tobą. Sprawdzaj, dokąd ich prowadzisz.

Linia 5 (dynamiczna) — Władca, który sam podąża

Szczery w dobrym. Pomyślność. — Wilhelm/Baynes

Najkrótsza linia znaku i jego środek ciężkości. Piąte miejsce należy w Księdze do władcy, a tekst nie mówi nic o rządzeniu. Mówi o szczerości w dobrym. Komentarz kanoniczny wskazuje źródło pomyślności: pozycja jest właściwa i centralna. Pomyślność nie bierze się więc z siły władcy, tylko z tego, że władca stoi tam, gdzie powinien, i wobec tego, co jest ponad nim, postępuje dokładnie tak, jak oczekuje od tych, którzy idą za nim.

Czytając piątą i szóstą linię razem, można powiedzieć wprost: ten, za którym idą wszyscy, sam też za czymś idzie. Przywództwo, które za niczym nie podąża, kończy się samowolą. Tomasz z Akwinu nazywa cnotami wzorczymi te sprawności, które rozpatruje się nie od strony tego, kto je ma, lecz od strony samego wzoru — a wzorem jest u niego Bóg. Człowiek z piątej linii jest wzorem dla innych dokładnie w tej mierze, w jakiej sam za wzorem idzie.

Linia 6 (magnetyczna) — Więzy na Zachodniej Górze

Spotyka niewzruszone oddanie i zostaje jeszcze mocniej związany. Król przedstawia go Zachodniej Górze. — Wilhelm/Baynes

Kres podążania. Komentarz kanoniczny mówi, że na szczycie idea tego heksagramu dopełnia się i wyczerpuje; sam ruch przestaje tu być techniką, bo nie ma już czego wybierać. Zachodnia Góra nie jest przy tym miejscem przypadkowym. Legge odczytuje ją jako górę Qi, u której podnóża leżała pierwotna siedziba rodu Zhou, więc droga domyka się aktem kultu w gnieździe rodu, a nie byle gdzie. Obraz jest podwójny: więzy i ofiara.

Stephan A. Hoeller opisuje ten paradoks w The Gnostic Jung: poddanie ograniczonych celów świadomego „ja” znacznie większym celom Jaźni nie odbiera poczucia wolności, tylko dopiero je uzasadnia, bo mniejsze cele zostają w większych sensownie pomieszczone. Są więzy, które pomniejszają, i więzy, które niosą. Pierwsze poznasz po tym, że życie od nich się kurczy, drugie po tym, że rośnie. Szósta linia mówi o drugich.

Psychologiczny aspekt heksagramu 17

W języku psychologii głębi ten heksagram opisuje przesunięcie środka ciężkości. Świadome „ja” odkrywa, że nie jest w psychice najwyższą instancją, i uczy się iść za czymś większym w sobie — Jung nazywał tę większą całość Jaźnią. Bywa to mylone z rezygnacją z siebie, choć jest odwrotnie: to upór, z jakim „ja” trzyma stery, najczęściej blokuje rozwój. Indywiduacja, czyli proces stawania się sobą, nie zaczyna się od buntu przeciw wszystkiemu. Zaczyna się od zmiany przewodnika, dokładnie tak jak w piątej linii tego znaku.

Cień tego heksagramu ma dwie twarze i obie wyglądają na porządek. Pierwsza to życie personą, czyli maską dopasowaną do oczekiwań otoczenia. Człowiek idzie wtedy za zbiorowością; z zewnątrz wygląda to na wybór, od wewnątrz jest rezygnacją. Druga twarz należy do czwartej linii: inflacja, czyli rozdęcie świadomego „ja” u tego, za kim idą inni. Podziw karmi, aż człowiek zaczyna się mieć za źródło tego, czemu tylko służy. Obie twarze łączy jedno. W obu przestaje się pytać, za czym właściwie się idzie.

Samo korzystanie z Księgi Przemian jest zresztą ćwiczeniem w dobrym podążaniu. Carl Gustav Jung postawił w przedmowie do przekładu Wilhelma i Baynesa jedno kryterium trafności wyroczni: czy pytający rozpoznaje w tekście heksagramu wierne oddanie własnego stanu. To kryterium przenosi ciężar z Księgi na czytającego. Dobry przewodnik nie zastępuje Twojego osądu, tylko go wymaga. Na tym polega różnica między podążaniem a poddaństwem, także wtedy, gdy przewodnikiem jest stara chińska księga.

Imitatio — jak naśladowanie staje się sprawnością

Kultura, w której żyjemy, ma w tej sprawie jasny pogląd: bądź sobą, nie naśladuj nikogo. Oryginalność awansowała na naczelną cnotę, a łacińskie imitatio, czyli naśladowanie wzorca, brzmi dzisiaj jak zarzut. Kolejność w człowieku jest jednak odwrotna niż w tym haśle. Jonathan Haidt opisuje ją w Prawym umyśle jednym zdaniem: „Intuicje pojawiają się pierwsze, a rozumowanie zwykle uruchamia się już po dokonaniu oceny, w celu wywarcia wpływu na innych”. Tłumaczy to potem obrazem słonia i jeźdźca: słoń, czyli intuicja, rusza pierwszy, a jeździec, czyli rozum, siedzi na nim i dopisuje uzasadnienie. Naśladowanie działa tak samo — przejmujesz cudzy ton i cudze standardy, zanim zdążysz je ocenić. Kto nie wybrał wzorca, nie jest więc wolny od naśladowania. Naśladuje to, co przypadkowe: tych, których ogląda najczęściej.

Stoicy zrobili z tej skłonności technikę. Seneka podaje ją w jedenastym liście do Lucyliusza, przypisując samą myśl Epikurowi:

Winniśmy obrać sobie jakiegoś prawego człowieka i mieć go zawsze przed oczami, aby żyć tak, jakby on się nam przyglądał, i wszystko czynić tak, jakby on widział. — Epikur, cyt. za: Seneka, Listy moralne do Lucyliusza, XI

Zaraz potem przychodzi instrukcja wyboru, i to z alternatywą: „Obierz zatem Katona. A gdyby ten wydał ci się nazbyt surowy, wybierz męża o łagodniejszym usposobieniu — Leliusza”. Seneka zamyka rzecz zdaniem, które odbiera złudzenie samowystarczalności: „Nie naprawisz zła inaczej niż przytrzymując się jakiegoś wzoru”. Ten sam ruch zanotował Marek Aureliusz: „W pismach Efezyjczyków był przepis, aby zawsze mieć w pamięci jednego ze starych miłośników cnoty” (Rozmyślania XI, 26, przeł. Marian Reiter). Cała technika mieści się w tym jednym zdaniu. Nie chodzi o kopiowanie czynów wzorca, tylko o jego wyobrażoną obecność, bo od czyjegoś spojrzenia trudniej się wykręcić niż od zasady.

Arystoteles pokazał, dokąd taka praktyka prowadzi, i zaczął od usunięcia najwygodniejszego złudzenia — tego, że charakter się dostaje:

Więc cnoty nie stają się udziałem naszym ani dzięki naturze, ani wbrew naturze, lecz z natury jesteśmy tylko zdolni do ich nabywania, a rozwijamy je w sobie dzięki przyzwyczajeniu. — Arystoteles, Etyka nikomachejska II 1, przeł. Daniela Gromska

Mechanizm jest prosty: „stajemy się sprawiedliwi postępując sprawiedliwie, umiarkowani przez postępowanie umiarkowane, mężni przez mężne zachowywanie się”. Nie ma tu skrótu przez postanowienie ani przez dobrą intencję, jest tylko powtórzenie. Dlatego Arystoteles przywiązuje taką wagę do tego, co człowiek ćwiczy od młodości: „Niemałą więc stanowi różnicę przyzwyczajenie się od wczesnej młodości do takiego lub innego sposobu postępowania, lecz zależy od tego bardzo wiele, a raczej wszystko”.

Tomasz z Akwinu przełożył to na język, w którym powtórzenie ma swoją nazwę i swój produkt. Sprawność — tak polski przekład oddaje jego habitus — nie bierze się z jednego dobrego uczynku: „Na skutek zwiększenia liczby tych czynności rodzi się w odbiorczej i poruszonej władzy psychicznej pewna jakość, zwana sprawnością” (Suma teologiczna 1-2, q. 51, a. 2, przeł. o. Feliks W. Bednarski OP). Wzorzec nie stoi zaś obok tej pracy, tylko w jej środku:

Podług św. Augustyna, do zdobycia cnoty potrzeba naśladowania jakiegoś wzoru, a wzorem takim jest Bóg. Jeśli za nim idziemy, dobrze żyjemy. — św. Augustyn, cyt. za: Tomasz z Akwinu, Suma teologiczna 1-2, q. 61, a. 5, przeł. o. Feliks W. Bednarski OP

Dwa polskie słowa opisują tu jedno pojęcie: Gromska oddaje greckie hexis jako trwałą dyspozycję, Bednarski łacińskie habitus jako sprawność. Arystoteles zastrzega przy tym wprost, że cnota nie należy ani do namiętności, ani do zdolności, tylko do trwałych dyspozycji. Nawyk nie odbiera więc czynowi wartości. Dopiero on ją utrwala. Sprawność jest wyćwiczoną gotowością do trafnego działania, a nie automatyzmem: dyspozycja nie zastępuje reagowania, tylko rozstrzyga, czy reagujesz właściwie. I dlatego naśladowanie długo ćwiczone nie kończy się kopią. Kończy się tym, że wzorzec staje się zbędny.

Synteza heksagramu 17

Heksagram 17 jako sztuka wyboru przewodnika. Ten znak nie namawia do posłuszeństwa i nie chwali niezależności; obie te rzeczy uważa za wtórne wobec pytania, za czym idziesz. Iść będziesz tak czy inaczej — za wzorcem albo za przypadkiem, za silnym mężem albo za małym chłopcem. Cała praca tego heksagramu polega na zamianie tego biegu rzeczy w wybór: nazwać przewodnika, zapłacić cenę wyboru i trwać przy nim bez codziennego przymuszania się.

Resztę mówi obraz. Grzmot stanął pod jeziorem, bo mocne umiało zająć niższe miejsce. A gdy zapada zmierzch, człowiek wchodzi do domu i odpoczywa, bo kto wybrał, za czym idzie, nie musi rozstrzygać tego co wieczór od nowa.

Heksagram po przemianie

Gdyby wszystkie linie zmieniły znak, obraz przekształciłby się w:

Heksagram 18 Gu — Naprawianie zniszczeń

Heksagram z przemianą to dynamiczny zapis Twojej sytuacji, który pokazuje nie tylko stan obecny, ale przede wszystkim moment krytyczny i kierunek, w jakim następują metamorfozy pod wpływem Twoich decyzji.

Zadaj kolejne pytanie

Skup się na pytaniu, które Cię trapi. Kliknij poniżej, by otrzymać losowo wybrany heksagram z 64 figur Księgi Przemian.

Wylosuj heksagram